festiwal trwający całe lato

Podlasie SlowFest trwa 2,5 miesiąca i organizuje ponad 440 wydarzeń.

tekst Mateusz Góra
|
29 Sierpień 2017, 2:49pm

Kadr z filmu „Wołanie"

Nieważne, czy wybieracie się na festiwal muzyczny czy filmowy, schemat jest zawsze podobny - impreza trwa kilka dni, a w programie jest za dużo rzeczy, żeby wszystko ogarnąć. Musicie więc wybrać to, co najważniejsze, i biec na koncert albo seans. Z innego założenia wyszedł Roman Gutek, organizator dużego festiwalu filmowego, jakim jest T-Mobile Nowe Horyzonty, tworząc pomysł na Podlasie SlowFest. To niszowa impreza skupiona wokół kultury - spotkań literackich, projekcji filmowych oraz warsztatów, która trwa od 1 lipca aż do 17 września.

W najbliższym czasie , bo 3 września, do Supraśla wpadnie Adam Sikora, żeby pokazać tam swój nowy film „Powrót giganta", 31 sierpnia organizatorzy zapowiadają z kolei rozmowę z Fredem Kelemenem o „współczesnym Sarajewie, samotności w tłumie, ludzkim okrucieństwie i obojętności", przy okazji projekcji filmu „Sarajewa pieśni o nieszczęściu". Na 2 września do małego miasta na Podlasiu został zaproszony Dane Komljen, twórca wyróżnionych na Nowych Horyzontach „Wszystkich miast Północy".

Kadr z filmu „Powrót Giganta"

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska


„Znakiem jakości tego festiwalu są z pewnością liczne warsztaty, które cieszą się największym zainteresowaniem. Ogromnym atutem festiwalu jest czas i miejsce. W otoczeniu przyrody można skupić się na rozmowach, świadomym odbiorze poszczególnych wydarzeń, spotkaniach z ludźmi", powiedziała nam Beata Marciniak ze Stowarzyszenia Nowe Horyzonty. To właśnie główne cele festiwalu - umożliwienie spotkania ze sztuką, ale przede wszystkim innymi ludźmi w niezwykłej atmosferze. Nie musicie też oglądać pięciu filmów dziennie, jak w czasie dużych festiwali. Energię możecie poświęcić na rozwój swojego ciała (podczas sesji jogi) albo wiedzy o przyrodzie w czasie wycieczek i wykładów.

Oczywiście nikt nie spędza w Supraślu ponad dwóch miesięcy. „Nie ma stałych uczestników na cały czas trwania festiwalu. Z programu korzystają zarówno mieszkańcy, jak i turyści. Takie też było założenie festiwalu, aby każdy mógł znaleźć coś dla siebie w odpowiednim czasie", dodaje Marciniak. Możecie przyjechać więc na dzień, tydzień albo miesiąc. Każdego dnia odbywają się jakieś wydarzenia, dzięki czemu ucieczka od miasta na pewno nie będzie oznaczała nudy. Podlasie SlowFest pomaga odczarowywać też błędne przekonanie, że w tym miejscu Polski niewiele się dzieje, jeśli chodzi o wydarzenia kulturalne.

Kadr z fimu „Wszystkie miasta Północy"



Najciekawsze jest jednak to, że znajdziecie tam dużo wymagających punktów programu, czego najlepszymi dowodami są filmy Kelemena i Komljena. Beata Marciniak uważa, że to idealne połączenie – możecie odpocząć, ale równocześnie nie oznacza to zupełnego zaniedbania swojej higieny umysłu: „Program festiwalu jest czasami wymagający, owszem, ale nie wyklucza spędzania czasu na łonie natury. Od początku był skonstruowany tak, aby uczestnicy festiwalu mogli skorzystać również z ofert warsztatów i wycieczek organizowanych przez lokalnych przewodników".

Jeśli więc macie ochotę uciec na chwilę, zaszyć się gdzieś i pomyśleć w spokoju, przy okazji zdobywając wiedzę, wybierzcie się do Supraśla. Jeszcze przez kilkanaście dni macie okazję doświadczyć powolnej atmosfery Podlasie SlowFest – tak samo relaksującej, co inspirującej.

Kadr z filmu „Sarajewa pieśni o nieszczęściu"

Więcej informacji znajdziecie na stronie festiwalu.

Tagged:
Film
slow life
nowe horyzonty
supraśl
podlasie slowfest