reductress: feministyczna satyra

Napisałyśmy tekst pt. „Najładniejsze feministki minionego roku” — wielu czytelników się nabrało i myślało, że zrobiłyśmy takie zestawienie na poważnie.

tekst Nick Levine
|
21 Październik 2016, 11:40am

Strona Reductress, założona przez nowojorskie komiczki Beth Newell i Sarę Pappalardo w 2013 roku, jest zabawnym, błyskotliwym i prowokacyjnym portalem, który satyryzuje sposób przedstawiania kobiet w mediach. Opublikowały zbyt wiele idealnie trafiających w sedno artykułów, żeby tu o nich wspomnieć, ale wymienimy chociaż dwa tytuły, które zasługują na uznanie: „Jak zaprzyjaźnić się z innymi oziębłymi kobietami" oraz „5 marynarek, dzięki którym nikt nie domyśli się, że co weekend wymiotujesz w taksówkach". Reductress wydaje właśnie pierwszą książkę: „How to Win at Feminism: The Definitive Guide to Having It All- And Then Some!," (Jak wygrać w feminizm: kompletny przewodnik, dzięki któremu dowiesz się, jak zdobyć wszystko... i jeszcze więcej!), dlatego spotkaliśmy się z Beth i Sarą, żeby porozmawiać o ich celach oraz feminizmie w mediach i wyborach prezydenckich.

Jakie błędy popełniają media, gdy poruszają temat feminizmu?
Sarah: Ponieważ bogate, białe kobiety są docelowymi odbiorcami i konsumentami, wiele treści jest skierowanych do nich. Oczywiście feministyczne kwestie, które je dotykają, również są ważne, ale w ten sposób wykluczamy inne kobiety. Biały feminizm głównego nurtu jest popierany, ponieważ jest związany z konsumpcjonizmem.

Beth: Myślę, że w mediach feminizm często jest używany jako łatka, którą określa się wszystko: ludzi, programy, itd. Odbiega od swoich korzeni, czyli dążenia ku równouprawnieniu i staje się czymś powierzchownym, opartym wyłącznie na wyglądzie i wizerunku.

Jak postrzegacie rolę komizmu w feminizmie?
Beth: Myślę, że ma działanie terapeutyczne. Jesteśmy komiczkami, więc tylko w ten sposób potrafimy radzić sobie z problemami. Mamy nadzieję, że to oczyszczające doświadczenie dla naszych czytelniczek i czytelników, którzy borykają się z tymi sprawami na co dzień. Nie chcemy zmieniać poglądów innych ludzi, ale cieszymy się, gdy udaje nam się z humorem rzucić światło na dany temat.

Czy istnieją jakieś kwestie związane z feminizmem, z których nie stworzycie satyry? Gdzie wyznaczyłyście granicę?
Beth: Jesteśmy bardzo ostrożne, żeby nie wyszło na to, że naśmiewamy się z ogółu feministek. Wyśmiewamy pewne tematy dyskusji i sprawy omawiane w feminizmie, ale nie chcemy szykanować samych aktywistek.

Sarah: Nabijamy się z tzw. białego feminizmu, ale tylko dlatego, że to nas dotyczy, należymy do tej grupy. W kręgach białych feministek istnieje wiele problemów z uprzywilejowaną pozycją, więc ciekawi nas pokazywanie tej kwestii. Mamy nadzieję, że dzięki temu ludzie będą bardziej świadomi ich występowania.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Co sprawiło, że postanowiłyśmy napisać książkę? Czy to był naturalny krok po sukcesie strony?
Sarah: Tak. Przez kilka pierwszych lat w Reductress zadawałyśmy sobie pytanie: „Na czym się skupimy?". Postawiłyśmy na sposób, w jaki upiększona i naiwna wersja feminizmu przedostała się do mainstreamu. Pod koniec 2014 roku napisałyśmy tekst o „Najładniejszych feministkach minionego roku". Wielu czytelników się nabrało i myślało, że to poważny artykuł. Wtedy zrozumiałyśmy, że znalazłyśmy dobry temat. Dlatego postanowiłyśmy się tym zająć i dobrze się bawić.

Gwiazdy często wykorzystują feminizm do budowania swojego wizerunku. Czy to coś pozytywnego? Czy może jednak zaszkodzić?
Beth: Cieszymy się, że feminizm staje się coraz popularniejszy, ale to tworzy też kolejne podwójne standardy. A potem ludzie wierzą, że wizerunek Taylor Swift przedstawia feministkę idealną. Zupełnie jakbyśmy wszystkie musiały wieźć tak wystawne życie i być piękne, jak feministki, które codziennie osiągają to i tamto.

Sarah: Jeśli Taylor Swift jest dla ciebie wzorem, to pewnie w twojej definicji feminizmu brakuje pewnych kluczowych aspektów. Skoro już mowa o podwójnych standardach, to nie sądzę, że powinniśmy oceniać Taylor według tej samej miary co Roxane Gay czy Glorię Steinem. To po prostu nie jej miejsce.

Niektóre media określają wszystko związane z kobietami jako „feministyczne". Na przykład, jeśli w serialu główną rolę gra kobieta, automatycznie piszą, że jest „feministyczny".
Beth: Tak, to bardzo płytkie zrozumienie tego terminu. Oczywiście kobieta we własnym serialu jest na pewien sposób manifestacją feminizmu, ale to nie sprawia, że cały program automatycznie staje się feministyczny.

Sarah: A potem sypią się newsy o tym, jaki to „niefeministyczny" serial, chociaż tylko według założeń mediów miał taki być. Czasami okazuje się, że gdy rozmawiamy o kobietach, operujemy innymi definicjami i założeniami. Niektórzy ludzie sądzą, że sama obecność kobiet w pewnych miejscach jest wyrazem feminizmu, więc powinniśmy je krytykować według najwyższych standardów tej ideologii. A tak naprawdę są przecież tylko kobietami, które istnieją na tym świecie i starają się robić swoje.

Po wycieku starych taśm w mediach potępiono komentarze Donalda Trumpa na temat kobiet. Czy myślicie, że media odpowiednio podeszły do tej sprawy i poruszyły ważne kwestie?
Beth: Oburzenie mediów nie dorównuje temu, które czuję ja i wiele innych kobiet. Szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że te nagrania nie były zaskakujące — Trump od lat wygłasza seksistowskie komentarze. To frustrujące, że media nagle twierdzą, że to skandal, bo mają wypowiedzi z jakiejś starej taśmy. Zupełnie, jakby oburzały ich tylko użyte wulgaryzmy, a nie to, że Trump przyznaje się do napastowania seksualnego i pokazuje zupełny brak szacunku do kobiet.

Sarah: Spróbuję podejść do tego optymistycznie. W tegorocznej kampanii prezydenckiej widać trochę zmian na lepsze w porównaniu do tej z 2008 roku, w której również startowała Hillary. W 2008 roku oceniano ją na podstawie tego, czy się uśmiechała, czy nie. I nikt tego nie kwestionował. W tym roku, gdy ktoś oceniał Clinton na podstawie związanych z płcią stereotypów, inni dziennikarze to wytykali. Myślę, że zrobiliśmy postępy, ale szkoda, że tym razem w wyborach startuje seksistowski, mizoginistyczny tyran.

Premiera „How to Win at Feminism: The Definitive Guide to Having It All - And Then Some!": 25 października 2016 roku.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Nick Levine 

Tagged:
literatura
książka
feminizm
Reductress
beth newell
sarah pappalardo