Reklama

5 rzeczy, które powinniście wiedzieć o magdzie butrym

Poznajemy bliżej jedną z najlepszych polskich projektantek.

tekst Tish Weinstock
|
14 Lipiec 2017, 7:15am

Magda Butrym urodziła się w 1985 roku w małym miasteczku na Śląsku, na niedługo przed upadkiem komunizmu. Dlatego można powiedzieć, że jej doświadczenia z modą wysoką były dość ograniczone. Zawsze chciała studiować medycynę, ale gdy oszalała na punkcie perspektywy zaprojektowania idealnego kitla, mama zasugerowała jej, że może receptą okaże się kariera w modzie. Rozczarowana nowo powstałą szkołą mody w Warszawie, postawiła na edukację we własnym zakresie i wszystkiego nauczyła się sama.

Przez kolejne lata Magda pracowała dla różnych miejscowych marek, a potem założyła własną w 2014 roku. „Trzeba zrozumieć, że moda to nie tylko robienie ładnych ubrań, ale tworzenie wyrazistego stylu", powiedziała nam. „DNA marki Magda Butrym składa się z łączenia nowoczesnego projektowania z tradycyjnym kunsztem, rozwiniętym przez miejscowych rzemieślników. Lubię łączyć męskie i kobiece elementy, jak np. romantyczne, kwiatowe wzory i przyduże, męskie kroje lub delikatny jedwab z grubą skórą". Marka istnieje od zaledwie trzech lat, ale jest już dostępna w ponad 115 punktach sprzedaży i noszą ją wszyscy, od gwiazd okładek i-D (Jourdan Dunn i Anji Rubik) po ikonę stylu lat 90., Chloë Sevigny. Oto pięć rzeczy, które powinniście wiedzieć o Magdzie.

1. Zawsze miała świetny styl.
„Gdy miałam sześć lat, mama kupiła mi czerwoną, wełnianą pelerynę z kapturem. Pamiętam, że czułam się bardzo stylowo, a ludzie na mnie patrzyli".

2. Czerpie inspiracje z różnych subkultur.
„Dużo inspiracji czerpię z muzyki i nie dotyczy to tylko tworzenia mody. Gdy projektuję swoje prace, robię obszerny research. Inspirują mnie subkultury z przeszłości, na przykład Blitz Kids i romantyczny punk. Gdy szukam informacji, zagłębiam się w muzykę, fotografię i literaturę, co pomaga mi zrozumieć nie tylko styl danej grupy, która mnie interesuje, ale także dostrzec, co ją ukształtowało i określiło jej tożsamość".

3. Tylko nie mówicie jej, żeby się nie denerwowała.
„Najgorszą radą, jaką usłyszałam jest: 'Nie stresuj się'. Jako projektantka jesteś oceniana co sezon, a stabilność całego zespołu, stojącego za marką, zależy od ciebie. Stres mnie nakręca, żeby pracować jeszcze ciężej i ciężej. Niestety, sądzę, że na tej ścieżce kariery projektant jest postrzegany jako tak dobry, jak jego ostatnia kolekcja, mimo wszelkich poprzednich osiągnięć. Stres nie jest zły, trzeba się tylko nauczyć, jak sobie z nim radzić".

4. Gdy się nie stresuje, odsypia.
„Dużo pracuję. Jesteśmy małą marką z malutkim studiem projektowym, więc muszę robić wszystko sama, w tym projekty nadruków, kolekcji i butów. Gdy mam czas wolny, lubię zwolnić obroty i poleżeć w łóżku".

5. Ma swoją mroczną stronę.
„Jestem chyba dobrą dziewczyną, ale jeśli nie lubię czegoś, co nosi mój chłopak, to mu to chowam i udaję, że nie wiem, co się z tym stało. W ekstremalnych przypadkach mogę to zniszczyć, tak żeby już nie dało się naprawić". 

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Tish Weinstock