„cześć, jestem normalną dwudziestolatką…”

Cleo Karolina Ćwiek, polska modelka mieszkająca w Nowym Jorku, której wideo opowiadające o chorobie dwubiegunowej pomaga promować komiks dotyczący depresji, opowiedziała nam o swoim życiu i szczerym nagraniu.

tekst Mateusz Góra
|
20 Wrzesień 2016, 8:05am

Przeczytaj też:

„Czarne Fale" to komiks autorstwa Katarzyny Szaulińskiej i Daniela Chmielewskiego, opowiadający o depresji wśród nastolatków. Kasia opowiedziała nam, dlaczego o pomoc przy promocji tej opowieści poprosiła polskie modelki. Jedna z nich, Cleo Karolina Ćwiek, postanowiła pójść o krok dalej i nie tylko wrzuciła do sieci zdjęcie z komiksem, ale nagrała tez film. Opowiedziała w nim o chorobie dwubiegunowej, na którą cierpi. Nie po to, żeby wzbudzić litość, ale pokazać, że można z nią normalnie i szczęśliwie żyć. Porozmawialiśmy z Cleo o tym, w jaki sposób jej wideo, które zobaczyły dziesiątki tysięcy ludzi, może pomóc innym.

Dlaczego i kiedy postanowiłaś nagrać swoje wyznanie?
W zasadzie cała sytuacja z moim opowiadaniem o chorobie wyszła zupełnie przypadkiem - Wojtek, brat Kasi, pomaga jej w promocji „Czarnych Fal", prosząc różnych swoich znajomych o zrobienie sobie zdjęcia z komiksem i wrzucenie go do sieci. Kasia poprosiła, żebym dodatkowo napisała coś o swoich doświadczeniach z chorobą psychiczną i psychiatrią. Oczywiście była to z jej strony bardzo delikatna i taktowna prośba, na zasadzie „byłoby super, gdybyś zechciała się podzielić jakimś kawałkiem swojej historii, nie proszę rzecz jasna o szczegóły, tylko ewentualnie jakieś bezpieczne dla ciebie fakty".

Tylko, że ja właśnie chcę mówić, o szczegółach, o złych i dobrych momentach. Myślę, że to bardzo potrzebne. I wtedy właśnie zaproponowałam, że może nagram film jak o tym mówię i wtedy mogłaby go używać w ramach projektu, albo przepisać. Pomysł filmu wziął się z tego, że to był dla mnie bardzo zapracowany czas i wiedziałam, że nie będę miała chwili, żeby usiąść i o tym napisać, a bardzo chciałam pomóc.

Co czułaś, nagrywając ten klip? Mówisz w nim o stygmatyzacji tematu chorób psychicznych, czy czujesz, że taki głos, jak twój, zmienia nasze podejście?
Osoby chorujące psychicznie są zazwyczaj ponadprzeciętnie wrażliwe i między innymi dlatego bardzo rzadko wychodzą z inicjatywą, aby o swoich problemach mówić. Stygmatyzacja ciągle jest spora, ale to wynika ze strachu, a ten strach w tym wypadku bierze się wyłącznie z niewiedzy. Mam wrażenie, że to, że od dawna mówię o tym otwarcie wśród znajomych, uwrażliwiło ich na ten aspekt, z którym większość z nich nie miała wcześniej żadnej styczności.

Myślę, że rozmowa, wytłumaczenie i pokazanie się: „cześć, jestem normalną dwudziestolatką, biorę leki psychotropowe i byłam w szpitalu psychiatrycznym" działa bardziej na wyobraźnię niż wszystkie artykuły. Kiedy na ekranie pojawia się zwyczajna dziewczyna i mówi, że choruje, tak jak wiele innych osób, na chorobę dwubiegunową, ale jednocześnie pracuje jako modelka i ma fajne życie, to chyba dużo łatwiej ludziom uwierzyć, że poza tym wideo nie mówię cały dzień do ściany albo biegam w amoku i rwę włosy z głowy (i wcale nie dlatego są teraz takie krótkie!).

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Bycie modelką to zawód szczególnie obciążający psychicznie. Jak radzisz sobie ze stresem? Mówisz w nagraniu, że twoja kariera jest o wiele dłuższa niż okres po diagnozie. Jakie zaszły zmiany?
Myślę, że to prawda, szczególnie dla młodych dziewczyn, które tak jak ja, zaczynają w wieku piętnastu lat i zostają od razu rzucone na głęboką wodę, bez świadomości swoich praw i obowiązków. Oczywiście ten rynek bardzo się zmienił od czasu, kiedy ja na niego trafiłam. Wiem, że moja polska agencja wkłada wiele pracy, co może trwać miesiące, czasami i lata, w przygotowanie swoich nowych twarzy do pracy na różnych rynkach. Mnie przez dwa pierwsze lata nikt nie powiedział, że praca modelki polega między innymi na pozowaniu przed aparatem, więc pamiętam dokładnie jak przychodziłam na zdjęcia, ja najbardziej nieśmiała dziewczynka na świecie i po prostu stałam tam jak słup soli. Początki mojej pracy to był ogromny stres, który wynikał głównie z mojej nieśmiałości, braku świadomości i pewności siebie.

Po wyjściu ze szpitala trafiłam do cudownej osoby, mojej terapeutki, pani Wandy, której zawdzięczam to, w jakim stanie jestem teraz, jak się czuję. Była to ciężka praca, a najważniejszym co zapadło mi w pamięci, to jak na którymś spotkaniu rozmawiałyśmy o tym, że nie mogę być tak odpowiedzialna za cały świat, bo w końcu znowu nie dam sobie rady. Ja twierdziłam wtedy, że nie mogę od tak wszystkich problemów zostawić, tylko dlatego, że jestem zmęczona. Towarzyszyło mi głębokie przeświadczenie, że inni na mnie liczą, że to i tamto i muszę. Wtedy Pani Wanda powiedziała „Ależ moja droga, ty wcale nic nie musisz, ty jesteś chora psychicznie i jak na coś nie masz siły, to po prostu nie musisz tego robić". Brzmi to prosto i banalnie, ale gdy tylko przeanalizowałam te słowa na spokojnie, otworzyły mi oczy. Zrozumiałam, że po pierwsze, rzeczywiście, jestem przewlekle chora, a po drugie jeśli nie czuję się na siłach, to naprawdę w porządku będzie jeśli odpuszczę lub po prostu odpocznę. To zadziałało i na polu prywatnym i zawodowym, bo zaczęłam bardziej selektywnie podchodzić do proponowanych mi prac, zamiast zgadzać się na każdą sesję.

Co było twoim największym sukcesem, który udał się dzięki temu, że zaczęłaś walczyć z chorobą?
Największe sukcesy w leczeniu choroby psychicznej są dla niechorujących ludzi rzeczami zupełnie normalnymi - na samym początku to, że udaje ci się przetrwać kolejny dzień jest nie lada wyczynem.

Lepsze samopoczucie przekłada się na każdą sferę życia, od tego, że lepiej czuję się w pracy, jestem bardziej swobodna i pewna siebie, po sukcesu na polu prywatno-towarzyskim, kiedy poznaję nowych ludzi i oni mnie szczerze lubią. Nadal mam w sobie jakiś głos negujący to, mówiący, że to jakaś ściema, ale czuwam, żeby się mu nie dać.

Jakie są reakcje ludzi na to nagranie?
Reakcje przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Dostałam mnóstwo wiadomości, do tej pory nie udało mi się odpowiedzieć na wszystkie. Co najbardziej mnie cieszy i buduje to fakt, że te wszystkie są pozytywne! Od krótkiego „wiem, jak to jest, dzięki, że to powiedziałaś", po elaboraty o życiu z chorobą, mówieniu o tym lub nie, o leczeniu. Kiedy to wszystko czytam, rośnie mi serce! Mam taką teorię, że jeśli problem jest jak tort, to jak się z kimś nim podzielisz, to zostaje ci już o połowę mniej, i tak dalej. Wszystko to czytam, bo może jakieś jedno pokrzepiające zdanie ode mnie, jako osoby, która rozumie jak to jest, trafi w jakimś przypadku w sedno, coś zmieni.

Najważniejszą była chyba reakcja mojego chłopaka, który nie wiedział, że nagrałam to wideo i zobaczył je online, kiedy akurat byliśmy razem. Nieczęsto wzrusza się do łez, jak wtedy.

Kredyty


Tekst: Mateusz Góra

Tagged:
Μόδα
Kultura
cleo karolina ćwiek
czarne fale