Reklama

założycielka peta, ingrid newkirk, o swojej misji

„Nie można tego ignorować. Chyba że ktoś mieszka w jaskini i nie ma internetu”.

tekst Matthew Whitehouse
|
28 Kwiecień 2016, 3:40pm

Założycielka PETA Ingrid Newkirk wyjaśnia mi zamysł, który kryje się za wielkim narzędziem tortur, stojącym w jej biurze. Wieczorem będzie przypięta do tego rekwizytu, w czasie protestu przeciwko testowaniu produktów na zwierzętach przez Ministerstwo Obrony. Urodziła się w Anglii, dorastała w Indiach, a teraz mieszka w Stanach Zjednoczonych. Jej miły głos może być mylący, nie zdradza jej często szokującego aktywizmu.

O swoich działaniach Ingrid mówi tak nonszalancko, jakby dyskutowała o wegańskich makaronikach, które przyniósł nam jej asystent.

Od momentu założenia PETA (People for the Ethical Treatment of Animals) z Alexem Pacheco w 1980 roku, całkowicie poświęciła swoje życie walce o prawa zwierząt: od promowania wegańskiego stylu życia po przeciwstawianie się testom na zwierzętach. Kampania przeciwko noszeniu futer, szczególnie „I'd Rather Go Naked Than Wear Fur" (Wolę chodzić nago, niż nosić futro), jest już kultowa. Rozpoczęła się w latach 90. i wystąpiły w niej supermodelki Emma Sjoberg, Tatjana Patitz, Heather Stewart Whyte, Fabienne Terwinghe i Naomi Campbell. Newkirk wywołuje kontrowersje i zawsze zmusza do myślenia. Spotkaliśmy się z nią w jasnym i przestronnym biurze PETA w Londynie, aby spytać o to, co ją napędza i co jej zdaniem jest największym problemem branży mody.

Zaczęłaś działać w obronie praw zwierząt, gdy miałaś 20 lat. Teraz masz 66 — poświęciłaś tej sprawie ponad 2/3 swojego życia. Jak w tym czasie zmieniły się twoje cele?
Gdy zaczynałam, chodziło mi jedynie o dobroć w kontekście wykorzystywania zwierząt. Nigdy nie kwestionowałam tego, że je jemy i nosimy. Myślałam tylko, że nie powinny padać ofiarą sadyzmu, że powinniśmy liczyć się z nimi. Wolno się uczę, więc moja postawa ewoluowała. Przeszłam od obrony zwierząt, które wykorzystujemy, do pytania „dlaczego my w ogóle je wykorzystujemy?!".

Czyli musimy stopniowo dojrzeć do momentu, w którym coraz więcej ludzi pomyśli „co my w ogóle wyprawiamy?"
Zawsze staramy się stąpać twardo po ziemi i jednocześnie bujać w obłokach. Chcemy przejść od A do Z, więc stopniowo przechodzimy od A do B, od B do C i tak dalej. Jesteśmy bardzo prostolinijni w mówieniu, że zwierzęta nie są naszą własnością. Nie należą do nas. Dlatego musimy je szanować. Skoro jeszcze ktoś nie jest gotowy, by się z tym pogodzić, może chociaż nie wypalać krowom rogów przy użyciu rozgrzanego dekornizatora albo przynajmniej zdecydować, że zimą wcale nie potrzebuje tego lisa na szyi. Przynajmniej tyle. Ostatecznie to dlaczego w ogóle je wykorzystujemy? Przecież wiemy tak wiele! Ludzie dorastają z internetem. Kiedyś trzeba było szukać rzeczy w bibliotece! Mieliśmy różne wymówki. Teraz nie ma żadnych wymówek, żeby nie dostrzegać, jak mało się różnimy od tych zwierząt.

A jaka ty byłaś przed internetem? Kiedy naprawdę zainteresowałaś się cierpieniem zwierząt?
Już w dzieciństwie. Nie miałam braci ani sióstr. Spędzałam dużo czasu z psem, bawiliśmy się. Byliśmy jak rodzeństwo. Widziałam jego miny. Dostrzegałam je u niego, a on u mnie. Opiekowaliśmy się sobą. To mnie uświadomiło. Przeważnie umiem odczytać emocje na twarzach zwierząt. Patrzę w ich oczy i widzę drobne zmiany.

Ale w tak młodym wieku nie wiedziałaś chyba jeszcze, że poświęcisz swoje życie obronie zwierząt?
Nie. To się stało w Indiach. Mieszkaliśmy tam, kiedy miałam 8-16 lat. Widziałam wtedy dużo okrucieństwa, jawnego, na ulicach. Tego nie widuje się w Anglii czy USA. Wszystko jest ukryte, ocenzurowane, mamy o tym nie wiedzieć. Ale to wszystko się tam działo, tuż przed moimi oczami, aż serce się kraja. Jestem bardzo wrażliwa na punkcie zwierząt, mam w sobie empatię. Nie rozumiem sztuki, jak niektórzy ludzie, ale za to rozumiem zwierzęta. Gdy wyjechaliśmy do Anglii, postanowiłam: „Gdy dorosnę, wrócę do Indii i założę organizację chroniącą zwierzęta". Potem trochę się pogubiłam, bo byłam nastolatką, a w Anglii działo się tyle ciekawych rzeczy. Ale w końcu dotrzymałam słowa. Od 15 lat PETA działa także w Indiach.

Wtedy, gdy wróciłaś do Anglii, pojęcie praw zwierząt praktycznie nie istniało, prawda?
Tak. To zabawne, bo zawsze uważano Anglię za kraj miłośników zwierząt. Moi rodzice są świetnym przykładem. Byli wzburzeni, gdy ktoś kopnął psa albo głodził konia.

Ale jedliśmy zwierzęta, nosiliśmy ich skóry. Jedna z moich ulubionych czapek była zrobiona z egzotycznego kota. Uwielbiałam ją. Nawet mi do głowy nie przyszło, że coś jest nie tak. Teraz istnieją prawa zwierząt, ale wtedy nie istniało nic, co pomogłoby mi połączyć fakty. Byliśmy nieświadomi. Teraz nie wolno tego przeoczyć i być ignorantem. Chyba że ktoś mieszka w jaskini i nie ma internetu.

Co jest dziś najbardziej palącym problemem, z jakim musi zmierzyć się branża mody?
Jest nim pewne państwo — Chiny. Produkuje się tam wszystko. Nie istnieje tam ani jeden przepis chroniący zwierzęta. Ani jeden. Oczywiście byliśmy na targach, nagraliśmy lisy, jenoty azjatyckie, hodowle królików rasy angora... Byliśmy w wielu takich miejscach w Chinach. Szanuję Inditex (firmę, do której należą m.in. Zara i Bershka), bo pokazaliśmy im, czego się dowiedzieliśmy. Zobaczyli oskubywanie królików angora. Są związywane, a potem ludzie po prostu wyrywają im włosy. A króliki krzyczą. Warto zaznaczyć, że nie są drapieżnikami, tylko ofiarami. Takie zwierzęta starają się być cicho, żeby nie przyciągnąć większej ilości drapieżników. Muszą bardzo cierpieć. Inditex zgodził się na nasze żądania i wysłał do Chin kontrolerów razem z naszą ekipą. Gdy pokazaliśmy im, że ich hodowle królików są równie okrutne i koszmarne, jak pozostałe, nie tylko przestali sprzedawać te produkty, ale też postanowili wycofać je ze swojej oferty. Warte miliony ubrania z angory, które już mieli na stanie, przekazali małym uchodźcom z Syrii i Iranu. To się nazywa etyczna firma!

Dlaczego niektóre inicjatywy szybciej nabierają tempa? Czy liczy się tu, jak urocze są niektóre zwierzątka?
Tak, chociaż nie powinno tak być. Tak naprawdę wszystko jest okropne. Wierzę, że jeśli gęsi, które również są oskubywane, mogłyby krzyczeć tak jak króliki, to sytuacja wyglądałaby inaczej. Większość ludzi nie jada królików. Ludziom pewnie jest łatwiej utożsamiać się ze zwierzętami, które są ich zdaniem ładne. A przecież wszyscy lubią króliczki. Krzyczące z bólu króliki naprawdę trafiły do ludzi. Gdyby tylko gęsi i owce potrafiły tak krzyczeć. Biedne owce, są takie kochane i rodzinne.

Co konsumenci mogą zrobić, by pomóc, w łatwy i efektywny sposób?
Jeśli widzicie coś zrobionego ze zwierzęcia, zostawcie to na półce. Unikajcie tych rzeczy jak ognia. Nie wydawajcie na nie pieniędzy. Może nie maltretujecie tych zwierząt osobiście, nie sprawiacie im bólu, ale pieniądze idą do kieszeni kogoś, kto to robi. Jeśli nie zrobilibyście tego swojemu psu, to proszę, nie płaćcie nikomu za wyrządzanie krzywdy zwierzętom, których nie widzicie, które pragną, żebyście nosili coś innego.

A co chciałabyś przekazać młodym projektantom, szczególnie tym, do których mogą odezwać się wielkie firmy futrzarskie?
Bądźcie etyczni. Polegajcie na swojej kreatywności. W rzezi i kradzieży nie ma niczego kreatywnego. To coś z czasów waszych praprapradziadów. Nie sprzedajcie się. To stara śpiewka, którą wszyscy już słyszeli, ale nadal jest prawdziwa.

Skąd bierze się twoja odporność? Na samą myśl o tym, co widziałaś... Nie jesteś wyczerpana?
No cóż. Często płaczę, bardzo często. Ale szczerze, czuję, że mam dużo szczęścia. Co, gdybym tego nie robiła, gdybym nie miała głosu i platformy? Mam szansę, by starać się robić co w mojej mocy, zaangażować ludzi i coś zmienić. To mnie motywuje. Codziennie o to walczę. Inaczej po prostu zwinęłabym się w kącie i płakała. Nie mogę sobie na to pozwolić.

Nigdy nie przestaniesz, prawda?
Nie mogę! Nie mogę odejść z przekonaniem, że wygrywa ten, kto ma więcej. Co za nonsens. Trzeba myśleć „przynajmniej się starałam" albo „udało mi się". Cokolwiek ci pasuje. Powinniśmy próbować. Bo inaczej jaki to ma sens?

www.peta.org.uk

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst Matthew Whitehouse
Zdjęcia dzięki uprzejmości PETA
Tłumaczenie Patrycja Śmiechowska

Tagged:
PETA
wywiad
prawa zwierząt
weganizm
aktywizm
futra
ingrid newkirk