pokolenie „ani-ani”

Miejsce pracy polskich dwudziestolatków: szlachta nie pracuje.

tekst Stasia Wąs
|
13 Wrzesień 2016, 10:24am

Jeśli zadasz co piątemu człowiekowi, który ma 20-24 lata, pytanie: „Co robisz?", odpowiedź będzie brzmiała: „Nic". 17% Polaków w tym przedziale wiekowym nie pracuje i nie uczy się, jak wskazują wyniki opublikowane przed kilkoma dniami przez portal BIQdata. To jeszcze nic strasznego - w końcu szukanie swojej ścieżki czasem zajmuje więcej czasu, a w zawodach kreatywnych nie liczy się dyplom, ale umiejętności. Niestety przedstawiciele pokolenia neet (po polsku nazywanego „ani-ani") nie tylko się nie uczą, ale nie rozwijają też umiejętności. Ich czas rzeczywiście upływa na nic nierobieniu.

Kreatywni, młodzi, z depresją

Brak perspektyw na zmianę takiego stanu nie jest dla wielu powodem do frustracji - milion osób na swoich kontach na Facebooku ustawiło sobie jako miejsce pracy: „szlachta nie pracuje" albo „wyższa szkoła robienia hałasu". Jeśli zastanawiasz się w biegu między uczelnią a pracą, kiedy ludzie znajdują czas na zmienianie pięć razy dziennie statusu na Facebooku, znasz już odpowiedź.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Nie jesteśmy też nastawieni na rozwój, kiedy skończymy już studia. Tylko 7% z nas doszkala się po zakończeniu edukacji (przedział wiekowy 25-34 lata), podczas gdy w Danii, Szwecji czy Finlandii wynik waha się pomiędzy 30 a 40%.

Smutek studenta

I nie chodzi wcale o to, żebyśmy wrócili do czasów yuppie, których głównym celem było zarabianie pieniędzy. Po prostu czas otrząsnąć się z poczucia bezsilności, jakie wiąże się z wysokimi oczekiwaniami ze strony nauczycieli czy rodziców. Możemy popełniać błędy, możemy zrobić sobie gap year, jeśli to pomoże nam odnaleźć swoją pasję, ale warto posłuchać Karla Lagerfelda: „Praca pozwala wyrwać się z życiowej nudy"!

Uwaga, nowe słowo: atychifobia


Kredyty


Tekst: Stasia Wąs

Tagged:
badania
Kultura