#deadboy

Kiedy myślisz, że dotarłeś już na koniec internetu, wtedy pojawiają się oni - najmroczniejsza z internetowych subkultur.

tekst Stasia Wąs
|
24 Sierpień 2016, 8:15am

@teamseshbones

Myśleliśmy, że odkrywając sadboysów, wiernych fanów Yung Leana, którzy w rybackich kapeluszach i z butelką herbaty Arizona wsłuchują się w teksty swojego idola, dotarliśmy do jednej z najsmutniejszych subkultur w internecie. Nic z tego. Zdecydowanie bardziej radykalny w swoich rapsach jest chłopak z Kalifornii, Bones. Nie słyszałeś jeszcze o nim? Masz w takim razie do nadrobienia ponad 80 trashowych klipów na jego YouTubie, zbierających miliony wyświetleń.

Raper ma prostą receptę na dobry kawałek - nie powinien trwać więcej niż 2 minuty i koniecznie musi mieć chwytliwy tytuł, taki jak np. „HDMI", „Shampoo" albo „Weather Guy". Do tego niezbędny jest klip w vaporwave'owej estetyce - obrazki wygrzebane z dna Tumblera w jakości VHS. Bones najczęściej przypomina na nich zagubionego chłopaka rodem z „Dzieciaków" Larry'ego Clarka.

Pod pozornie świetną zabawą kryje się jednak coś przerażającego i dołującego. Internet w jakiś sposób nas wciągnął i nie możemy się od tego uwolnić. Dlatego subkultura, która wzięła nazwę od kawałka „Deadboy", podkreśla swoje niedopasowanie do realnego świata. Wybrali wirtualną otchłań, stając się jej hiperaktywnymi użytkownikami.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Założony przez Bonesa tajemniczy kolektyw Team Sesh popija wodę „Fiji" i ogląda nagrania skaterskich popisów. Jarają się też grami, reklamami i telewizyjną prognozą pogody z końca lat 90. i początku XXI wieku. Od sadboysów różni ich styl - są bardziej radykalni. Bliżej im do mrocznych, witch housowych i gotyckich klimatów, i mają jeszcze bardziej apatyczne podejście do życia. Zazwyczaj ze smutną miną pojawiają się na Instagramie, pozując w czarnej bluzie z napisem Bones albo wrzucają tweety złożone z jednego słowa.

@stephanintended

Zgodnie z założeniem Bonesa, który twierdzi, że „wszyscy celebryci, którzy trzepią kasę ma muzyce, są idiotami", najgorszym, co mogłoby spotkać deadboysów to stanie się częścią mainstreamu. Tymczasem coraz głośniej robi się o bardzo szerokim gatunku, jakim jest „internet rap". Trudno więc nie zadać sobie pytania, co dalej. Czy kiedyś będziemy mogli kupić kawałki Bonesa na iTunes, a w sieciówkach znaleźć koszulki z okładkami jego płyt?

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Stasia Wąs

Tagged:
Bones
muzyka