baasch: playlista w sam raz na drogę

Prezentuje muzyk w ciągłych rozjazdach: Baasch

|
12 sierpnia 2016, 7:45am

Zdjęcie: Tomasz Tyndyk

Dopóki nie powstanie ultraszybka kolejka, która pozwoliłaby w dziesięć minut przejechać z Krakowa do Gdańska, podróż zawsze będzie oznaczała sporo czasu spędzonego na przeprawianiu się z miejsca na miejsce. Niektórzy uważają, że właśnie w tym leży sens całego podróżowania, innych to irytuje, ale bez względu na wszystko, każdy chętnie wkłada słuchawki i podczas godzin spędzonych w pociągu albo na rowerze, odpływa do innego świata. Baasch, który przyznał, że „ostatnio faktycznie dużo jeździ grać" gwarantuje: „ta playlista będzie jak znalazł". Oto kawałki do słuchania w samotności, w parze albo z paczką znajomych w samochodzie.

Haelos - „Dust"

Dobre na początek podróży. W sam raz do pierwszej kawy kupionej na stacji. Kawa zaczyna działać, kawałek się rozkręca i jedziemy.

Doldrums - „Loops"

Odkręcasz szyby, dajesz na cały regulator i tak dalej. Zawsze poprawia mi humor.

Young Fathers - „Shame"

Tak, jak wyżej, tylko level hard!

Beck - „Waves"

Do słuchania nocą w podróży. Z tym kawałkiem nawet zwykłe mijane latarnie wydają się tajemnicze i posępne.

Brolin - „Reykjavik"

Jadę w przyszłym tygodniu zagrać w Reykjaviku i na pewno tego tam posłucham.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Massive Attack - „Ritual Spirit"

Bo lubię.

Agim feat. Clark - „Rajka"

Zbyt świeży, żebym już go przetestował w podróży, ale czuję, że się sprawdzi. Wystarczy spojrzeć na klip. Zresztą dobrej muzyki w trasie nigdy za dużo!

Bloodgroup - „Indefinite"

Czasem w busie tego słuchamy z Robertem Alabrudzińskim, z którym gram koncerty. Lubimy ten kawałek, a ta wersja dodatkowo nastraja do grania koncertów.

Perfume Genius - „Queen"

Z jakichś powodów cała płyta „Too Bright" kojarzy mi się z amerykańskimi filmami drogi. Albo z filmem „Moje własne Idaho" Gusa Van Santa, który przywodzi na myśl amerykańskie bezdroża.

Lorn - „Acid Rain"

Może nie jest to idealny numer do prowadzenia samochodu, ale za to tworzy nastrój, w którym czujesz, że nie wiesz, dokąd cię ta podróż doprowadzi, a to już bywa spoko!

Orbital - „Belfast"

Od czasu, kiedy lata temu obejrzałem „Human Traffic" ten kawałek ma dla mnie wyraźną konotację z jazdą samochodem. A właściwie z powrotem po czymś… nazwijmy to, bardzo intensywnym. Dlatego na powrót po koncercie też się nadaje.

Zdjęcie: Artur Adeszko

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Baasch, wstęp i-D Polska