Reklama

​wydział konserwacji memów

Z zapałem coacha tłumaczy ludziom „Jak działa kultura”. Kiedyś malował surrealistyczne obrazy, dziś na równi ceni prosty komunikat. O internecie i jego języku rozmawiamy z Tymkiem Borowskim.

tekst i-D Staff
|
24 Wrzesień 2015, 11:00am

„Śmieci na skraju drogi” Tymek Borowski

Porozmawiajmy o internecie, bo to sieć jest dla ciebie sporą inspiracją. Masz ponad trzydzieści lat, nie urodziłeś się „w internecie", musiałeś się go nauczyć.
To prawda, np. o memach czytałem najpierw u Richarda Dawkinsa (albo Richarda Brodie, nie pamiętam). Dopiero znacznie później odkryłem je w internecie. Znałem je w ujęciu meta, jako jednostkę transmisji treści w kulturze, a nie jako konkretne „śmieszne obrazki". Ciężko mi dokładnie zdiagnozować moment, kiedy internet zaczął mocniej wpływać na mój język. Ale był taki czas, kiedy zacząłem zdawać sobie sprawę, że „surrealistyczne", programowo bezideowe malarstwo, którym się zajmowałem, nie pozwala mi poruszać ważnych, interesujących dla mnie tematów.Czułem, że moje działania są anachroniczne. I wtedy, oglądając internety, zacząłem się zastanawiać, dlaczego nie robić sztuki w ten sposób — współcześnie, czyli używając najbardziej podręcznych sposobów.

„Theory and practice of reality - All the stories are the same, but some of them are completely different", Tymek Borowski

Czy to nie jest trochę tak, że memy to język nastolatków, do którego my musimy się dostosować? To było dla ciebie naturalne?
Myślę, że jeśli ktoś w moim wieku posługuje się wprost takim językiem i estetyką, gada buźkami, to jest to hmm. Nieco dziwne. Dla mnie to było inspirujące, ale nie na poziomie estetyki. Chodzi o dosłowność, radykalne uproszczenie metaforyczności, obrazek plus tekst, kawa na ławę. Zresztą ta prostota to nie tylko memy, to np. tutoriale z YouTube gdzie wszystko jest „krok po kroku" klarowne i jasne.

Ta prostota jest też często naiwna. Mądrości z gimbazy jednak trudno brać na poważnie.
Może i tak, ale taka dosłowna formuła, sama w sobie, nie jest naiwna. Oczywiście taki styl wypowiedzi oznacza często wystawienie się na strzał, niepoważne potraktowanie. Ale jeśli masz coś konkretnego do powiedzenia jako artysta, myślisz o czymś, to dlaczego tę konkretną myśl masz szyfrować? Ubierać w zawiłe metafory? Po to, żeby potem ktoś to z powrotem odkodował? To jest problem sztuki, że chce swoje komunikaty przesyłać okrężną drogą.


„Theory and practice of reality - Theory of success", Tymek Borowski

To cię wkurza?
Mieliśmy z Pawłem Sysiakiem taki pomysł, żeby wejść do sklepu mięsnego i za pomocą sztuki współczesnej — metaforycznego performensu — kupić kilogram karkówki. Akcja nie doszła do skutku, ale obstawiam, że tego mięsa moglibyśmy nie kupić. Kody sztuki współczesnej niespecjalnie służą komunikacji, stąd mój drive w kierunku dosłowności. Z drugiej strony robię czasem prace impresyjne, jak np. wielki, zrobiony w Photoshopie obraz „Śmieci na skraju drogi", który pokazałem ostatnio w galerii Arsenał w Białymstoku. Obraz przedstawia różne paproszki, drobinki rozpadające się pod wpływem sił fizyki i procesów chemicznych. Takie „studium świata materialnego". Nie ma tam żadnego komunikatu. Chciałem — jak klasyczny malarz — przedstawić swoje wrażenie, bez podwójnego dna.

A jak to się stało, że sięgnąłeś po memy, pokazywałeś je przecież w 2011 roku w CSW Zamek Ujazdowski.
Mówiłem o momencie, w którym zmęczyło mnie malowanie, siedzenie w oparach terpentyny. Zastanawiałem się wtedy, jaką robiłbym sztukę, gdybym nie wiedział, że coś takiego jak sztuka w ogóle istnieje. Gdybym obudził się i nie miał tego know-how, nie znał historii sztuki, nie umiał malować. Co wtedy robisz? Siadasz przed komputerem, włączasz program i próbujesz jakoś siebie wyrazić, podzielić się czymś. To jest naturalne dla naszych czasów, przezroczyste. Wszyscy tak robią. Dlatego nie zawsze rozumiem dyskusję o „postinternecie", taktowanie takich rzeczy jako awangardy. To jest absolutnie normalna, adekwatna do naszych czasów forma wypowiedzi.


„Theory and practice of reality - Being Active And Passive in face of Things To Be Done" Tymek Borowski

Robiąc coś, co się wpisuje w kulturę memów świadomie decydujesz się, że to działanie nie ponadczasowe, szybko tracące na aktualności, przesuwające się w dół feedu pod naporem kolejnych, aktualnych treści.
W tym momencie raczej nie robię rzeczy wpisujących się w memy, ale faktycznie, niektóre z tych zrobionych dawniej bardzo się zestarzały. W internecie wszystko błyskawicznie czerstwieje.

Internet jest jak autostrada, szybko się zmienia. Wszystko jest „stare" i „już było".
Tak, dlatego staram się by niektóre rzeczy były — w warstwie estetycznej, wizualnej — atemporalne. Jak np. film „Jak działa kultura?", który ostatnio zrobiliśmy z Rafałem Dominikiem i Jakubem Maińskim. Jego stylistyka, animacje, które się w nim pojawiają mogłyby powstać równie dobrze 40 lat temu.

Ten film to taki tutorial podstawowej wiedzy dla kulturoznawcy. Czemu postanowiłeś robić tutorial o tym „jak" coś się dzieje, jak działa kultura i jak działa sztuka?
Robię takie prace po pierwsze na własny użytek. Chcę uporządkować tematy, odpowiedzieć sobie na pytanie, na przykład: jak działa sztuka. Oczywiście mam ambicję opowiedzenia o tym komuś, widzowi, czytelnikowi, mam nadzieje, że będzie to dla niego interesujące. Ale główną motywacją jest to, żeby samemu zrozumieć jakiś problem. Filmy „Jak działa sztuka" i „Jak działa kultura" nie miały założonej wyjściowej tezy, pisanie scenariusza było jednocześnie rozkminianiem danego tematu.

A nie masz problemu z oryginalnością dzieła? Jak malujesz obraz to powstaje jedna praca, grafika ma określoną ilość kopii. Tu plik — jak go, powiem wprost, sprzedać?
Tworzę teraz portrety w Photoshopie bazując na wywiadach. Pytam ludzi o ich życie, o ich wartości, sposób myślenia, przekonania i na tej podstawie robię portret. Do nabywcy trafia jedyny i oryginalny „otwarty" plik, wystawiam też certyfikat z tzw. sumą kontrolną pliku. Tu nadchodzą oczywiście kolejne pytania, bo co jeśli na przykład za 10 lat nie będzie już Photoshopa? Otwarcie pliku może wymagać wtedy pewnej gimnastyki. Mam szczerą nadzieję, że na wydziale konserwacji ASP pracują już nad tego typu kwestiami. Ale pomimo pozornego skomplikowania prace w postaci plików są paradoksalnie łatwiejsze w utrzymaniu i kolekcjonowaniu niż fizyczne: nie niszczeją a szyfrowana przestrzeń dyskowa w internecie jest tańsza niż fizyczne sejfy. Myślę, że takie rozwiązania wejdą do artworldowego mainstreamu szybciej, niż nam się wydaje.

Tymek Borowski, fot. Agata Wrońska

Tymek Borowski
@Tymek Borowski

Kredyty


Tekst: Alek Hudzik
Grafiki: Tymek Borowski
Portret Tymka: Agata Wrońska