Reklama

​wszystko, co musicie wiedzieć o oscarach

To był przełomowy rok, chociaż Oscary zaliczyły też jedną z największych wpadek w swojej historii.

tekst Mateusz Góra
|
27 Luty 2017, 8:35am

Źródło: Twitter

Wszystko do samego końca szło w miarę gładko. Wydawało się, że to będzie po prosto kolejna oscarowa ceremonia, z kilkoma śmiesznymi żartami i całym morzem sucharów. To jednak, co wydarzyło się przy okazji wręczania Oscara w kategorii najlepszy film przerosło nasze wszelkie wyobrażenia. No ale od początku…

Justin Timberlake rozkręcił widownię
W tym roku zrezygnowano z tradycji, która nakazywała prowadzącemu (z różnym skutkiem) odśpiewać piosenkę na powitanie gości i widzów przed telewizorami. Jimmy Kimmel, host ceremonii, najwidoczniej nie był gotowy się podzielić z nami swoim talentem. Na szczęście Justin poradził sobie świetnie, a goście we frakach tańczyli pod koniec jego występu, który poprzedził przywitanie.

Kimmel miał swojego wroga nr 1.
Przy możliwie każdej okazji Kimmel kpił z prezydenta Stanów. „To świetne, że każdy nasz wybór zasłuży na tweeta od prezydenta", „Teraz zapraszam na scenę prezydenta, który wierzy w naukę i sztukę. Mowa o szefowej Akademii", „Meryl Streep - ta przeceniania", ironizował na temat tweetów Trumpa komentujących aktorkę z 20 nominacjami do Oscara po jej krytycznej mowie na Złotych Globach.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Gwiazdy też nie oszczędziły Trumpa
Jednak nie tylko Kimmel był krytyczny wobec Trumpa. Gael García Bernal powiedział, że jest przeciwny zbudowaniu „muru, który może nas podzielić", mówiąc o olbrzymiej ścianie, którą chce wybudować Trump na granicy amerykańsko-meksykańskiej. Z kolei irański reżyser Asghar Farhadi, ponownie nagrodzony Oscarem w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny, tym razem za „Klienta", nie przybył na galę. W specjalnym oświadczeniu napisał, że sprzeciwia się „nieludzkiemu prawu, które zabrania wjazdu do USA przedstawicielom kilku państw". Dekret Trumpa w tej sprawie stawia w pozycji terrorystów obywateli kilku muzułmańskich krajów, w tym właśnie Iranu.

Na scenie pojawił się Marty McFly i gadżety z przyszłości
Utykający, poważnie chory Michael J. Fox wysiadł z wozu, którym poruszał się w czasie, a towarzyszył mu kompan ubrany z samowiążące się buty. Oczywiście zebrał niesamowite brawa. Zmagał się ze sobą, żeby przeczytać zwycięzców dwóch kategorii, ale dał radę, a jego obecność była jednym z najlepszych i najważniejszych momentów gali.

Dwayne Johnson zaśpiewał piosenkę
Największy twardziel Hollywood, powitany określeniem „człowiek o złotych muskułach" (co zresztą jest prawie dosłownie prawdą, bo od lat jest najlepiej zarabiającym aktorem) zaśpiewał kawałek piosenki z „Vaiana: Skarb oceanu". To była naprawdę piękna zamiana ról.

Oscary w końcu nie były białe
W tym roku szczególnie silnymi brawami nagradzano czarnych zwycięzców. W końcu Akademia ogarnęła się i doceniła tych, którzy byli ignorowani w ostatnich latach szczególnie mocno. Filmem roku zostało „Moonlight" (ale w jakich okolicznościach za chwilę), a za role drugoplanowe Oscary zgarnęli czarni aktorzy (Mahershala Ali w kategorii męskiej i Viola Davis w kobiecej).

Doszło do małej pomyłki przy najważniejszej kategorii…
No tak, i docieramy do momentu, kiedy miała zostać wręczona nagroda w najważniejszej kategorii. To zdecydowanie największa kompromitacja Oscarów (chociaż wprowadzenie przez Kimmela na salę grupy turystów, którzy wyglądali jakby odwiedzali ZOO i byli totalnie zagubieni, też było dziwnym pomysłem). Doszło do pomyłki i jako film roku został wyczytany „La La Land". Damien Chaazelle zdążył wygłosić nawet mowę i wszystko zmierzało już do zakończenia, kiedy nagle odkryto, że to „Moonlight" jest najlepszym tytułem tego roku. W ten sposób dwie ekipy mogły cieszyć się zwycięstwem, ale tylko jedna ostatecznie zachowała statuetkę. Naprawdę nam przykro, ekipo „La La Landu", ta wpadka przejdzie jednak do historii i wszyscy zapamiętają, jak się musieliście czuć. My jednak cieszymy się, że historia czarnego, homoseksualnego chłopaka wygrała. To dobry kierunek, niszczący mury, które buduje konserwatywna władza w wielu krajach. 

Kredyty


Tekst: Mateusz Góra