kim jest jak warhol

5 rzeczy, których nauczyliśmy się o roli Kim K. w świecie dzisiejszej sztuki.

|
22 Maj 2015, 10:30am

Sensacja Instagrama i skarb kulturowy Nowego Jorku, Jerry Saltz - główny krytyk magazynu New York - ukoronował książkę Kim Selfish, mianem „amerykańskiego Mein Kampf". W rozmowie z redaktorem Davidem Wallace-Wellsem, opublikowanej na vulture.com, (z komentarzem użytkownika WilliamStill „Byliście na haju podczas tej rozmowy?") Saltz całkiem poważnie mówił o miejscu Kim w dzisiejszej kulturze. Porównywał ją do Knausgaarda i Warhola. Oto kilka ważnych wniosków.

Wszyscy mamy w sobie cząstkę Selfish.
Saltz mówi, że mimo „delektowania" się książką, nie znajdzie się ona w jego koszyku na Amazonie. Z bystrym mistycyzmem godnym mędrca z filmów Disneya, mówi że „już wsiąkłem w tę książkę, wszyscy mamy w sobie cząstkę Selfish". Następnie porównał książkę do Mojej walki, dodając że: „chodzi mi o powieść Karla Ove Knausgaarda, nie Hitlera".

Ciało Kim zmieniło społeczne standardy piękna.
Wprawdzie Saltz nie podziela stwierdzenia Kim, że jej tyłek jest dziełem sztuki, ale przyznaje, że je ciało zrewolucjonizowało standardy piękna. „Nawet nie dyskutujemy o tym, jak bardzo niekonwencjonalna jest jej figura, biorąc pod uwagę rygorystyczne wytyczne co do kobiecego piękna, narzucane przez społeczeństwo". Później dodaje, że: „Kim jest teraz wzorem do naśladowania. I powinna być".

Kimye jest Warholem 
Fuzja Kim i Kanyego, mówi Saltz, „skondensowała się do całkiem nowego bytu, który zdają się kształtować z taką samą pewnością i osobliwością, co niegdyś Andy Warhol". Podobnie jak w przypadku Warhola, proces artystyczny Kimye wywołuje automatyczną falę ordynarnego krytycyzmu [...] Ale ludzie obserwują tak czy inaczej."

Selfie mogą zniknąć, ale to Kim będzie nazywana ich twórczynią.
Saltz sugeruje, że selfie to forma sztuki. „Ta forma nie umrze, a jedynie stanie się tak powszechna, że będzie niewidzialna, tak jak krajobraz czy rym". Nazywa Kim ich twórczynią „Kim jest pionierką, ona częściowo wynalazła ten gatunek".

Kim jest symbolem nowej ery akceptacji.
Przyjęcie książki Kim (zobacz: porównanie Kim z Virginią Woolf) jest punktem zwrotnym w czasach dzisiejszej kultury, mówi Saltz. W prawdopodobnie kluczowym punkcie argumentacji, dodaje: „Własny, śmiały krytycyzm zradza się ze szczątków krytycyzmu, który stanowi przeważnie konwencjonalną wiedzę, ograniczającą się do binarnego różnicowania: dobry/zły artysta, a także do wszelkich -izmów, postaw, opinii i tak dalej. Akurat Kim nie ma z tym nic wspólnego, ale etos akceptacji i proces zmian, który otacza jej osobę na coś wskazuje. Cholernie mi się to podoba."

Kredyty


Tekst Alice Newell-Hanson
Zdjęcie dzięki uprzejmości Rizzoli