Reklama

tilda swinton mówi nie idei fast-fashion

Tilda Swinton i Olivier Saillard zrealizowali trzecią część projektu, który bada znaczenie ubrań. Cloakroom, pokazany we Florencji, opowiadał o silnej interakcji z ubraniami i skrytykował naszą konsumpcyjną kulturę hołdowania wszelkiej nowości.

tekst Anders Christian Madsen
|
19 Styczeń 2015, 3:51pm

Stare jest lepsze niż nowe! Tak brzmi najważniejsza lekcja od Tildy Swinton i Oliviera Saillard. Ich trzeci performance zatytułowany Cloakroom, który odbył się we Florencji w czwartkowe popołudnie, uzupełnił tym samym trylogię przedstawień odgrywanych przez duet już od czterech lat. „Przyglądamy się fetyszowi nowości i wyglądu. Tu nie chodzi wcale o sam wygląd, a o charakter, jak sądzę, o życie, które spędzamy w tych ubraniach". Powiedziała Swinton po występie, w którym wcieliła się w rolę szatniarki. Badała i oddziaływała na ubrania, które otrzymała od publiczności. Przez ponad półtorej godziny Swinton rzucała swoim elfim ciałem po scenie, animując martwą garderobę. Badała je, pieściła, nawet lizała podszewkę w kwiaty i przynajmniej jeden guzik czyjejś marynarki. „Jej tu nawet nie ma!" pocieszała szalik z pomponem, a później mówiła do marynarki „Nie wygłupiaj się"!
„W tej sztuce wykorzystaliśmy niektóre pomysły z Impossible Wardrobe", powiedziała Swinton odnosząc się do pierwszej sztuki Saillarda z 2012 roku, „Więc to jest jakby zakończenie tych badań o duszy garderoby. A najbardziej interesującą rzeczą w ubraniach jest fakt, że ludzie w nich żyją, już nic więcej nie trzeba dodawać". W świecie fast-fashion, w sieciówkach, czy markach luksusowych, jest więcej do powiedzenia. Nasz performance był badaniem szczególnego stosunku ludzi do swoich ubrań. Ukazywał wagę jaką przywiązujemy do naszych ulubionych rzeczy. Przez czyjąś szafę można określić, że niektóre osoby są naprawdę szczególne. Ludzie idąc w stronę lady ze swoją niespotykaną kurtką czy ogromnym szalikiem, uśmiechali się z przekonaniem, że ich udział będzie miał wpływ na performance. Myśleli: „Ciekawe co ona z tym zrobi".
W tym znaczeniu, performance przekierował światła reflektorów z koneserów stylu, na zwykłego człowieka z jego codziennym wyborem stroju. „To na cześć naszych ubrań, a nie tych od Coco Chanel czy z szafy Napoleona", powiedziała Swinton.
Od momentu kiedy dwa lata temu zmarła jej matka, Lady Swinton, aktorka przeszukując garderobę zrozumiała czym jest długowieczność stroju, który może być z nami przez całe życie. „Ubrania przetrwają często dłużej niż nasze życie. No wiesz, ciało znika, ciuchy są wciąż z nami. Jest taka tradycja, że ludzie dziedziczą garderobę, szczególnie w Szkocji, mężczyźni noszą kilty po swoich dziadkach. Jest takie poczucie, że ubrania powinno się przekazywać z pokolenia na pokolenie. Dopiero od niedawna mamy obsesję nowości". Stwierdziła Swinton, która sama jest fanką Haidera Ackermanna, znanego ze swojego dążenia do ponadczasowości w modzie, bez oglądania się na chwilowe trendy.
„Wszyscy mamy pewien stosunek do naszych ubrań, zatonęliśmy w morzu rzeczy. Nie chcemy przyznać, że mamy z nimi szczególną więź. Im częściej występuję w tej sztuce, tym bardziej uświadamiam sobie, że tu chodzi o tworzenie relacji", powiedziała Swinton. Wszyscy mamy jakiś stary sweter i choć ktoś nam powiedział, że nadaje się tylko do wyrzucenia, to my tego nie robimy, wiecie dlaczego? Bo mamy silną relację z tą rzeczą". Dla sceptyków, którzy są zbyt poważni, żeby przejmować się tym, co na siebie zakładają, aranżacja Saillard i Swinton może się wydać głupim intelektualizowaniem mody. Trzeba być otwartym, żeby zaakceptować ich przydługą interpretację znaczenia ubrań. Performance był właściwie bardzo antymodowym oświadczeniem na temat stale rozwijającej się kultury konsumpcji i przemysłu modowego, który sfiksował na punkcie nowości.
Sentyment Swinton jest na pewno autentyczny. Zapytana czy nie znosi fast-fashion, subtelnie się uśmiechnęła i powiedziała „Ja nawet nie wiem co to jest. Jestem opóźniona w tych sprawach".

Kredyty


Tekst Anders Christian Madsen
Zdjęcia Alessio Costantino

Tagged:
Film
Performance
tilda swinton
cloakroom
anders christian madsen
florencja