słownik obrazkowy

Jak wyglądają słowa „gender”, „kaktus” i „zombie” według fotografów?

tekst Hana Beach
|
02 Wrzesień 2015, 3:45pm

Wide. Martina Giammaria.

Skojarzenia między obrazami i słowami mogą być czymś uniwersalnym, chociaż często są głębokie i osobiste. W najnowszym projekcie zatytułowanym „The Photographic Dictionary" (Fotograficzny słownik) fotografka Lindley Warren bada standardowe definicje i osobiste znaczenia, od A do Z. Zbiera zgłoszenia dotyczące całej masy słów, a wśród nich określenia od absurdu, przez czas, kaktusa, kucyka, śluz, aż po zombie. Każde słowo z jej słownika jest zobrazowane jednym zdjęciem, nadesłanym przez przyjaciół i innych fotografów.

Gender. Zdjęcie: Ryan Duffin.

Lindley zaczęła interesować się fotografią już jako nastolatka, dorastając w Des Moines w stanie Iowa. Od pierwszych eksperymentów z aparatem z supermarketu jest wierna kliszy. Nawiązała kontakt z fotografami spoza swojej okolicy, żeby stworzyć wspólne projekty: Art of Iowa (dla artystów z tego stanu) i The Ones We Love (marzycielski zin pokazujący fotografię poruszającą temat związków). The Photographic Dictionary przez surrealistyczne i często zabawne zdjęcia stara się zdefiniować słowa przez „znaczenie dosłowne, przenośnie i osobiste, ukryte w każdym zdjęciu".

Co cię skłoniło do stworzenia tego słownika?
Najpierw zaczęłam projekt „The Ones We Love", bo bardzo lubię komunikować się z artystami i pracować z ludźmi, których podziwiam. The Photographic Dictionary był dość spontanicznym pomysłem, na który wpadłam później. Jak w przypadku startu każdego projektu, od razu wiadomo czy ludziom się to podoba, czy nie. Na szczęście fotografowie zaczęli nadsyłać zgłoszenia.

Torebka z drugim śniadaniem. Zdjęcie: Jennifer Lauren Martin.

Wiele projektów tworzysz wspólnie z innymi fotografami. Jak wygląda świat sztuki i fotografii w stanie Iowa?
Mieszkam w Des Moines, które jest dość ciekawym miejscem, bo w ciągu ostatnich 10 lat bardzo się zmieniło. Gdy byłam nastolatką, centrum było martwe, a teraz się rozwinęło. Świat sztuki i muzyki też. Ludzie po dwudziestce i trzydziestce sprowadzają się tu z różnych miast. Iowa skupia się na miejscowych artystach — to świetne. Jednocześnie, jeśli światowe prace tu nie docierają i nie podnoszą oczekiwań, istnieje zagrożenie, że zapanuje miernota. Zawsze szukałam w internecie artystów o podobnych poglądach i współpracowałam z nimi. To sposób na zbudowanie w sieci społeczności, której mi brakuje w realnym życiu.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Metafizyczny. Zdjęcie: Ryan Duffin.

Zdjęcia, które wybrałaś do słownika, nie wyglądają na zrobione w konkretnych miejscach. Czy wybierasz je ze względu na ich uniwersalność, czy po prostu przemawiają do ciebie?
Skupiam się na estetyce. Przy innych projektach, szczególnie „The Ones We Love", reagowałam bardziej emocjonalnie. W słowniku zwracam uwagę na kolory i strukturę. Chcę zdjęć, które są proste i miłe dla oka. Staram się myśleć o relacjach między zdjęciami. Myślę, że w słowniku panuje konkretny klimat. Wybieram ludzi, którzy tworzą podobne prace. Czasem ludzie wysyłają coś, co bardzo mi się podoba, ale jeśli nie pasuje do całości, to tego nie zamieszczę. 

Pastele. Zdjęcie: Cassidy Araiza.

Czy otrzymujesz więcej zdjęć odnośnie rzeczy namacalnych jak np. „żel pod prysznic" czy „koszykówka" czy raczej czysto abstrakcyjnych pojęć?
To zależy od fotografa. Niektórzy bawią się koncepcją i myślą o abstrakcyjnych słowach. Przy takich zgłoszeniach trzeba się zastanowić: „Jak to zdjęcie odnosi się do słowa?", ale gdy w końcu to się załapie, jest super.

Rozłam. Photography Kaleb Marshall.

Wygląda na to, że twoje projekty nie mogłyby istnieć bez internetu. Jak postrzegasz zmiany w świecie fotografii pod wpływem kultury internetu?
Zaczęłam The Ones We Love i The Photographic Dictionary w 2008 albo 2009 roku. Wówczas związek internetu z fotografią wyglądał zupełnie inaczej. Podjęłam się tych zadań po częśc dlatego, że chciałam stworzyć społeczność i zobaczyć zdjęcia w innym kontekście. Wtedy istniał Flickr i to by było na tyle, jeśli chodzi o społeczność fotografów. Ludzie przeważnie wchodzili bezpośrednio na stronę danego artysty, a teraz wszystko opiera się na mediach społecznościowych. Kocham internet. Myślę, że to niesamowite — mogę łączyć się z fotografami i tworzyć w sieci mój własny świat sztuki.

thephotographicdictionary.net

Wir. Zdjęcie: Bobby Scheidemann.

Linia. Zdjęcie: Nicolas Polli.

Wstrząs. Zdjęcie: Thomas Albdorf.

Akcesoria. Zdjęcie: Bobby Scheidemann.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Hana Beach
Tłumaczenie: Zuza Bień i Patrycja Śmiechowska
Zdjęcia dzięki uprzejmości Lindley Warren

Tagged:
Gender
Kultura
słownik
lindley warren