aloha from kitchen

Minęły już trzy lata, a Aloha From Deer to zabawa, która wciąż trwa, a nawet nieźle się rozkręca i nie mam na myśli obrotów w handlu krajowym i zagranicznym, chodzi mi o przyjemność, z którą Mariusz Mac, twórca firmy, podchodzi do życia i swojego...

tekst Basia Czyżewska
|
06 Październik 2014, 10:15am

Łukasz Ziętek

Jeśli Facebook potraktujemy jak przyrząd do pomiaru zachwytu w internecie, to Aloha From Deer z ponad 300 tysiącami lajków przebiła nawet oficjalny fan page Anji Rubik (ponad 200 tys. lajków). Tymczasem Mariusz prowadzi firmę, jeździ na rowerze, wymyśla nowe modele ubrań, a w wolnych chwilach gotuje i ma zupełnie inne plany na życie niż liczenie zer na koncie.

Słyszałam, że gotujesz.
Tak, w domu...

Ale słyszałam, że to poważne.
Może za parę lat będzie. Gdy będę mógł zrobić coś nowego i zostawić firmę, chciałbym pojechać do Londynu do Le Cordon Bleu (prestiżowa szkoła dla szefów kuchni, jej absolwentką jest m.in. Julia Child ?' red.). Na razie oglądam programy Anthony'ego Bourdaina, filmy na YouTube i kolekcjonuję specjalistyczne sprzęty. Ostatnio dostałem maszynkę do robienia domowego makaronu.

Jak się robi makaron?
To dość proste, jeśli ma się dostęp do dobrych produktów. Trzeba mieć np. mąkę typu 00, której nie znajdzie się w polskim sklepie, oraz semolinę, czyli mąkę z pszenicy durum. No i oczywiście dobrej jakości jajka.

Gotowanie na serio to potężne przedsięwzięcie logistyczne, wymaga planu i czasu.
Tak, ja zaczynam w piątek, robiąc zakupy. Objeżdżam miasto. Mięso kupuję zawsze na Mokotowie w Befsztyku, warzywa na targach, np. w Hali Mirowskiej. Lubię proste rzeczy przygotowane ze składników naprawdę dobrej jakości. Np. żeby nie korzystać z bulionetek, co tydzień przygotowuję rosół, który zamrażam, i używam go w miarę potrzeby do sosów, zup itd. Najbardziej pociąga mnie kuchnia włoska, tu liczą się dobre produkty i długi naturalny proces.

Planujesz otworzyć knajpę?
Gdy byłem mały, chciałem zamieszkać w Stanach i być skorumpowanym policjantem, takim jak w filmach z lat 80. Teraz myślę sobie, że mieszkanie w LA i posiadanie małej knajpki byłoby okej. Ale nie wiadomo, czy po czterech latach nie znudziłbym się i nie wyjechał próbować czegoś nowego, bo prowadzenie restauracji to chyba najgorszy biznes świata ?' nie masz życia. Wychodzi się z domu o 7 rano, a wraca o 22, i tak codziennie.

Tak jak na bluzach powoli kończą się printy z burgerami, podobnie słabnie szał na fast foody w mieście? Jaki jest następny kulinarny trend?
Myślę, że slow food. Np. w Warszawie pojawiają się regularne, nocne targi rybne. Można kupić świeże, przywiezione prosto z Portugalii owoce morza i przygotować je w domu. Poza tym wszystkie programy telewizyjne typu MasterChef i Top Chef rozbudzają apetyt na prawdziwe gotowanie.

Oglądasz?
Tak, czasem mi się zdarza. Poza Piekielną kuchnią, bo to jest jakiś żart. Podoba mi się też konceptualne podejście do potraw Hestona Blumenthala, który dawno temu prowadził program Kitchen Chemistry na Discovery Channel. Robił superrzeczy, np. brał jajko w skorupce, rozbijał na patelni, smażył... i nagle okazywało się, że to nie żółtko, tylko mus z mango! On się bawił potrawami, ale zawsze komponował je tak, żeby smaki idealnie do siebie pasowały. To jest mistrz!

A jakie błędy najczęściej popełniane są przez amatorów?
Np. sięganie po słabe wino do gotowania. Do potraw powinno dodawać się wino, które pijesz do obiadu, czyli ?' powiedzmy ?' za min. 20-30 zł, a im lepsze, tym lepsza potrawa... Nie ma czegoś takiego jak „tanie wino do gotowania".

Cały czas zastanawiam się, co łączy projektowanie popowych ciuchów z gotowaniem?
Nie mam pojęcia, ale te dwie rzeczy sprawiają mi przyjemność.

Moja ulubiona z waszych bluz ma nadruk białego tygrysa na kolorowych kwiatach, który wbija kły w różowego donuta. Jaka była historia tego projektu?
To trwało krótko (śmiech). Mam taki system, że zbieram ulubione elementy, które gdzieś znajduję, później koloruję i łączę wszystko w całość.

A nad czym teraz pracujecie?
Za kilka miesięcy do sprzedaży trafi kolekcja zrobiona w kolaboracji z MMC, latem pojawią się buty i plecaki Alohy. Będą też koszule w klasycznym fasonie, wykonane z delikatnej bawełny, takiej jak T-shirt.

Naprawdę dużo się dzieje.
Tak, płynnie adaptujemy się do zmian. Obok dużych printów stawiamy też na spokojniejsze ubrania z drobnymi, powtarzalnymi wzorami albo gładkie materiały z naszywkami. W planach mamy też kurtki, mogę zdradzić, że niedługo pojawi się dżinsowa ramoneska. Tworzymy drugą normcore'ową tożsamość Alohy.

Kto poza Ellie Goulding, Robbiem Williamsem i 50 Centem nosi twoje rzeczy?
Ha, już nie wiem. Ostatnio robiliśmy film na Mokotowie. Nagle do naszej modelki Hani Koczewskiej podeszła około 50-letnia pani i spytała, czy jej bluza to Aloha. Byliśmy w szoku!

Jak myślisz, który wzór ma w szafie?
Myślę, że kocha brylanty...(śmiech)

Obejrzyj galerię zdjęć.

Kredyty


Tekst: Basia Czyżewska
Zdjęcie: Łukasz Ziętek / Shoot me
Materiał postał we współpracy z Nike Polska.
Obejrzyj galerię zdjęć.
Połącz się ze światem i-D. Polub nas na Facebooku, śledź na Twitterze i Instagramie.

Tagged:
gotowanie
kuchnia
moda wywiady
alohafromdeer
mariuszmac