sztuka inspirowana arabską poezją miłości i pożądania

Wystawa aktywistki Róisín O' Loughlin, zainspirowana została zapierającymi dech w piersiach wierszami, pisanymi tysiące lat temu przez kobiety z arabskich krajów.

tekst Matthew Whitehouse
|
23 Luty 2017, 4:46pm

Eylul Aslan, Your Manhood Stretch Stands No Chance

„Radical Love: Female Lust" to wystawa zawierająca prace 48 wschodzących artystek. Zainspirowana została zapierającymi dech w piersiach wierszami, pisanymi tysiące lat temu przez kobiety ze świata arabskiego. Cel wydarzenia jest prosty - ma pokazać wyrażanie kobiecej witalności poprzez sztukę i zebrać pieniądze na rzecz organizacji Global Fund of Women, pomagającej syryjskim uchodźczyniom. Wystawę otworzył w zeszłym tygodniu występ bohaterki naszego cyklu „Class of 2017", Nilufer Yanayai i będzie ona czynna do 6 marca 2017 roku. Wybrane słowa pisane przez arabskie kobiety pierwszy raz zostaną pokazane publicznie. Aby to uczcić, rozmawialiśmy z Róisín O' Loughlin, twórczynią Radical Love, o tym czym jest wystawa i dlaczego właśnie teraz tak ważna jest solidarność i celebrowanie kobiecego pragnienia miłości i życia.

Możesz nam powiedzieć jak powstało Radical Love?
Założyłam Radical Love w listopadzie 2015 roku zaraz po atakach terrorystycznych w Paryżu, jako platformę do krzewienia miłości poprzez sztukę. To była odpowiedź na gwałtowny wzrost nastrojów islamofobicznych i nienawiści kierowanej w stronę uchodźców. Zorganizowałam mały koncert w święta Bożego Narodzenia i zebrałam 1270 funtów dla Hand in Hand i Czerwonego Krzyża, więc zaczęłam się zastanawiać, co dalej.

„The Female Lust" pokazuje 24 wiersze zinterpretowane przez 48 artystek z całego świata... Skąd wzięła się twoja pasja do poezji arabskiej? Pamiętasz pierwszy wiersz, który przeczytałaś?
Kilka miesięcy temu po koncercie wracałam autobusem z Hull po zobaczeniu sztuki mojego przyjaciela i w sieci natknęłam się na wiersz Wallady bint al-Mustafki z XI wieku. To była pierwsza tego typu poezja, którą czytałam, autorstwa Arabki. Uderzyło mnie to, że stawiała te same tezy odnośnie autonomii i wolności seksualnej kobiet, o które walczymy w 2017 roku. Później znalazłam zbiór niesamowitych wierszy pisanych przez kobiety z całego świata arabskiego autorstwa Abdullah al-Udhari i urzekło mnie, jak pięknie ujmowały kobiecą witalność w swoich niezliczonych postaciach. Czuję, że naświetlały one kwestie dotyczące kobiet, które są ponadczasowe.

Ana Cayuela Munoz, All My Lovers Wear My Castoff Clothes & Jewels

Wiedziałaś od razu, że chcesz pokazać światu te wiersze? Do tego w ten sposób?

Tak, wiedziałam, że chcę się nimi podzielić ze współczesną publicznością ze względu na kilka powodów. Po pierwsze, są one genialnie napisane, czyta się je jak najlepsze piosenki pop - krótkie i słodkie w swojej intensywnej dumie, nieposłuszeństwie, tęsknocie za miłością i pożądaniem. Po drugie, podoba mi się idea omijania ruchu „Zachodu wyzwalającego Wschód" poprzez inspirowanie się artystów tymi niedocenionymi kobietami. Po trzecie, kobiecy głos od zawsze był zagłuszany, a to co przetrwało należy do kobiet z wyższych sfer, rodzin królewskich. Było więc ekscytujące to, że te wiersze dają wgląd w prywatne światy kobiet wywodzących się od niewolnic i konkubin po księżniczki. Kontestują one koncepcje wiary, klas społecznych i doświadczeń kobiet już od dawna.

Chciałam je pokazać w sposób, który ujmie ich dynamiczne dusze i użyć ich jako platformy dla kobiet, które często mówią i mówi się o nich, ale ich głos nie jest słyszany. Poprosiłam artystki z różnych kręgów kulturowych na całym świecie — połowa z nich to Arabki albo muzułmanki — o współpracę dotyczącą tych dawno zaginionych wierszy, zapewniając im witalność w obliczu tych, którzy ją odrzucają. Z tak dziwacznym nastrojem antyimigranckim w Wielkiej Brytanii, chciałam aby uczestniczyły w tym Azjatki, Afrykanki i kobiety z Europy Wschodniej. Najważniejszym elementem dalej była pomoc dla Syrii, więc sprzedajemy sztukę i oddajemy połowe zysków dla syryjskich uchodźców.

Jak ci się udało to wszystko zorganizować?
Koncert dla Syrii zorganizowałam w The Crypt Gallery i od razu wiedziałam, że to właściwa przestrzeń z kilku powodów. Była kiedyś cmentarzem, więc wydaje się to być idealnym miejscem na obudzenie słów tych, którzy od dawna są już milczącymi poetami. Poza tym podczas II Wojny Światowej był to bunkier, a w związku z niezwykle wrogimi klimatami spodobał mi się pomysł, aby była to strefa ochrony. Najważniejszym powodem było to, że na zewnątrz stoją cztery kolumny w kształcie kobiecych sylwetek, o których przeczytałam, że „trzymają smutek całego świata" i że symbolizują kobiecy opór. Tak czy siak, to że niejako czuwały nad koncertem, dawało mu ogromną siłę.

Znałam kilku z artystów, jak Kit Dambite, którą kocham, ale zdecydowaną większość znalazłam online i napisałam z prośbą o udział. To była dość instynktowna rzecz, reakcja na pracę, w jakiś sposób wydawało się to być wyjątkowe i oryginalne. Tak samo jak praca Mikeli Henry-Lowe kreowała pozytywny i celebracyjny wizerunek czarnoskórych kobiet albo zdjęcia Hany Perlas, na których zawiera ona intymne momenty ciemnych zaułków Kairu. Co zostawia po sobie ślad, to zaangażowanie artystów w projekt.

Kit Dambite, Do You Know of a Better Woman

Co cię inspiruje w tych wierszach? Czy jest jakaś wspólna cecha wszystkich prac?
Są one bardzo osobiste, ale nie performatywne. Jestem niepocieszona tym, jaki wpływ na nas, jako jednostki ma samoświadomość i samoanaliza dominująca w erze mediów społecznościowych, w której żyjemy. Komunikujemy w sposób zaprogramowany na efekt, odpowiedź determinuje sposób wyrazu. Jednak dla mnie te wiersze wcale takie nie były. Wydają się surowe i czyste, bez żadnego cynizmu. Do tego są po prostu bardzo dobre.

W jaki sposób prace na wystawie uchwycają ducha wierszy?
Wysłałam paczki do artystek na całym świecie, żeby otworzyły je jako prezenty, nie mając pojęcia co jest w środku. Dostały one ode mnie wiersze (po arabsku i angielsku), nie dyskutowałyśmy nad nimi i nie planowałyśmy co mają stworzyć na ich temat. Rezultat był genialny i zaskakujący, od delikatności obrazów Auli al Ayoubi, po obrazoburczość prac Anu Ambasny.

Bettina Fung, I'll Tell You What's Burning Me

Jak ważne jest dla ciebie to, że te głosy są dziś słyszane? Szczególnie w kontekście tego, co dzieje się właśnie w USA.
Niezmiernie ważne. To szalone, jak ludzie wydają się chcieć mówić w imieniu kobiet, ale nie dają im dojść do głosu. Nie mogliśmy znaleźć sponsora wystawy, było to dla potencjalnych sponsorów w zbyt ryzykowne i kontrowersyjne i moglibyśmy spodziewać się sprzeciwu wobec treści prac. Zaoszczędziłam więc pieniądze i wydałam tysiące funtów, aby to wszystko doszło do skutku. Mogłabym gadać godzinami o tym, jak jestem biedna, ale to jest dla mnie właśnie tak ważne, żeby te głosy zostały usłyszane. Ta inicjatywa wciąż potrzebuje datków, jakkolwiek małych, a pomóc możecietutaj.

Musimy zburzyć stereotypy, które zaprzeczają człowieczeństwu i wspólnym doświadczeniom. Wystawa pokazuje tak wiele różnych głosów kobiet, głównie z kultur muzułmańskich, z krajów tak różnych jak Iran, Irak, Indonezja, Pakistan, Palestyna, Bangladesz, Syria, Arabia Saudyjska, Lebanon, Libia oraz z krajów czarnoskórych muzułmanek. To totalnie niszczy narrację „pojedynczego muzułmanina". Równie ważne było pokazanie różnorodności praktyk religijnych: niektóre z nich aktywnie uczestniczą w życiu religijnym swoich społeczności, inne nie wierzą w ogóle, a jeszcze inne są Żydówkami. Kobieta jest warta tyle samo ochrony i szacunku, niezależnie od tego, do kogo się modli.

Jaka jest główna rzecz, którą ludzie zapamiętają po tej wystawie?
Bez wątpienia najfajniejszą rzeczą w niej jest to, że oglądają ją muzułmańskie nastolatki. Wiele z nich było bardzo rozemocjonowanych, mówiły, że nigdy wcześniej nie były w galerii sztuki. Jest więc to dla mnie ogromna przyjemność, że mogą doświadczyć czegoś, co celebruje opór, odwagę i delikatność kobiet z ich kultury i wiary. Uwielbiam to, jak urocze są nastolatki i jak dużo znaczą dla nich niektóre rzeczy. Ta inicjatywa to jest list miłosny od dziewczyn do dziewczyn.

Alice Helps, Ask the Lightning


Wystawa „Radical Love: Female Lust" jest czynna w londyńskiej Crypt Gallery do 5 marca 2017 roku. Wszystkie dochody z wystawy trafią do Global Fund for Women, który pomaga syryjskim uchodźczyniom.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Matthew Whitehouse

Tagged:
Fotografia
sztuka
radical love: female lust