​o dziewczynach, przez dziewczyny, dla dziewczyn…

Przeglądamy polskie ziny i drukowane magazyny dedykowane dziewczynom, których ostatnio pojawiło się naprawdę sporo.

|
18 maja 2017, 9:45am

Dziewczyństwo

D jak dziewczyństwo, czyli zdjęcia, kolaże, teksty, rysunki — zbiór prac młodych artystek i artystów (!), którzy przypominają o trudach dorastania w bardzo najntisowej estetyce. Ten zin to wspomnienie pamiętnika i złotych myśli, a nostalgię wywołuje tu każdy detal — sama formuła segregatora (to był prawdziwy hit w podstawówce lat 90.), archiwalne zdjęcia z rodzinnych albumów, kolory, fonty, czy efekty rodem z Microsoft Office…

Girls dziewczyny trenują

Ten magazyn ma zagrzewać do walki o swoje ciało i robi to w najskuteczniejszy sposób - inspiruje historiami innych zwykłych/niezwykłych kobiet, dla których sport odgrywa ważną rolę w życiu. Jest tekst o paralotniarce, trenerce piłki nożnej, młodej fit-mamie, organizatorce biegu, założycielce marki sportowych ciuchów, trenerce fitness z Nowego Jorku… całkiem sporo, jak na 95-stronnicowy dwumiesięcznik.

Girls to the front

Dziewczyny mają już spore doświadczenie w organizowaniu imprez i wydawaniu zina — przeglądamy ich czwarty numer, który został zainspirowany energią międzynarodowych protestów. Ale uwaga, nikt nie powiedział, że będzie lekko i przyjemnie - na okładce czerwona róża, ma kolce i rani aż do krwi. Żeby cieszyć się kobiecą solidarnością na co dzień, najpierw trzeba zmierzyć się z pytaniem: „jak być ok wobec kobiet?".

Autorki są jak paczka przyjaciółek, które na działkowej imprezie z rozbrajającą szczerością zaczynają wymieniać się swoimi doświadczeniami — opowiadają o relacjach z matką, kobiecej scenie muzycznej czy nastolatkowej toksynie — zazdrości i braku akceptacji swojego ciała. Całość uzupełniają świetne grafiki i kolaże. Must have!

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

G'rls ROOM

To magazyn na serio z reklamami i potężną siecią dystrybucji, tym bardziej cieszy nas fakt, że otwiera się tekstami o cipce i to w kilku popowo-artystycznych odsłonach. Jak wskazywać może już okładka, najważniejsze teksty drugiego, wiosennego numeru oscylują wokół ciała — łechtaczki, tańca, wibratorów, sportu i samoakceptacji… Trzeba powiedzieć to głośno, ten magazyn sprawia przyjemność, bo jest też ładny — dodatkowym bonusem są japońskie grafiki poukrywane w okładce i wiersz zamykający numer.

Girls Got Noisy

Niech was nie zwiedzie słodka okładka w kwiatki, w środku ten zin jest surowy, jak na punkowe wydawnictwo przystało. Część tekstów została napisana ręcznie, druk ma jakość czarno-białego ksero z wczesnych lat 90. I choć można się spierać, czy to najlepsza forma do publikowania fotoreportaży i grafik, to DIY-owy urok jest nieodparty. GGN skupia się przede wszystkim na muzyce. Dziewczyny recenzują płyty, piszą o polskiej scenie i rozmawiają ze swoimi idolkami — szwedzką wokalistką hardcorowej kapeli Heart On My Sleeve czy amerykańską fotografką Angelą Owens, specjalizującą się w zdjęciach koncertów i festiwali.

To wydawnictwo powstało już jakiś czas temu, dziewczyny zbierały materiał na drugi numer, który wciąż się nie ukazał, częściowo przeniosły się do internetu. Trzymamy kciuki za reaktywację!

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Stasia Wąs
Zdjęcia: Karol Grygoruk