​dlaczego nie chcemy robić banerów z kiełbasą?

W końcu doczekaliśmy się polskich badań na temat tego, co jest największym problemem w relacjach pracodawca-pracownik w branży kreatywnej.

tekst Stasia Wąs
|
05 Lipiec 2017, 8:45am

Post udostępniony przez ania witko (@aniawitko)

„Co nie styka z młodymi w branży? Raport o młodych pracownikach w branży kreatywnej" jest skierowany do wszystkich - pracodawców i młodych pracowników. Pokazuje to, na co od dawna wszyscy narzekamy, ale nic w tej kwestii nie robimy, czyli stereotypy dotyczące naszego pokolenia. To, że milenialsi są wychowanymi przez zbyt wyrozumiałych rodziców, rozkapryszonymi dzieciakami to jeden z nich. Takie przekonanie pozwala z kolei pracodawcom myśleć, że mogą nam mniej płacić, bo sobie nie radzimy albo wymagać za dużo, bo i tak na pewno wykręcamy się od obowiązków. I właśnie z takim myśleniem trzeba skończyć.

Badania przeprowadzone na zlecenie SAR określają oczekiwania obu stron, zatrudniającego i osoby zatrudnianej, a później pokazują punkty zapalne. Prawdą jest, że ⅓ młodych pracowników branży w ogóle nie przychodzi na rozmowy kwalifikacyjne, ale wynika to z przekonania, że w danym miejscu nie będą mieli możliwości rozwoju osobistego, na jakim najbardziej im zależy (75%). Przed pensją (która jest ważna dla 40%), znajdują się jeszcze różnorodność zadań (66%) i możliwość realizacji pasji (54%).

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Z kolei pracodawcy oczekują od nas talentu (41%), zaangażowania (41%), myślenia na poziomie strategii (30%), czyli właściwie wszystkiego, co do rozwoju i spełniania się jest niezbędne. Gdzie pojawia się więc problem? W szczerości i przepływie informacji. Nasze pokolenie chce przyjaznych, otwartych kontaktów w firmie, czego często brakuje przez budowanie zbyt dużego dystansu pomiędzy szefem a pracownikiem. Inną rzeczą jest obiecywanie czegoś, co się nigdy nie wydarzy. „Branża kreatywna niesie ze sobą dużo obietnic, ale nie chodzi o to, żeby mówić, że będziemy zmieniać świat, gdy później młody kreatywny przez 100% swojego czasu będzie produkował banery dla kiełbasy nie wykorzystując przy tym, we własnym przekonaniu, nawet ułamka swojej kreatywności. Nie używajmy wielkich słów, nie składajmy obietnic bez pokrycia. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Musimy jako pracodawcy i przełożeni być bardziej szczerzy i spójni z tym, jak o sobie, naszej pracy, naszej agencji mówimy i jak to się potem przekłada na to, co robimy sami i co robią młodzi. Zmiana narracji jest sposobem na zarządzanie oczekiwaniami", apelują autorzy badania.

Wiadomo, że praca w agencji nie będzie sprowadzała się wyłącznie do super interesujących zajęć i projektów, ale ważny jest równocześnie rozwój i inwestowanie w niego, w postaci awansu czy możliwości zmiany wykonywanych obowiązków. Wtedy nasze największe koszmary, czyli wypalenie zawodowe (60% młodych kreatywnych się go boi najbardziej) i praca pod presją czasu (53%) nie będą już takie straszne. Chociaż w raporcie znalazła się też uwaga jednego z odpowiadających, która może być dobrą radą dla wszystkich zestresowanych: „Jak można stresować się pracą w agencji? Stres bo zrobisz brzydki obrazek albo zły post bądź strategie i kiełbasa się gorzej sprzeda? xD". 

Kredyty


Tekst: Stasia Wąs

Tagged:
raport
Kultura
praca
milenialsi
branża kreatywna