gdzie jest książę?

Disney nareszcie łamie reguły gry, które sam stworzył.

tekst Mateusz Góra
|
01 Sierpień 2016, 2:20pm

@sainthoax

Do tej pory schemat bajek Disneya był prosty - bez względu na przebieg zdarzeń i trudności, na jakie napotykali bohaterowie, ostatecznie przeciwnicy zawsze ponosili karę, a księżniczka mogła żyć długo i szczęśliwie z księciem. Przez dziesięciolecia piosenka Śpiącej Królewny, w której pojawia się tekst: „pewnego dnia, mój książę przyjdzie", stanowiła punkt odniesienia dla wszystkich żeńskich postaci bajkowego monopolisty.

Saint Hoax, artystka z Bliskiego Wschodu, już wcześniej pokazywała, jak bardzo krzywdzące są stereotypy utrwalane w głowach dzieci przez bajki. Stworzyła gify księżniczek z podbitym okiem, które miały zwrócić uwagę na bezbronność kobiet wobec swoich oprawców i obrazki z dwiema całującymi się bohaterkami, pokazujące, że tylko heteroseksualne związki są akceptowane przez autorów animacji.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Droga do emancypacji kobiet w bajkach była długa i kręta. Szlaki dla silnych, decydujących o własnym losie księżniczek przecierała przebrana za chłopaka Mulan, która sama nauczyła się walczyć. Potem musieliśmy poczekać aż na Elsę z „Krainy lodu", która nie potrzebuje księcia, żeby być szczęśliwą, bo spełnia się w roli królowej i siostry.

Okazuje się, że to był dopiero pierwszy krok w genderowym przewrocie, jaki planuje Disney… Zgodnie z zapowiedzią reżyserskiego duetu, Johna Muskera i Roan Clementsa, najnowsza księżniczka-ekoaktywistka, Moana, nie będzie w ogóle szukała miłości. Najprawdopodobniej w animacji nie pojawi się wątek romansowy, ani w wersji hetero ani lesbijskiej. Jaki więc będzie cel bohaterki? Odnalezienie siebie i uratowanie planety przed ekologiczną katastrofą!

I chociaż szukanie miłości wcale nie musi oznaczać, że księżniczki są słabsze i nierozgarnięte, najwyraźniej czas na zamianę ról. Odważna i samodzielna Moana będzie w stanie pokazać wielu dziewczynkom, że nie są w niczym gorsze od swoich kolegów. Trzymamy kciuki, żeby do czasu pojawienia się „Moany" w kinach koncepcja reżyserów się nie zmieniła. 

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Mateusz Góra

Tagged:
Film
Moana