Reklama

kolejni niezależni artyści idą na wojnę z sieciówkami

„Nikt nie może pojąć, jak bezczelny i systematyczny jest ten plagiat”.

tekst Emily Kirkpatrick
|
29 Lipiec 2016, 4:35pm

image via shoparttheft.com

Podróbki kreacji od projektantów są nieodłączną częścią branży fast fashion, co ma swoje plusy i minusy. Regularnie widzimy w sieciówkach ubrania „prosto z wybiegu" i natrafiamy na artykuły o wielkich, wartych miliony markach, takich jak Aquazzura, pozywających firmę Steve Madden za kopie swoje projektów. Jednak nieczęsto słyszymy o niezależnych artystach, którzy jak Dawid walczą z Goliatem i stawiają się sieciówkom, kradnącym ich prace. Zara nie pierwszy raz została oskarżona o bezprawne wykorzystanie cudzych projektów: kiedyś w sprzedaży miała koszulkę z ilustracją inspirowaną zdjęciem francuskiej blogerki, Le Blog de Betty, a nawet wygrała sprawę przeciwko marce Louboutin, dotyczącą słynnych, czerwonych spodów. W zeszłym tygodniu pojawiły się jednak zarzuty, że Zara naruszyła prawa autorskie wzorów przypinek i naszywek ilustratorki, która postanowiła stanąć do nierównej walki.

Tuesday Bassen jest niezależną artystką z Los Angeles, która sprzedaje przypinki i naszywki. W zeszłym tygodniu napisała na Instagramie, że marka ukradła jej projekty. „Milczałam na ten temat, aż do teraz. Przez ostatni rok @zara kopiowała moje projekty. (...) Mój prawnik skontaktował się z sieciówką, a oni dosłownie odpowiedzieli, że nie mam podstaw [do roszczeń], bo jestem niezależną artystką, a oni wielką korporacją i że zna mnie zbyt mało osób, by to miało znaczenie. Chcę wnieść oskarżenie, ale już sam list od prawnika kosztował mnie 2 tysiące dolarów. To beznadziejne i przygnębiające, że muszę wydawać praktycznie wszystkie pieniądze na bronienie tego, co prawnie należy do mnie".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

via @tuesdaybassen

Bassen napisała to pod zdjęciem kilku jej projektów oraz fragmentu odpowiedzi od Zary, w której czytamy: „Odrzucamy roszczenia z powodów podanych już powyżej: brak charakterystycznych cech rzekomych projektów pana klientki sprawia, że ciężko nam dostrzec, jak znacząca część populacji gdziekolwiek na świecie, mogłaby utożsamiać te znaki z Tuesday Bassen. Proszę zauważyć, że takie zgłoszenia [od osób trzecich] stanowią zaledwie garstkę skarg [...] Co miesiąc miliony użytkowników z całego świata odwiedzają nasze strony".

Podobny los spotkał artystkę Georgię Perry. Jak powiedziała i-D: „W zasadzie oni mówią: 'ty jesteś jedną, malutką osobą, a my gigantyczną firmą — nikogo nie obchodzi, że od ciebie kradniemy, nikt o tym nie wie'". Przyjaciel Tuesday, Adam J. Kurtz (którego prace, również zostały skopiowane) cieszy się z takiej odpowiedzi Zary. Jak sam powiedział i-D: „Szczerze mówiąc, cieszę się, że odpowiedź Zary na [list od prawnika] Tuesday była tak obraźliwa, bo nie dało się temu zaprzeczyć, a wieść rozniosła się błyskawicznie, gdy Tuesday ją opublikowała. A potem znaleźliśmy więcej prac. I jej sprawa zyskała solidne podstawy".

Kurtz zaczął też wnikliwiej badać wykorzystanie przez markę prac innych artystów. Teraz twierdzi, że sprawa nie dotyczy tylko Bassen, ale ogromnej ilości artystów, których dzieła zostają użyte bez zgody. „Na początku Tuesday wiedziała o czterech pracach, które zostały skradzione", powiedział. „Znalazłem kolejne dwie. Odkryłem też moją twórczość oraz prace innych wspólnych przyjaciół i znajomych z internetu. Przeglądałem strony Zary i innych należących [do Inditexu] firm i szukałem produktów z przypinkami i naszywkami. Nieautoryzowane prace artystów były na wszystkich stronach. Nikt o tym nie wiedział. Z nikim z nas się nie kontaktowali. Nikt nie podpisał umowy". Chociaż mówi, że najwięcej przeskrobała Bershka, zauważył łudząco podobne prace także w Zarze, Pull&Bear i Stradivariusie. „Poznanie prawdziwej skali problemu jest wręcz niemożliwe, bo jesteśmy ograniczeni tylko do tego, co możemy znaleźć w sieci, lub co nasi fani zauważyli w sklepach".

Bassen chce wejść na drogę prawną i walczyć z Zarą, mimo obciążenia finansowego, z jakim to się wiąże. Kurtz znalazł inny sposób, żeby wytknąć błędy marki i skierować uwagę klientów na prawdziwych twórców. Założył stronę shoparttheft.com, na której zbiera wszystkie „zapożyczenia" i dodaje linki do sklepów, w których od artystów można kupić oryginalne przypinki i naszywki. „Chciałem znaleźć sposób, żeby zrobić coś pożytecznego", mówi. „Wszyscy możemy przez tydzień powtarzać 'PIEPRZYĆ ZARĘ', a potem o tym zapomnieć, albo wesprzeć ludzi, na których to wpłynęło i kupić prace bezpośrednio od nich. Większość artystów prowadzi małe firmy i chyba nikogo z nas nie byłoby stać na wielką walkę w sądzie. Mam nadzieję, że pokazując, jak bezczelne są te kradzieże i na jak szokującą skalę wyrządzają krzywdę, wymuszę przeprosiny i dojście do porozumienia".

Bez względu na finał batalii sądowej, według Perry ten moment dowodzi siły mediów społecznościowych. Platformy takie, jak Instagram i Tumblr nie tylko dały młodym projektantom miejsce, w którym mogą pokazywać swoje prace, ale także medium, dzięki któremu ich głos może zostać usłyszany. Tu mogą wyrazić swoje troski i wskazać na niesprawiedliwość, komunikując się bezpośrednio ze swoimi fanami. „Ludzie, którzy nas obserwują i wspierają naszą pracę, zmobilizowali się, ruszyła lawina gniewu i niedowierzania. Nikt nie może pojąć jak bezczelny i systematyczny jest ten plagiat (ponad 17 artystów twierdzi, że ich prace zostały skradzione). Mam nadzieję, że ta burza w mediach społecznościowych, wymierzona prosto w Zarę, sprawi, że się przebudzą i zrozumieją, że coś takiego więcej nie ujdzie im na sucho", mówi Perry.

shoparttheft.com

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Emily Kirkpatrick
Tłumaczenie: Patrycja Śmiechowska

Tagged:
Plagiat
zara
Μoda
kopie
Newsy
kradzież
artysta
Przypinki
Artystka
ILUSTRATOR
Tuesday Bassen
Adam J. Kurtz
Georgia Perry
naszywki