portrety chłopaków, z którymi chodziłem na randki

Rozmawiamy z 20-letnim artystą o miłości, wspomaganiu queerowych zinów i sztuce.

|
lip 25 2017, 11:20am

Ryker Allen uważa to zdjęcie za punkt zwrotny w swojej karierze. Fotografia przedstawia chłopaka, którego zaprosił do studia. Ma na sobie musztardowe szorty i jest skąpany w pięknym, złocistym świetle. „Gdy przyszedł, byłem po prostu nim oczarowany, bardzo mnie pociągał", wspomina 20-letni teraz fotograf. „Byłem urzeczony. Później się z nim spotykałem, ale w ogóle nie pamiętam, jak robiłem te zdjęcia, bo tak się skupiłem na nim. Od tamtej pory musiałem fotografować chłopaków, którzy bardzo mi się podobali albo byli surogatami moich poprzednich chłopaków". Ryker pragnie, aby jego cykl zdjęć „Boys", badający queerową męskość, rozwijał się i starzał razem z nim. Teraz mieszka w Nowym Jorku, gdzie pracuje jako fotograf i kierownik produkcji magazynu Hello Mr. Pomaga rozszerzyć jego działalność, tak aby stał się inkubatorem dla mniejszych, queerowych zinów. Ostatnio wrócił do swojego domu rodzinnego w San Antonio, do licealnego życia, które porzucił. Może Teksas nie jest teraz najlepszym miejscem dla społeczności LGBT+, ale Ryker pragnął przypomnieć sobie, jak odizolowany czuł się w wieku 14 lat. „W Nowym Jorku wszyscy są homo", powiedział. A do tego światło słoneczne w Teksasie jest naprawdę zjawiskowe.

Kiedy po raz pierwszy zetknąłeś się z queerową sztuką?
Miałem 14 lat i mieszkałem w San Antonio w Teksasie. Byłem w księgarni Barns & Noble i zobaczyłem tam magazyn Hello Mr. Nie pomyślałem sobie: „To magazyn dla gejów", po prostu miał bardzo dobrze zaprojektowaną okładkę. Otworzyłem go i zobaczyłem queerowych ludzi, takich jak ja, tworzących prace na ten temat. Wcześniej na to nie wpadłem. Zobaczenie tej publikacji o queerowych osobach otworzyło mi oczy. Od tamtej pory skupiam się wyłącznie na queerowej sztuce, a teraz pracuję dla tego magazynu.

Kiedy zrobiłeś pierwsze zdjęcie chłopaka, z którym się spotykałeś?
Zacząłem robić zdjęcia, gdy miałem 10 lat. Mój brat był sportowcem i podróżowaliśmy, żeby mógł brać udział w zawodach. Rodzice starali się mnie uciszyć [jakimś zajęciem], więc kupili mi aparat. Dotknąłem każdego guzika i pokrętła, obejrzałem tyle poradników na YouTube, ile tylko się dało. Powoli przeszedłem od martwej natury do portretów. W szkole średniej pracowałem jako fotograf na weselach, robiłem też zdjęcia ostatnim klasom. Miałem problem z wrażliwością i mówieniem o emocjach, ale zrozumiałem, że wiele mówię przez moje zdjęcia. Wtedy zacząłem skupiać się na moim doświadczeniu queerowego nastolatka. To doprowadziło do fotografowania chłopców, z którymi się spotykałem. Robiłem też zdjęcia moim chłopakom w liceum, ale nigdy nie uważałem ich za swoich modeli.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Z jaką reakcją przeważnie się spotykasz, gdy pytasz chłopaków, czy możesz ich sfotografować?
Mam trzy sposoby. Pierwszy wchodzi w grę, gdy spotykam się z chłopakiem, którego chcę sportretować. Wiąże się to z tym, że pewnie będą miał przy sobie aparat i będę robić zdjęcia. Ten sposób jest wyjątkowy. Drugą metodą jest szukanie chłopaków w internecie, przez moje znajomości z innymi, queerowymi ludźmi lub osobami, z którymi chodziłem. Na początku było ciężko, bo nie miałem portfolio oddającego to, nad czym chciałem pracować. Wielu chłopaków się wahało albo nie rozumiało tego, co robiłem. Czasem mówili: „Ale przecież nie wyglądam jak gej", „Nie pasuję do tego" albo „Nie jestem modelem". Wiele z tego bierze się ze zinternalizowanej homofobii. Czują, że nie są wystarczająco queerowi, a przecież każdy z nas ma inne doświadczenia. Trzecia ścieżka to casting. Coraz łatwiej mi znaleźć ludzi, bo zaczynają rozumieć, o co chodzi w moich pracach. Mam ich teraz tyle, że już to kumają.

W jaki sposób wykorzystujesz modę, żeby podważyć stereotypy dotyczące queerowej męskości?
Ostatnio zrobiłem wiele sesji modowych. To dla mnie nowość, bardziej skupiam się na kontaktowaniu się ze stylistami, których podziwiam. Przeważnie kontaktuję się z queerowymi z natury stylistami, ale nie obchodzą mnie binarne podziały w ubraniach. Jeśli chodzi o portrety, wiele z nich opieram na książce „Gay Semiotics" Hala Fischera. Sfotografował kulturę gejów w San Francisco lat 70., sposób w który się ubierali. Uwiecznił białe chusteczki w tylnych kieszeniach, białe żonobijki upchnięte w sprane jeansy oraz kolczyki w prawym uchu. Nawiązuję do tych strojów, żeby oddać hołd ojcom queerowej fotografii, chociaż moje prace z natury są utrzymane w vintage'owej stylistyce, więc i tak pasują. W latach 70., gdy nie było internetu, geje musieli komunikować swoją orientację przez ubrania.

To wyjątkowo niepewne czasy dla społeczności LGBT+. Co napawa cię optymizmem na przyszłość queerowej sztuki i reprezentacji?
Myślę, że wielu młodych ludzi, queerowych czy nie, martwi się, że nie są wysłuchiwani. To, co teraz się dzieje w polityce, prawdopodobnie najbardziej wpływa na moje pokolenie oraz kolejne. W internecie kreatywni ludzie mogą podzielić się swoimi pracami z potencjalnie milionami odbiorców. Każdy ma swoje własne doświadczenia, ale można zobaczyć wiele innych punktów widzenia. Pojawia się wielu queerowych artystów poniżej 25 roku życia. Piszą do mnie fotografowie ze szkół średnich i przypomina mi się, jak sam miałem 14 lat i przeglądałem Hello Mr. Fajnie, że mogę obserwować, jak to się dzieje. Młodzież jest rozwścieczona i chce zabrać głos.

Czy możesz opowiedzieć nam o programie publikacji dodatkowych magazynów w Hello Mr.?
Stworzyliśmy program mentorski The Issues, który będzie dostarczał środki na zrealizowanie nowych pomysłów w queerowych wydawnictwach. W każdym numerze Hello Mr. znajdzie się dodatkowy magazyn. Pierwszy będzie Brunch Club — queerowy magazyn, skupiający się na braku wykluczania w społeczności. Hello Mr. to nie tylko jedna publikacja, ale także katapulta dla nowych wydawnictw, magazynów i zinów, które później mogą stać się w pełni rozwiniętymi, samodzielnymi wydawnictwami.

Z projektem Hello Mr. możecie zapoznać się na Kickstarterze. Ryan sprzedaje także dwa portrety na aukcji młodych talentów w Daniel Cooney Fine Art.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Hannah Ongley
Zdjęcia: Ryker Allen