czy spice girls były najbardziej postępową grupą lat 90.?

20 lat po premierze filmu „Spice World” zastanawiamy się, jaki wpływ wywarły na nas odważne teksty, w których spajsetki otwarcie śpiewały o seksie.

tekst Anne T. Donahue; tłumaczenie Patrycja Śmiechowska
|
24 Sierpień 2017, 2:23pm

Artykuł pierwotnie ukazał się w brytyjskim wydaniu i-D.

Spice Girls nie tylko stały się światowym fenomenem i rentowną marką, ale zrobiły też coś o wiele więcej. Wpłynęły na nasze poczucie stylu, definicje przyjaźni i pomogły wprowadzić w nasze życie feminizm w bardzo przystępnej formie dzięki okrzykowi „Girl Power". Mimo braku konkretnej, feministycznej retoryki (poza monologiem Geri w filmie) ani wyraźnego zaangażowania w sprawy społeczne i polityczne, pomogły rozpowszechnić swobodne i odpowiedzialne podejście do seksu, idąc w ślady takich grup jak Salt-N-Pepa i TLC — które również odrzucały zachcianki z tekstów współczesnych im artystów (i promowały prezerwatywy).

Pod koniec lat 90. jaskrawy pop zaczął przejmować mainstream, wcześniej zajęty przez britpop i grunge. Boysbandy pokroju Backstreet Boys i *NSYNC proponowały oddanie na całe życie („My Love Is All I Have to Give", „This I Promise You"), jednocześnie okazując się cwaniaczkami, którzy wyrzucą dziewczynę za drzwi, jeśli tylko okaże jakieś oznaki niezależności („Bye, Bye, Bye"). Ich piosenki były pełne seksu, w teledyskach romantycznie pokazywano męskie spojrzenie („ As Long As You Love Me"), a w pewnym momencie *NSYNC jako marionetki w „It's Gonna Be Me" aspirują nawet do przelecenia lalek Barbie.

Cóż, takie były lata 90. Seks był wszędzie. Na liście 40 największych hitów, kochanych przez nastolatki, brakowało nam jednak bardziej zrównoważonych historii. Salt-n-Pepa wcześniej obdarzyły nas bezpośrednim „None of Your Business", a TLC w „Switch" ogłosiły swoją niezależność. Jednak pod koniec lat 90. coraz więcej kobiet śpiewało o seksie w zawoalowany sposób. Nawet u progu nowego milenium Christina Aguilera śpiewała o pocieraniu jej we właściwy sposób, a potem określiła się mianem dżina zamkniętego w lampie. Było to kilka miesięcy po tym, jak Britney Spears wydała „...Baby One More Time".

Jednak Spice Girls wykorzystały swoją popularność, by szerzyć pozytywne podejście do seksu. W „2 Become 1" mówią o bezpiecznym seksie („Put it on, put it on" — czyli „załóż ją, załóż ją"), a „Naked" jest pełne dosłownych i metaforycznych odniesień („Rozbierz ją oczami, odkryj prawdę pod kłamstwami. Rozbiorę cię, nie przejmuj się, światła są przygaszone, obnażeni i nadzy"). W piosence „Do It" z płyty „Spiceworld" odwołują się do mitu dziewiczej czystości („Trzymaj buzię na kłódkę i nogi też złącz, wróć na swoje miejsce. Bez winy, bez wstydu, zhańbiona dama"). W „Too Much" konfrontują się z uprzywilejowaną pozycją mężczyzn („Chcę mężczyzny, a nie chłopca, któremu się wydaje, że coś potrafi").

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Jeśli weźmiemy pod uwagę młode fanki, które dorosły słuchając tych tekstów i wyznając etos Spice Girls, okaże się, że zespół dał im wyjątkową szansę na szczerość w sprawach seksu. W wieku 11-12 lat mogłam nie do końca rozumieć, jak działa prezerwatywa (pozdrawiam moją katolicką szkołę), ale z pewnością pomogło mi, że Baby Spice nalegała, by założył ją ktoś, do kogo śpiewała. A co jeszcze bardziej mi się przydało? Fakt, że grupa dziewczyn nie bała się pokazywać swojej seksualności, niezależności i propagowania kwestii obopólnej zgody. To motyw, który podjęły także All Saints i który wreszcie trafił do mainstreamu kilka lat później, w latach 2000.

Oczywiście w popie wcześniej nie brakowało silnych kobiet, śpiewających o swojej seksualności. Gdy Spice Girls oferowały nam odpowiednie dla młodszych słuchaczy riposty na retorykę boysbandów, Toni Braxton w „You're Makin Me High" i Monica w „The First Night" w bardziej otwarty sposób śpiewały o rozkoszy i problemach płynących ze schadzek. R&B i rap niesamowicie przyczyniły się do wplecenia seksualności i siły kobiet w piosenki. Dlatego napiszemy to wyraźnie: Spice Girls głównie przekształciły na swoją modłę ich sposób przedstawiania seksu, tak jak przekształciły feminizm w łatwą do konsumpcji, skondensowaną (i heteronormatywną) dawkę muzyki.

Jednak w latach 90. nawet takie dawki znaczyły bardzo wiele. Może Spice Girls samodzielnie nie zmieniły feminizmu ani edukacji seksualnej, ale ich swobodne podejście do seksu wprowadziło punkt widzenia pokazujący coś więcej niż to, do czego odnosił się Justin Timberlake i reszta. Spice Girls nie były „dobrymi dziewczynkami", o których śpiewali Backstreet Boys; nie były lalkami biegającymi po sklepie, gdy ganiali je chłopcy z *NSYNC. Krótko mówiąc były pięcioma kobietami, które chyba uprawiały seks kiedy i z kim chciały. Biorąc pod uwagę, że ta idea nadal przeraża sporą część populacji, nie możemy umniejszać sile tego przekazu.

Przeczytaj też:
Tagged:
POP
Spice Girls
Spice World
muzyka
Seks
feminizm
równouprawnienie