niszowe polskie festiwale, które powinieneś znać, cz.2

Zainspirowani waszymi komentarzami pod częścią pierwszą zestawienia, pokazujemy kolejne imprezy, które pozwalają oderwać się na chwilę od rzeczywistości, unikając olbrzymich kolejek do prysznica na polu namiotowym i tłumów pod sceną. Przyglądamy się...

tekst Mateusz Góra
|
15 Czerwiec 2016, 6:30am

Halfway Festival w Białymstoku, 24-26 czerwca

Idea festiwalu Halfway jest następująca: artyści mają być jak najbliżej publiczności. Dlatego tak samo ważne, jak koncerty, są na nim spotkania, a sprzyja temu kameralna atmosfera. W tym roku w Białymstoku zawieje nordycki wiatr i wpadnie sporo skandynawskich muzyków. Do tego będziesz mógł zobaczyć wystawę zdjęć z północy Europy. Nie zabraknie też ciekawego wyboru polskiej muzyki, od Byen przez Coldair po Julię Marcell. No i to szansa na odczarowanie Białegostoku - miasta, do którego ciężko trafić przy okazji.

Soundrive Fest w Gdańsku, 1-3 września

Wiadomo, że elektronika najlepiej brzmi w postindustrialnych przestrzeniach. Trudno więc wymyślić lepsze miejsce, żeby zorgaizować festiwal, niż Stocznia Gdańska. Przy okazji trzydniowego szaleństwa na czterech scenach, będziesz miał okazję zobaczyć kultowe dla naszej historii miejsce. Soundrive wspiera też młode, polskie talenty, o których jeszcze nie jest głośno, więc jest świetną okazją, żeby odkryć coś nowego. W tym rokują będą to między innymi Oly i Kasia Klimczyk.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Open Source Art Festival w Sopocie, 9-11 września

W skrócie: OSA. To festiwal, który łączy muzykę z innymi dziedznami sztuki i jest organizowany zarówno w przestrzeni galerii, jak i klubu. Tematem przewodnik tego roku jest światło. Zaproszeni artyści za pomocą techniki łączą muzykę z efektami wizualnymi, więc możesz spodziewać się zaskakujących koncertów. Projekty artystyczne i instalacje rozświetlające Sopot pojawią się w różnych częściach miasta, co pozwoli ci przełamać swoje wyobrażenie, że ta część Trójmiasta to wyłącznie plaża i molo.

Letnia Akademia Filmowa w Zwierzyńcu, 5-15 sierpnia

Kiedy największe festiwale filmowe się kończą (ich sezon przypada głównie na maj, czerwiec i lipiec), zaczynają się bardziej kameralne imprezy, które pozwalają odpocząć i spokojnie, bez tłumów walących drzwiami i okami do sal, zobaczyć wszystko to, co przegapiło się wcześniej. Tak właśnie można opisać atmosferę Zwierzyńca - to miejsce, gdzie możesz się zupełnie odłączyć, wybrać film albo posiadówę ze znajomymi. Dodatkowo odbywa się tam konkurs dla prelegentów filmowych, więc jeśli godzinami możesz mówić o filmach, masz szansę wygrać.

Festiwal Kamera Akcja w Łodzi, 6-9 października

To chyba jeden z nielicznych festiwali filmowych, podczas których oglądanie filmów nie jest najważniejsze. Chodzi o wszystko to, co znajduje się obok - o metody produkcji i dystrybucję, których znajomość pozwala lepiej pisać młodym krytykom. Nigdzie nie spotkasz na raz tylu specjalistów z różnych dziedzin związanych z kinem, co w Łodzi. To okazja, żeby uczestniczyć w świetnych warsztatach i panelach dyskusyjnych, a czasem organizatorzy odgrzebują też zapomniane filmowe perełki z przeszłości, żeby pokazać na ich przykładzie, jak szybko zmienia się współczesne kino.  

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Mateusz Góra
Zdjęcie: YouTube

Tagged:
Film
muzyka
sztuka
Kultura