Reklama

​w jaki sposób wspierają się polskie dziewczyny?

Zofia Krawiec pisze o tym, jak dziewczyny-maszyny zaczęły kolonizować internet za pomocą Instagrama.

tekst Zofia Krawiec
|
08 Marzec 2017, 11:37am

Mury kamienic drżały od rozwścieczonych głosów wielotysięcznych tłumów. Ciężkie krople deszczu uderzały w rozpięte parasolki. W minionym roku tysiące kobiet jednocząc się, zawalczyło o widzialność i przeszło ulicami większych polskich miast w Czarnym Proteście. W dużym stopniu czarnoprotestowa widzialność tworzyła się w internecie. Facebook i Instagram zalały żałobne zdjęcie z hasztagiem #czarnyprotest. Na Facebooku powstała także strona Dziewuchy dziewuchom, która zrzeszała kobiety sprzeciwiające się projektowi ustawy antyaborcyjnej. Ostatni rok w Polsce był więc dla nas polem walki o widzialność.

We wczesnych latach 90. angielska filozofka i badaczka kultury Sadie Plant wprowadziła termin „cyberfeminizm". Zgodnie z jej koncepcją „ewidentny jest długotrwały związek między rozwojem technologii informatycznej a wyzwoleniem kobiet". Według niej inteligencja maszyn wzrasta wprost proporcjonalnie do wyzwolenia kobiet. Dotychczas kobiety i maszyny stanowiły towar wymienny w męskiej grze. Dzisiaj dziewczyny i maszyny współpracują ze sobą, buntując się wobec przedmiotowo traktujących je mężczyzn.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Internet okazał się idealnym medium dla polskich dziewczyn, które postanowiły zawalczyć o widoczność, dysponując swoim wizerunkiem na własnych zasadach. Dziewczyny-maszyny zaczęły kolonizować internet w coraz większym stopniu. Na indywidualistycznym medium, w którym każdy mówi tylko o sobie i jest zajęty samym sobą - Instagramie, zaczęły tworzyć platformy do komunikacji z innymi dziewczynami. Dzisiaj dzięki internetowi wypowiada się niemal każdy, dlatego jedynym ratunkiem jest poprowadzenie narracji o sobie samej w taki sposób, żeby było w niej coś uniwersalnego, obiektywnego. Dziewczyny z Instagrama coraz częściej więc opowiadają o swoim smutku, depresjach i stosunku do swojego ciała, budując sieć kobiet, które dyskutują, wymieniają się doświadczeniami, przyjaźnią się ze sobą i wzajemnie wspierają.

Dla dziewczyn, nie mieszkających w częstującej sposobnościami, sfeminizowanej Warszawie, tylko w jednej z niewielkich polskich miejscowości, która wygląda, jakby przytrafiło się jej coś złego, internet jest prawdopodobnie jedyną szansą na komunikowanie się z szerszym gronem ludzi podobnie odczuwającymi świat. Te dziewczyny na Instagramie mogą utkać siebie na nowo. Dzięki temu choć odrobinę mogą zmienić swój świat na lepsze. Przekształcają swoje profile w galerie z historiami. Przeżycia kobiet są inne niż przeżycia mężczyzn, więc zrozumiałe, że kobiety tworzą i opowiadają o sobie w zupełnie inny sposób. Nie oznacza to jednak, że ich historie nie mają wymiaru uniwersalnego. Odwrotnie. Kobiece historie mają siłę rewolucyjną.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst i zdjęcie: Zofia Krawiec