sevdaliza: irańsko-holenderska gwiazda jutra

Poznajcie bliżej hipnotyzującą Sevdalizę przed dzisiejszym koncertem w warszawskiej Miłości.

tekst Zio Baritaux
|
11 Maj 2017, 7:02am

Irańsko-holenderska piosenkarka, autorka tekstów i producentka Sevdaliza jest enigmatyczna. W teledysku do „The Valley" pojawia się jako sześć różnych kobiet. Po jednej stronie ekranu ma na sobie lateksową sukienkę i czarną szminkę, a po drugiej stoi z kokieteryjnym uśmiechem z połyskującymi naklejkami na sutkach. Za chwilę pojawia się w kolejnych odsłonach: jako kociak w neonowej bluzie, znudzona dziewczyna ze złotymi kolczykami i chustą na głowie, domina w czarnej, skórzanej bieliźnie i plażowiczka w pastelowym, turkusowym bikini i różowym, futrzanym kowbojskim kapeluszu. Która z nich to prawdziwa Sevdaliza? „Kimże jestem, żeby stwierdzić kim jestem?", napisała na Facebooku sama zainteresowana. „Ja jedynie studiuję życie, jestem instrumentem percepcji, wszystkim, czym pragniecie, żebym była". Jej uwodzicielski wokal i elektroniczne bity są równie tajemnicze. Można je opisać jako eksperymentalne, downtempo, industrialne albo żadne z powyższych. Nowe piosenki publikuje z zagadkowymi podpisami. Na przykład singiel „Marilyn Monroe" opisała jako „portret łzy spływającej po policzku rozczarowanej kobiety, w iskrzących się polirytmiach". EP-kę „Children of Silk" streściła sześcioma niejasnymi instrukcjami, przykładowo: „Nie zabijaj tego w jedwabnych rękawiczkach, bo one tylko to załagodzą". Mimo że ona i jej muzyka są otwarte na interpretację, dwie rzeczy wiemy na pewno: ta ciemnowłosa syrena nas zahipnotyzowała i chcemy wiedzieć o niej więcej. 

Kiedy po raz pierwszy zainteresowałaś się muzyką i kiedy zaczęłaś tworzyć własne piosenki?
Gdy byłam mała, moi rodzice uciekli z naszego kraju. Gdyby nie przesiedlenie, nie miałabym nawet przywileju swobodnego wyrażania siebie. Mogę siedzieć i słuchać muzyki godzinami. Moje życie jest moją ścieżką dźwiękową. To przyszło naturalnie — w pewnej chwili muzyka po prostu całkowicie mnie pochłonęła. W mojej głowie pojawiały się nowe melodie i podążyłam za nimi, by sprawdzić dokąd mnie zaprowadzą. Mogłam próbować zająć się czym innym, ale wolę po prostu istnieć i pozwolić mojej pracy mówić za siebie. Jestem samoukiem, więc nauczyłam się wszystkiego ćwiczeniami. Dla mnie to jedyny sposób: poczuć muzykę w środku. 

Na Twitterze napisałaś: „Nie jestem chuda, biała, bogata, moi rodzice nie są sławni, ale jakimś cudem odnoszę sukcesy w świecie, który tego nie chce". Jak wyglądało twoje doświadczenie — doświadczenie irańskiej kobiety w branży muzycznej i w Holandii?
W świecie, w którym płeć, pieniądze i klasa społeczna stanowią o większości zasad, wiele czynników jest przeciwko mnie. Sądzę, że pasja i miłość do tego, co się robi, zwalcza to wszystko. Czemu miałabym się poddać? I tak tu jestem, a ten czas został mi dany, więc chcę go wykorzystać jak najlepiej.

Zachwycił nas twój teledysk do „That Other Girl. Skąd wziął się pomysł na to wideo? Co cię zainspirowało?
Nie chcę zepsuć wizji widza, więc nie powiem za wiele. W skrócie wyobraziłam sobie ogromny, „idealny" świat i chciałam go ożywić. Reszta zależy już od oczekiwań ludzi i tego, co chcą w tym zobaczyć. Lubię, gdy zaskakują mnie [ich pomysły].

Czytałam, że często czerpiesz natchnienie z obrazów. Jacy artyści cię inspirują?
Artyści, którzy nigdy nie porzucają swojej osobistej wizji. Sztuczny realizm w dziełach wizualnych pobudza bardzo bezpośrednią, instynktowną część mojego mózgu. To realistyczna reprezentacja czegoś niemożliwego. Artyści tacy jak 
George Condo i ilustratorzy jak Moebius, którzy nie dążą do stworzenia dzieła platonicznie. Chcę się czuć, jakbym czołgała się przez umysł twórcy. Bardzo inspiruje mnie również moje bezpośrednie otoczenie. Na przykład fotografka Zahra Reijs, niesamowity malarz Alexander Shaw — moi bliscy przyjaciele. Ich prace bardzo silnie oddziałują na mnie emocjonalnie i inspirują mnie, bo mogę wyobrazić sobie cały proces w ich głowach. Doświadczanie wyniku tego procesu twórczego jest prawdziwą magią.

Opowiedz nam o swoich tatuażach. Co przedstawiają i jakie mają dla ciebie znaczenie?
Wszystkie moje tatuaże są autoportretami. Są jak żywy dziennik wytłoczony na mojej skórze, podróż w czasie przez własne ja. Każdy portret oddaje pewien okres albo stan w jakim się w danym czasie znajdowałam. Warto pamiętać, skąd się przyszło.

Jakbyś opisała swoją EP-kę „Children of Silk"?
Jest bardzo blisko osoby, którą jestem dziś — a to się ciągle zmienia, ewoluuję. Nie jestem tą samą osobą, którą byłam wczoraj. Jestem inna w każdej sytuacji. To widać w tym, co tworzę. Staram się unikać narzuconych z góry łatek oraz schematów podczas pisania i tworzenia. Posłuchajcie, a może lepiej zrozumiecie, o czym to opowiada.

Do jakich tematów ciągle podświadomie powracasz w swoich tekstach? Jak myślisz, dlaczego?
W bardzo żywy sposób wyobrażam sobie życie innych ludzi. Często o tym piszę. Mam też ogromną wiarę w możliwości ludzkiego umysłu, uważam, że intuicja i percepcja są bardzo ciekawymi tematami. Ogólnie uwielbiam pisać o istotach ludzkich, ponieważ jesteśmy tak niesłychanie złożeni, a jednak czasem tak głupio przewidywalni.

Co cię czeka?
Ty mi powiedz.

Sevdaliza wystąpi w warszawskim klubie Miłość w ramach festiwalu WWW 2017.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Zio Baritaux
Zdjęcie główne: Hirad Sab
Zdjęcia: Zahra Reijs
Tłumaczenie: Patrycja Śmiechowska

Tagged:
sevdaliza
muzyka wywiady