grimes kontra seksizm

Na nadchodzącej płycie piosenkarka wypowiada się na temat branży muzycznej.

tekst Charlotte Gush
|
30 Lipiec 2015, 1:05pm

„Nie wszystkie piosenki będą dissami, ale będzie ich dużo" Grimes powiedziała o swoim nadchodzącym albumie, który ma się ukazać w październiku. Dissy skierowane są do facetów ze studia, którzy nie dają artystce niczego edytować samodzielnie, ale za to bez problemu przekazują stery producentom płci męskiej. „To było bardzo seksistowskie. Aż mnie wryło" - Grimes powiedziała magazynowi Fader. „Pozbawiło mnie to wszelkich złudzeń co do tej branży. Zrozumiałam, że to, co robię ma znaczenie" - dodała. A chodzi o robienie wszystkiego samodzielnie, na własnym sprzęcie.

Zdradziła także, że nagrała ostry, klubowy kawałek z trzema tajemniczymi raperkami, który opowiada o przerażających kobietach, „które nie dają się uprzedmiotowić". Cały album jest inspirowany idolami Grimes, których słuchała dorastając: Marilynem Mansonem, Nine Inch Nails i Smashing Pumpkins.

Grimes chce reprezentować scenę alternatywną: „nie muszę się dostosowywać do wielkiej wytwórni. Artystycznie nie muszę się dostosowywać do nikogo, ale chcę być widoczna. To dla mnie ważne, bo chcę, by mój przekaz trafiał do ludzi". Dodaje także, że chce pokazać, „że kobiety mogą wykonywać techniczne zadania. Mogę jednocześnie być producentką i gwiazdą pop, a przy tym wciąż eksperymentować".

@actuallygrimes

Zobacz też: Masz dość patriarchatu w świecie sztuki? To tak jak Grace Miceli.

Tagged:
grimes
Patriarchat
muzyka
seksizm
mizoginia
mizoginizm