homoseksualizm w chrześcijańskiej ameryce lat 70.

Rozmawiamy z Gregiem Reynoldsem, który po ośmiu latach bycia duszpasterzem wyznał że jest gejem.

|
lip 31 2015, 12:55pm

W latach 70. i 80. Greg Reynolds był duszpasterzem. Prowadził grupy modlitwy i zajęcia z analizy Biblii, podróżował jako misjonarz, a nawet wygłaszał kazania na plażach Florydy (skierowane do imprezującej młodzieży). W tym samym czasie jednak zmagał się też ze swoim homoseksualizmem. W 1983 ujawnił swoją orientację seksualną, porzucił ewangelię, przeniósł się do Nowego Jorku, aby studiować na uniwersytecie Columbia i został fotografem. 25 lat później Greg przypomniał sobie o pierwszych zdjęciach, które robił, będąc jeszcze duszpasterzem i opublikował je w książce Jesus Days: 1978-1983. Jego zdjęcia nie są jedynie pamiątką: to szczery obraz życia na protestanckim południu Stanów.

Opowiedz nam o swoim dzieciństwie.
Urodziłem się w latach 50., dorastałem w latach 60. i 70. w Kentucky. Religia i protestantyzm były ważną częścią mojego życia. Wychowano mnie na baptystę, a w college'u dołączyłem do międzywyznaniowego duszpasterstwa. Pewne grupy uczniów widziały kampus jako miniaturę cywilizowanego świata i chciały wykorzystać to miejsce, aby działać dla Chrystusa. Na pewien sposób wydawało mi się to bardziej liberalne od baptyzmu, który znałem. Gdy skończyłem szkołę, zostałem duszpasterzem i zajmowałem się tym przez 8 lat. Bardzo szczerze w to wszystko wierzyliśmy. Myśleliśmy, że nasze przesłanie zmieni ludzi i świat. Ale jednocześnie byłem gejem i ukrywałem się z tym. Zmusiło mnie to do zastanowienia się nad wiarą i nad sobą.

Kiedy zainteresowałeś się fotografią?
W 1978 pewien duszpasterz dał mi na urodziny aparat na kliszę 35 mm. W szkole zawsze uczęszczałem na zajęcia związane ze sztuką, ale nie znałem żadnych fotografów i nie byłem częścią świata, gdzie sztuka była najważniejsza. Wtedy chciałem więc jedynie robić zdjęcia, które mi się podobają. Nie było żadnego ciśnienia, żeby coś zrobić czy osiągnąć. Fotografia stała się moją pasją.

Czy w czasie działania jako misjonarz miałeś styczność z innymi homoseksualistami?
To było trochę dziwne. Gdy rozmawiałem z ludźmi, starałem się im pokazać, że czułem to samo co oni, ale dodawałem też, że Bóg pomoże mi to przezwyciężyć. Nigdy tak do końca w to nie wierzyłem, ale bardzo chciałem. Chciałem wierzyć, że mogłem zostać „uzdrowiony". Miałem dziewczynę i starałem się, aby ten związek wypalił. Byłem zagubiony, próbowałem znaleźć swoją drogę, chociaż nie znałem innych homoseksualnych ludzi, którzy mogliby mi doradzić, albo powiedzieć, że wszystko jest w porządku. Wtedy można było być w związku i nie być pod presją uprawiania seksu i to aż do małżeństwa. Więc to było moje „bezpieczne" środowisko. Z drugiej strony to sprawiło, że bałem się odejść.

Co cię zmotywowało, aby się ujawnić?
Przez moje osobiste rozterki ostatnie 2 lata w tej organizacji były najgorsze. Chodziłem do chrześcijańskiego terapeuty, który był dość liberalny i otwarty, chciał mnie poznać. Ciężko pracowałem przez długi czas, wszystko, żeby tylko być hetero. Ale dotarło do mnie, że mogłem albo próbować się „oczyścić", albo być sobą. W tym środowisku nigdy nie mógłbym być gejem. Odejście było jedyną opcją. Dostałem się na uniwersytet Columbia na kierunek filmowy i przeprowadziłem się do Nowego Jorku w 1983 roku.

Kiedy się ujawniłem, przeniosłem się z południa, gdzie prawie każdy był chrześcijaninem, do miejsca, w którym ludzie byli zupełnie inni. W latach 1983 i 1984 zmieniała się polityka, więcej mówiło się o AIDS. To był trochę przerażający moment na ujawnienie mojej orientacji seksualnej. Ale patrząc na to z perspektywy czasu, w tym momencie to mogło zadecydować o moim życiu lub śmierci.

Co sprawiło, że opublikowałeś te zdjęcia?
Znalazłem pudełka pełne slajdów sprzed 25 lat i zacząłem je oglądać. Tak zaczął się ten projekt. Minęło tyle czasu, że czułem się, jakbym oglądał życie kogoś innego. Teraz mam do tego dystans, mogłem przeanalizować tamto życie. Myślę, że obecnie moje spojrzenie jest trzeźwe i bardziej wyważone. A te zdjęcia wciąż wyglądają świeżo i niewinnie.

Czego się dzięki temu nauczyłeś?
Nawet przez kilka lat po ujawnieniu się, nie byłem całkowicie przekonany, że to była dobra decyzja. Zawsze miałem poczucie winy. W pewien sposób wydanie tej książki było dla mnie konfrontacją z przeszłością i zbliżeniem się do niej. Czuję, że w ten sposób zamknąłem ten rozdział. Część znajomych powiedziała mi, że kiedy mówiłem o swojej przeszłości, zawsze wydawałem się nią zażenowany. Ale już się nie wstydzę.

greg-reynolds.com

Kredyty


Tekst: Emily Manning
Zdjęcia: Greg Reynolds