zakulisowe rozgrywki w house of cards

Największe wyzwanie w karierze...

tekst Isabelle Hellyer
|
20 Maj 2016, 9:05am

Rola inteligentnej i eleganckiej Claire Underwood z „House of Cards" okazała się dla Robin Wright przełomem, dzięki któremu wróciła do gry. W rozmowie z Rockefeller Foundation aktorka zdradziła jednak kilka zaskakujących faktów związanych z pracą nad serialem. Okazuje się, że musiała walczyć o uznanie. Gdy jej postać stała się popularniejsza od Franka (granego przez Kevina Spacey), Robin zażądała sprawiedliwej wypłaty. Doświadczeni aktorzy razem stali na czele obsady, ale przez pewien czas Robin dostawała mniejszą stawkę od swojego ekranowego partnera. „Przejrzałam statystyki i zobaczyłam, że postać Claire Underwood była przez pewien czas popularniejsza", wyjaśniła. „Wykorzystałam ten moment. Powiedziałam: 'Lepiej mi zapłaćcie albo to upublicznię', więc mi zapłacili".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Dopiero po stanowczym „Chcę zarabiać tyle samo, co Kevin", producenci wyrównali stawki aktorów. Robin opowiedziała tę historię, gdy zapytano ją o największe wyzwanie w karierze. Kolejnym było wychowanie dzieci.

Aktorka powiedziała fundacji, że straciła w hollywoodzkich notowaniach, gdy wycofała się, żeby poświecić się rodzinie. „Ponieważ nie pracowałam na pełen etat, nie zbudowałam pozycji i nie wypracowałam odpowiednio wysokiej stawki. Bez ciągłej obecności i popularności wypada się z gry, zostaje się aktorem klasy B. Ktoś taki nie przynosi zysków".

Na szczęście historia kończy się szczęśliwie. Dzięki świetnej roli w „House of Cards", Robin wróciła na szczyt. „Mam 50 lat i wróciłam na plan", dodała na koniec.

Przeczytaj też:

Kredyty


Zdjęcie David Giesbrecht/Netflix
Tłumaczenie Patrycja Śmiechowska

Tagged:
Netflix
HOUSE OF CARDS
KEVIN SPACEY
serial
pieniądze
telewizja
robin wright
zarobki
płeć
stawki