grafika: Polska 3D

cybersklep przyszłości — polski paradise

Ten butik to modowa terapia, ma zmienić twoje najgorsze przyzwyczajenia!

|
sty 15 2018, 3:26pm

grafika: Polska 3D

„Teraz podczas przecen w sieciówkach większość ciuchów leży na ziemi i sklep wygląda jak pole bitwy. Drażni nas cała idea fast fashion, ciągłe podążanie za trendami, które i tak w kółko się powtarzają. Chcemy od tego odejść”, mówią Milena i Konrad, twórcy projektu — Polski Paradise.

To coś w rodzaju internetowego butiku vintage, innowacja polega na wyjątkowej selekcji rzeczy — bo Milena jest stylistką i kreatywnie podchodzi do trendów, i braku filtrów w sklepie online — bo obydwoje postrzegają ubrania jako wyjątkowe obiekty, które nie wpisują się jednoznacznie w „szufladki”, jak kategorie płci, rozmiaru czy dominującego koloru.

Każdy, kto chce zrobić u nich zakupy, zmuszony jest powoli przeglądać stronę, skupić się na ubraniach i uruchomić wyobraźnię. „Chcemy, żeby każdy mógł przyjrzeć się tym rzeczom i miał możliwość znalezienia nowego kierunku definiowania siebie i ucieczki od otaczającej nas jednolitości. Kiedy tworzyliśmy Polski Paradise, czuliśmy się trochę, jakbyśmy trafili do wehikułu czasu, gdzie znajdują się różne mody i epoki – było to momentami nostalgiczne doświadczenie – chcielibyśmy, żeby inni poczuli się podobnie jak my wtedy” dodaje Konrad.

Ten butik to modowa terapia, ma zmienić twoje najgorsze przyzwyczajenia.
„Dzielenie sklepu na dział męski i damski na starcie nas ogranicza – wyobrażamy sobie, że gdyby taki podział od początku nie istniał może mężczyźni chodziliby w spódnicach, sukienkach, crop topach i byłoby to naturalne dla społeczeństwa. Rodzimy się wolni, bez ograniczeń, dopiero później jesteśmy wpychani w stereotypowe schematy, chociażby z kolorami – dziewczynki chodzą w różowym, chłopcy w niebieskim. Przeprowadziliśmy wiele rozmów z naszymi znajomymi i część z nich przyznała, że często wstydzi się błądzić po damskim albo męskim dziale i zdają sobie sprawę z tego, że wiele ich omija”, rozwija Milena.

Projekt gloryfikuje vintage, stawiając śmiałą tezę, że na nim opiera się przyszłość branży.
„Możliwe, że za jakiś czas odejdzie się od masowej produkcji ubrań, bo ze względu na zanieczyszczenie środowiska, które generuje przemysł modowy będzie to zakazane. Wtedy zostaniemy zmuszeni do korzystania z surplusa – pozostałości po sieciówkach i odzieży używanej. wyobraźmy sobie, że każdy będzie miał w szafie tylko 10 sztuk ubrań”. Milena rozwija niepokojącą wizję, która mogłaby posłużyć scenarzystom Black Mirror, ale moda z drugiej ręki jest też dziś atrakcyjna z innego powodu — świetnie wpisuje się w trendy.

„Kilka lat temu vintage kojarzył się głównie z jeansami z wysokim stanem, jedwabnymi bomberkami i kwiecistymi sukienkami. Teraz przeżywa drugie życie, głównie ze względu na marki, które wracają do estetyki z lat 80., 90. i 00. i trochę bezczelnie odtwarzają je jeden do jednego. Wszystko już było, teraz możemy się tylko cofać – dlatego vintage już na zawsze pożądany będzie płynąć z nurtem bieżących trendów – czy będą to koszulki DHL na dziale odzież robocza, czy powoli powracające do życia koszule w kratę”, spekuluje Milena, po czym dorzuca praktyczny argument, który działa nawet na tych, jeszcze nieprzekonanych „Zawsze zwracamy uwagę na jakość i stan naszych ubrań – dobry vintage można nosić latami, w przeciwieństwie do ciuchów z sieciówek”.

Polski Paradise


Sprawdź też: