czy pomalowane uszy to nowy trend?

Współczesne wybiegi sięgają po najlepsze rozwiązania z przeszłości.

|
wrz 22 2016, 12:10pm

Proenza Schouler spring/summer 17

Diana Vreeland dumnie nosiła róż na swoich uszach. Sama zasugerowała w swojej kolumnie „Why Don't You" w Harper's Bazaar, żeby zakręcać wokół dziecięcych uszu warkoczyki, bo wtedy wyglądają jak „makroniki". Malowanie płatków uszu to piękny i szalony pomysł, który pozornie zrodził się niedawno. Ale czy to naprawdę coś nowego?

W tym sezonie Diane Kendal, makijażystka Proenza Schouler, malowała płatki uszu modelek na żółto i biało, tworząc tło dla lakierowanych żyrandolowych kolczyków z ostatniej kolekcji Jacka McCollougha i Lazaro Hernandeza. Na Opening Ceremony w lutym Yadim wywołał szum, malując kości policzkowe i uszy modelek błyszczącą farbą. Pat McGrath wykorzystała srebrny makijaż uszu w pokazie Louis Vuitton na sezon wiosna/lato 16. W 2014 roku modelki na pokazie Anthony'ego Vaccarello na sezon wiosna/lato 15 miały namalowane błyszczące rozmazane smugi, stworzone przez Toma Pecheuxa.

„Zespół projektowy inspirował się fotografką Jackie Nickerson — jej zdjęcia to głównie czyste i stonowane kolory z silnym elementem osobistego stylu", wyjaśnia nam Kendal, opisująca makijaż na pokazie Proenza Schouler. „Pomalowane uszy przywodzą na myśl elegancję i naturalne barwy z fotografii Jackie".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Tom Pecheux mówi, że atramentowy makijaż na pokazie Anthony'ego Vacarello także jest inspirowany fotografią. Powiedział w wywiadzie, „Posiadam pracę Douglasa Gordona, która przedstawia dłoń z palcem wytatuowanym na czarno, zupełnie jakby był zanurzony w tuszu. Kiedy Anthony mówił o biżuterii i makijażu, pomyślałem 'może zamiast kolczyka zrobimy czarny tatuaż — coś bardzo graficznego'".

Louis Vuitton spring/summer 16

Pomalowane uszy mają niezykły klimat. Mogą wyczarować futurystyczne postaci ze science-fiction, które tworzy Pat McGrath (Effie Trinket z „Igrzysk Śmierci" na pewno by się spodobały). Mogą także stworzyć coś bardziej antycznego.

Rachel Weingarten, zajmująca się historią kosmetyków, mówi o Piktach, Celtach z VII i VIII wieku, których nazwa dosłownie oznacza „malowanie" czy „tatuowanie". Być może to właśnie oni są sprawcami dzisiejszej mody na malowanie uszu. „Malowali twarze i ciała na niebiesko, kiedy bronili się przed inwazją Rzymian, lub przechodzili do ofensywy", wyjaśnia. Maorysi także mają bogatą tradycję związaną z tatuażami (zwanymi moko), które obejmowały także uszy — uznawano twarz za najświętszą i najdoskonalszą część ciała, jak mówi mówi Weingarten.

W Ameryce wymarłe plemię Yuma z Arizony nosiło skomplikowane tatuaże na twarzy i bogaty makijaż. „Niektórzy wierzyli, że dzięki temu łatwiej będą się identyfikować w zaświatach", mówi Weingarten. Plemiona malowały części uszu gliną, farbą albo tuszem z roślin przed wyruszeniem na wojnę".

Dwa inne, nieco mniej magiczne pierwowzory współczesnej mody na makijaż uszu to popularny na wybiegach największych domów mody trend (zobacz smocze nausznice Rodarte) i wyznanie Kylie Jenner, która konturuje uszy.

Jeśli szukasz współczesnej pionierki makijażu uszu, zobacz to zdjęcie z 2010 roku.

11-letnia Willow Smith ze srebrnymi wzorami na uszach wyprzedziła nawet Proenzę i Vuitton. Co oczywiście ma sens. W końcu jest reinkarnacją starożytnego mędrca lub postacią z innej galaktyki, więc jest doskonale przygotowana do sprowadzenia tego trendu na ziemię. Srebrna obręcz na uchu doskonale do niej pasuje. Zarówno makijaż uszu jak i Willow reprezentują te same wartości: bycie innym i dumę z tego powodu. Jeśli branża urodowa w 2016 roku domaga się łamania starych i ograniczających pomysłów, dlaczego nie zanurzymy uszu w atramencie, nie pomalujemy ich eyelinerem lub nie obsypiemy ich srebrnym brokatem?

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst Alice Newell-Hanson