​muzyczne przygody hvob

Anna Müller przed koncertem w Warszawie w niedzielę opowiada nam, jak duet HVOB zyskał trzeciego członka.

tekst i-D Polska
|
21 Kwiecień 2017, 2:50pm

Austriacki duet HVOB już w tę niedzielę wystąpi w warszawskim klubie Niebo, gdzie będzie promował swój nowy album „SILK". To ich trzecia płyta, choć sami wolą ten materiał traktować jako oddzielny projekt. Powód jest prosty - w proces twórczy na równi zaangażowany był znany z występów z Mumford & Sons Winston Marshall. Efektem tego muzycznego spotkania jest album na pograniczu indie i elektroniki, wnoszący do brzmienia duetu zupełnie nową jakość - nie lepszą, ani gorszą - po prostu inną. Anna Müller opowiedziała nam o kulisach tej współpracy.

Niedawno ukazał się wasz nowy album zatytułowany „SILK". Co czujecie w związku z premierą?
Jesteśmy zadowoleni z tej podróży - to był bardzo intensywny proces. Traktujemy to bardziej jako boczny projekt, jak gdyby to nie był album HVOB, tylko zespołu HVOB & Winston Marshall. Jesteśmy szczęśliwi, że mieliśmy taką szansę, bo od zawsze chcieliśmy zrobić coś podobnego. To pozwala ci rosnąć, jako artyście, odkrywasz nowe rzeczy, możesz rozwinąć się dzięki współpracy z kimś nowym.

Jak wspomniałaś, album nagraliście wspólnie z Winstonem Marshallem z Mumford & Sons. Czego się od niego nauczyliście?
Paul i ja lubimy mieć nad wszystkim pełną kontrolę. Czasami myślimy o wszystkim zbyt szczegółowo. Winston ma do tego o wiele luźniejsze podejście, potrafi zatracić się w muzyce. My natomiast zawsze skupiamy się na każdym, nawet najdrobniejszym detalu. Ta współpraca nauczyła nas, by czasem pozwolić, żeby coś po prostu się wydarzyło, bez naszej ścisłej kontroli, a Winstona - by czasem bardziej zadbać o małe rzeczy.

Znaliście się z Winstonem wcześniej, przed nagraniami albumu „SILK"?
Nie, nie znaliśmy się wcześniej. Winston jakiś czas temu napisał do nas maila - znalazł na Youtube nasz utwór „Azrael" i bardzo mu się on spodobał. To tyle. Wystarczył mail.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Jak zmienił się sposób pracy w studiu za sprawą obecności Winstona w nagraniach?
Kompletnie nowym elementem w studio była dla nas oczywiście gitara Winstona. Staraliśmy się wycisnąć z niej zupełnie nowe brzmienie, więc finalnie nie brzmi ona jak gitara. To było naprawdę fajne móc się tym trochę pobawić.

Który kawałek z nowego materiału wskazalibyście jako swój ulubiony?
Dla mnie będzie to „Hands Away", Paul natomiast najbardziej lubi „Disguise". Myślę, że dla nas wszystkich takim kawałkiem będzie też „Deus". To utwór, w którym łączą się światy - nasz i Winstona - indie i elektronika.

Jakiś czas temu zdecydowaliście się założyć własną oficynę wydawniczą - Tragen Records. Dlaczego zdecydowaliście, że chcecie sami wydawać własną muzykę?
Tak jak wcześniej wspomniałam, ja i Paul uwielbiamy mieć nad wszystkim kontrolę i staramy się wszystko robić na własną rękę. Założenie własnej wytwórni było całkiem logicznym posunięciem, zwłaszcza że od zawsze było to naszym marzeniem. Na początku będzie się tu ukazywać nasza muzyka, ale z czasem chcemy realizować w Tragen coraz większe projekty i wydawać muzykę innych artystów. Wszystko nadejdzie z czasem.

Natura repetytywnej muzyki elektronicznej, tak jak większości gatunków muzycznych, tkwi w zestawieniu brzmienia z ludzkimi reakcjami i emocjami. Jaki jest wasz sposób, by rozruszać tłum pod sceną?
Nie zastanawiamy się nad tym. Po prostu tworzymy muzykę, która się nam podoba. A jeśli lubią ją także inni, sprawia nam to ogromną radość.

Jesteście jednym z nielicznych zespołów z Austrii, który występował na całym świecie. Czujecie się w pewien sposób muzyczną reprezentacją własnego kraju?
Dla nas nie jest istotne, z jakiego kraju pochodzi HVOB. Równie dobrze zespół mógłby powstać w Rio de Janeiro albo Toronto. To nie ma znaczenia. Narodowość nie gra tu roli. Nie czujemy się w tym aspekcie związani z żadnym krajem. To po prostu muzyka.

A jak wyglądają wasze plany na najbliższą przyszłość, poza zbliżającą się wizytą w Polsce?
Planujemy zagrać trasę promującą „SILK" w USA, Australii i Azji. Planujemy też ponownie pojawić się w Polsce w okolicach jesieni, ale wszystko nie jest jeszcze dokładnie ustalone. Na pewno zaczniemy również prace nad naszym trzecim albumem, bo jak wspomniałam wcześniej, trzeci album HVOB dopiero zostanie wydany.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Miłosz Karbowski 
Zdjęcia: Lukas Gansterer

Tagged:
hvob
Kultura
muzyka wywiady