pięć trendów z lat 90., które muszą odejść

Dobre wieści: Tamagotchi wracają! Z okazji ich zmartwychwstania przypominamy pięć trendów, które zdecydowanie nie powinny podzielić ich losu

|
paź 12 2017, 11:11am

Masz przedziałek na środku albo rozdzieloną na pół grzywkę przypiętą na boki spinkami. Płaczesz, przytulona do Furby'ego, a „Creep" Radiohead rozbrzmiewa ze śmierdzącego, obklejonego naklejkami walkmana. Masz na sobie bojówki, cztery skórzane chokery i adidasy. Wszystko jest czarne. Mamy rok 1997 i właśnie trwa pogrzeb twojego Tamagotchi.

Pamiętacie je? Te małe ekraniki z wielkimi pikselami tworzącymi zwierzątka, które karmiliśmy za pomocą dwóch guziczków, zaprojektowanych dla dzieci z o wiele mniejszymi palcami? Zabawki, o których kompletnie zapomnieliśmy, gdy tylko na rynku pojawiły się karty z Pokemonami... Na pewno ucieszy was wieść, że Tamagotchi wracają. To kolejna szansa, by udowodnić, jak trudno utrzymać przy życiu cokolwiek poza sobą. Wiedzieliście, że kaktusy mogą zwiędnąć? Nie? Ja też nie. Kto by pomyślał, że kaktusy i bambusy mogą zwiędnąć...

Na szczęście istnieje kilka innych hitów lat 90., którym możemy pozwolić odejść w niepamięć.

.

Podwijanie jednej nogawki
Czy wicher wieje prostopadle do kierunku, w którym się przemieszczacie i musicie ochraniać przed nim tylko jedną łydkę? Czy machanie nogą podczas jazdy na składanej hulajnodze sprawiło, że jedna z waszych nogawek powoli znika, centymetr po centymetrze?


Podwijanie jednej nogawki nie ma żadnego sensu. Jest niewygodne, dziwne i tylko sprawia, że czujemy się trochę koślawo, jak przy nadepnięciu na pęknięcie w chodniku — od razu mamy ochotę nastąpić na kolejne, tak dla równowagi.

.

Szybkie okulary podbierane tacie

Cofnijmy się w czasie: siedzisz sobie wygodnie na kanapie, skaczesz po kanałach, bo nie możesz się zdecydować, czy wolisz „Przyjaciół" czy „Bajer z Bel-Air" i nagle na ekranie pojawia się… No właśnie, co to jest? Dzika żaba na zielonej trawie? Czy David Attenborough z zapałem opowiada o neonowych żabach z Minneapolis? A nie, to tylko jakiś golfista w średnim wieku, z plastikowym paskudztwem zwanym „szybkimi okularami" na nosie. Morał tej historii jest taki: już w latach 90. były wstrętne, więc nie próbujcie ich wskrzeszać poza rejwami i Instagramem.

Gumowe bransoletki
W zasadzie to tylko tani wyrób z brzydkiego, gumowego chłamu, który zostawia odciski na policzku, gdy zasypia się z ręką pod głową.

Włosy tlenione perhydrolem

Nie zrozumcie mnie źle. Bardzo się cieszę, że żyłam w czasach, w których taki wygląd był akceptowany, a nawet pożądany. Ale pora powiedzieć „Paaaaaa!".

Biali ludzie z bindi
Przykro mi Gwen, ale częściowo jesteś winna temu trendowi. Wszyscy kochaliśmy twoją muzykę i bez wątpienia przekonałaś wielu z nas, że my też możemy zostać gwiazdami popu. Porzuciliśmy to marzenie już dawno temu i to samo powinniśmy zrobić z bindi, czyli hinduską ozdobą na czoło. To zawłaszczanie elementu innej kultury i religii, które wcale nie jest fajne. Mamy już 2017 rok. Naprawdę chcecie ozdobić skórę wątpliwym i obraźliwym dodatkiem? Może zamiast bindi wybierzcie zmywalny tatuaż z jednorożcem.

Artykuł pierwotnie ukazał się w brytyjskim wydaniu i-D.