Reklama

zmiany w paryżu

Anthony Vaccarello zadebiutował w Saint Laurent, a Olivier Theyskens powrócił ze swoją marką.

tekst Anders Christian Madsen
|
28 Wrzesień 2016, 1:10pm

Saint Laurent spring/summer 17

Jeśli neonowe logo YSL wiszące z dźwigu na dziedzińcu przyszłej siedziby Saint Laurent było ukrytą wiadomością od Anthonego Vaccarello, możemy ją interpretować jako pełen rozmachu komunikat, informujący: „siedziba w budowie". Od przejęcia sterów po Hedim Slimane minęło pięć miesięcy. Próba przejęcia pałeczki po tak uwielbianym projektancie musi być traktowana z przymrużeniem oka i skromnością. Powściągliwy Vaccarello podszedł do tego zadania ostrożnie i z rozwagą. Uniknął kontynuacji rock'n'rollowej estetyki Slimane'a, której spodziewała się większość obserwatorów. Zamiast tego postawił na szyk lat 80. z kolekcji samego założyciela domu mody. W ten sposób połączył pożegnalną kolekcję Hediego, przypominającą couture, z nowym rozdziałem YSL. Może ze względu na wygórowane oczekiwania odmówił udzielania odpowiedzi na pytania dziennikarzy i wybrał jedynie prezentację z krytykami modowymi.

Saint Laurent wiosna/lato 17

W komunikacie prasowym wśród inspiracji wymienił wpływ Palomy Picasso na kolekcję „Scandal" Saint Laurent z 1972 roku. „Niezważający na normy i kłujący społeczeństwo w oczy" — ciekawe czy nawiązywał w ten sposób również do swojej pozycj i wspomnianego już ciężkiego zadania, jakie mu powierzono. Mimo hołdu oddanego tradycji domu mody, kolekcja była odważna i wyzywająca, jak poprzednie prace Vaccarello. Znajdziecie tu niebezpiecznie krótkie spódniczki, gołe ramiona, dekolty w kształcie serc i skórzane mini. Na pokazie zebrał same gwiazdy, w tym Anję Rubik, Freję Behę, Selenę Fores i Yasmin Wijnaldum. Vaccarello wplótł w kreacje dżins, który stał się znakiem rozpoznawczym marki dzięki Slimane'owi i podniósł sprzedaż na niespotykaną dotąd skalę. Do tego dorzucił własne zamiłowanie do obszernych, praktycznych kurtek.

Saint Laurent wiosna/lato 17

Najbardziej zaskakującą częścią kolekcji nie były bufiaste rękawy i studniówkowe inspiracje w sukienkach koktajlowych, ale trzy kurtki z tkaniny wykonanej techniką kilimu, które ociepliły całość w połowie pokazu. Nawiązywały do Marrakeszu, który tak ukochał Yves Saint Laurent. Największym ukłonem w stronę tradycji domu mody były bez wątpienia odniesienia do Le Smoking w eleganckich, czarnych, świetnie skrojonych sylwetkach i różnych interpretacjach smokingu. W show wkradła również się jedna sylwetka męska — twardziel w przezroczystej koszuli i spodniach z obniżonym krokiem. Niektórzy sądzą, że to przedsmak męskiej kolekcji Saint Laurent, którą Vaccarello zaprezentuje w styczniu.

Saint Laurent wiosna/lato 17

Vaccarello podobno postanowił zorganizować pokaz pierwszego wieczora paryskiego tygodnia mody, żeby ściągnąć do miasta prasę dla swoich młodszych paryskich kolegów po fachu, którzy również prezentowali swoje prace tego dnia. Jedną z nich była Christelle Kocher, twórczyni marki Koché. Prawdopodobnie Anthonemu zawdzięcza to, że na jej pokazie zasiadła ekipa z amerykańskiego Vogue'a. Kocher zaprezentowała swoją interpretację współczesnego paryskiego życia, łącząc swoje projekty z pełnym detali streatwearem ze zdobieniami z atelier Chanel, Maison Lemarié, które również prowadzi. W ten sposób pokazała przeplatanie się kultur w stolicy Francji. Bogate dzielnice mieszają się z multikulturowymi miejscami, a horyzonty poszerzają się w obliczu stanu podwyższonego zagrożenia, które w Paryżu jest codziennością po zamachach terrorystycznych. W tym kontekście organizowanie pokazu w Les Halles, jednym z najruchliwszych kwartałów miasta, było dość odważnym posunięciem, idealnie obrazującym ducha francuskiej młodzieży, która nie daje się zastraszyć.

Koche wiosna/lato 17

Za to Olivier Theyskens reaktywował swoją markę we wtorek po południu i pokazał to, co potrafi najlepiej: gotyckie, strukturalne sylwetki, które wszyscy dobrze pamiętamy z wystąpień Madonny w czasach „Frozen". Powrót do własnej marki może nie jest tak trudnym zadaniem, jak przejmowanie pałeczki po Hedim, ale Theyskens pod koniec swojego pokazu też wyglądał na przejętego. Zupełnie niepotrzebnie się denerwował — branża zawsze powita z otwartymi ramionami twórców tak charakterystycznej i wyrazistej estetyki.

Olivier Theyskens wiosna/lato 17

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Anders Christian Madsen

Tagged:
Saint Laurent
Yves Saint Laurent
opinie
Paris Fashion Week
Paryż
Köche
Pokaz
PFW
pokazy
anthony vaccarello
olivier theyskens
ss 17
wiosna/lato 17
paryski fashion week
theyskens