lato miłości ryana mcginley'a

Nic nie kojarzy się z wakacjami bardziej niż muśnięte słońcem zdjęcia Ryana McGinleya. Łapie na nich znajomych przy piciu, imprezowaniu i – mówiąc w skrócie – niszczeniu się. Trafia w samo sedno hedonistycznego pokolenia, które bawi do rana. Często...

tekst i-D Team
|
12 Listopad 2014, 10:00am

Ryan Mcginley

Dlaczego wolisz robić zdjęcia na dworze?
Wtedy są różnorodne i zabawne. Większość czasu spędzam w trasie, robię zdjęcia przez cały rok. Czasami wyjeżdżam na kilka miesięcy, czasami tylko na tydzień, dwa. Mam swój autobus, więc w każdej chwili mogę wskoczyć i ruszyć do tych wszystkich pięknych miejsc. Jeśli siedzę w Nowym Jorku zbyt długo, robię się nerwowy, muszę uciec z miasta i pojeździć po kraju. Staram się wtedy wycisnąć z każdego dnia jak najwięcej i robić zdjęcia w tylu lokalizacjach, w ilu tylko się da.

Które zdjęcia najlepiej wspominasz?
Jedne z moich ulubionych robiliśmy wczesną jesienią, gdy puszczaliśmy latawce nad jeziorem Michigan. Mieliśmy dla siebie całą plażę o zachodzie słońca, było wietrznie, ale bardzo ciepło. To jeden z tych momentów, w których musisz po prostu zamknąć oczy, wziąć głęboki wdech i zdać sobie sprawę, jak bardzo jest ci dobrze. Robiliśmy zdjęcia z latawcami, a potem wzięliśmy wielkie sztuczne ognie i poszliśmy pływać, dopóki słońce nie zaszło. Innym wspomnieniem, które na zawsze zapadło mi w pamięć, jest skunks albinos, który jadł płatki z pupy jednej z modelek!

Jak zachowujesz dobry nastrój, gdy podróż trwa tak długo?
Jeśli jeździsz przez kilka tygodni z 15 osobami, to ważne, żeby każdy dzień był inny. Gdybym tego nie robił, byłoby bardzo nudno. Nauczyłem się tego podczas projektu w jaskiniach w 2009 roku. Po kilku dniach męczących zdjęć pod rząd musieliśmy zająć się czymś innym, bo modele byli już bliscy buntu. Zależy mi, żeby nasze podróże były bezpieczne i spokojne, żeby wszyscy byli zadowoleni.

Jak myślisz, czy w dobie internetu młodzi mogą się jeszcze buntować?
Tak, dopóki nie mają swojej mamy wśród znajomych na Facebooku! Po prostu dobrze ogarnij ustawienia prywatności i nie umieszczaj prawdziwego nazwiska na blogu. Era internetu daje młodym ludziom cyfrową niezależność. Wszyscy mają aparaty, mogą dokumentować swoje życie, w każdej chwili zrobić zdjęcie i wgrać na stronę. To oczywiste, że obraz fotografii się zmienia. Codziennie oglądam blogi młodych twórców.

Gdzie znajdujesz swoich modeli?
To tu, to tam, wszędzie. Trafiam na wielu, gdy jeżdżę rowerem po Nowym Jorku. Nie szukam ich celowo, ale gdy włóczę się po mieście albo idę do kina i zobaczę kogoś, kto mi się podoba, zawsze go zaczepię i dam wizytówkę. Większość ludzi odzywa się po jakichś dwóch miesiącach. Pewnie boją się pozować bez ubrań, ale mówią o tym znajomym, od któregoś dowiadują się o mnie, i wtedy już wiedzą, że muszą to zrobić. Wielu z moich przyjaciół poleca mi ludzi, którzy mogliby mi się spodobać. Mam jeszcze Phoebe, organizuje dla mnie castingi. Jeździ na festiwale, do szkół artystycznych na całym świecie i pomaga mi szukać ludzi. Interesuje mnie głównie fotografowanie artystów. To osoby, które rozumieją, co staram się zrobić, i chcą się do tego przyłączyć.

Masz ulubioną modelkę lub modela, z którymi pracowałeś?
To jakby wybrać najbardziej kochaną córkę lub syna, nie mogę tego zrobić! Każdy ma w sobie coś cudownego, ich historie można opowiadać bez końca. Kocham wszystkie swoje dzieci po równo. Chociaż w sumie, chyba nie powinienem nazywać ich swoimi dziećmi. To ja jestem dzieciakiem i najbardziej potrzebuję opieki!

Jak ważne jest poznanie kogoś, zanim zaczniesz robić mu zdjęcia?
Najważniejsze jest zaufanie pomiędzy fotografem a tą osobą. To właśnie dlatego podróżuję z nimi tak długo. Po paru dniach zaczynamy się rozumieć i te emocje wychodzą potem na zdjęciach. Moi modele rozumieją, co staram się osiągnąć i czego w nich szukam, żeby zdjęcie było udane.

Co w nagości jest najbardziej wyzwalające?
Powiew wiatru na jajach.

Traktujesz ją jako coś, co dodaje siły?
Widziałem kiedyś reklamę Hawajów, na której było napisane: „Ucieknijmy od tego wszystkiego". Właśnie o to chodzi w mojej pracy. Nagość odgrywa w niej dużą rolę, interesuje mnie ludzkie ciało i obserwowanie tego, jak się porusza. Ale sami musielibyście spytać modeli, czy to dodaje im mocy albo czyni wolnym. Nie mogę wypowiadać się za wszystkich. Wiem tylko, że pod koniec naszych wycieczek mówią, że jakoś dziwacznie czują się w ubraniach.

W jakim najbardziej szalonym miejscu byłeś rozebrany?
Kiedyś w Chicago mój znajomy Joey Curls spiknął mnie z właścicielem szemranego supermarketu. Tamten „interesował się sztuką" i pozwolił nam robić zdjęcia w nocy po zamknięciu. Wzięliśmy maszynę do dymu, ustawiliśmy na pełen regulator i stworzyliśmy bardzo dziwną, senną atmosferę. To było kuriozalne - chodzić po alejkach we mgle i patrzeć, jak ludzie biegają na golasa pomiędzy czipsami a mlekiem.

Jak chciałbyś zmienić postrzeganie nagości przez ludzi?
Liczę tylko, że wyluzują, i nie będę już musiał podczas zdjęć zerkać przez ramię, czy nie idą gliny.

Gdybyś mógł sfotografować każdego, kto to by był?
David Bowie.

W jakiej sytuacji negliż jest naprawdę nie na miejscu?
Z jedzeniem raczej nie idą w parze.

Bez czego czujesz się nagi?
Bez mojego łańcuszka z napisem „Rozbierzmy się". Zamówiłem ich trochę dla każdego, z kim podróżowałem. To takie małe trofeum, które mówi: „Przetrwałem trzy miesiące w trasie z McGinleyem!".

ryanmcginley.com

Kredyty


Fotograf: Ryan McGinley
Połącz się ze światem i-D! Polub nas na Facebooku, śledź nas na Twitterze i Instagramie.

Tagged:
Fotografia
Ryan McGinley