Reklama

brooke candy powraca inna niż się spodziewaliście

Słowu „zdzira” nadała pozytywny wydźwięk, a w tekstach wychwalała swoje piersi. Ostanio wypuściła nowy kawałek: zapowiedź płyty.

tekst Hattie Collins
|
05 Luty 2016, 4:45pm

Zakochaliśmy się w tej kalifornijskiej raperce już w 2012 roku, dzięki kawałkowi „Das Me", w którym nadała słowu „zdzira" pozytywny wydźwięk i wychwalała swoje piersi. Nagrała też m.in. takie piosenki jak „I Wanna Fuck Right Now", umacniając swoją pozycję prowokacyjnej, nieustraszonej, a czasem lekko chaotycznej artystki. Jednak jej utwory łączył wspólny wątek: nadludzka postać cyborga była interesująca, zmuszała do myślenia, podważała stereotypy dotyczące płci biologicznej i społecznej, a także gatunków muzycznych. Robiła to równie często, jak zmieniała fryzury. Brooke jest chodzącym paradoksem: była kiedyś striptizerką i przez jakiś czas mieszkała w samochodzie, ale pracowała też jako asystentka Rachel Zoe, znanej amerykańskiej stylistki i projektantki. Jej tata był z kolei dyrektorem finansowym magazynu dla panów „Hustler". Ta dwoistość widoczna zarówno w tekstach, muzyce, jak i stylu, podbiła serca wielu fanów, a wśród nich m.in.: Grimes, Charlie XCX, Diplo, Nicoli Formichettiego, Stevena Kleina i Sii. To właśnie Sia jest producentką wykonawczą pierwszego albumu Candy.

Czy to nie brzmi jak idealne połączenie? Sia też wykracza poza granice zwykłego świata, ale przy tym umie trafić do szerokiej publiczności. Czas, aby Brooke udało się to samo. W nowym singlu „Happy Days" Candy przeistacza się w piosenkarkę i na własnych warunkach wkracza do bardziej mainstreamowego nurtu. Mimo pozorów to nie jest zwykła, popowa piosenka - pełno w niej sarkazmu. Wystarczy spojrzeć na samą okładkę singla, na której z tabletek leków uspokajających ułożono obraz twarzy.

Porozmawialiśmy z Candy, żeby dowiedzieć się, co siedzi w głowie awangardowej artystki, która być może zatrzęsie światem popu.

Widzieliśmy cię już w wielu odsłonach: smutną, krzykliwą i walczącą z potępianiem aktywnie seksualnie kobiet. Jaka będzie Brooke Candy w 2016 roku? Wszystkimi z powyższych, a może żadną z nich?
Będę jak Divine [drag queen i aktor z lat 80.— przyp. red.] w masce Britney Spears. Tym razem jestem bardziej skupiona.

Dlaczego postanowiłaś zacząć właśnie od singla „Happy Days"?
Uważam, że ciągłe zmiany i ewolucja są kluczem do odkrywania swoich możliwości. Przez kilka ostatnich lat rapowałam, a „Happy Days" pokazuje mnie z innej strony. Bardzo się zmieniałam i przechodziłam przez różne stany, a ta piosenka odzwierciedla część tego procesu. Odnosi się do mojej drogi przez życie - od urodzenia staram się odnaleźć tytułowe szczęśliwe dni.

W tej piosence nie rapujesz. O co chodzi? Czy już z tym skończyłaś? Jeśli tak, to dlaczego?
(.)(.)

Okej. Z tego co słyszeliśmy, piszesz teraz z bardziej popowej perspektywy. Dlaczego postanowiłaś eksperymentować z tym gatunkiem?
Myślę, że żyjemy w czasach, w których wiele skojarzeń tradycyjnie związanych z popem można wyrzucić do kosza. Ten gatunek jest teraz bardziej wywrotowy niż kiedykolwiek. Odkrywam dźwięki, które są bardziej ugładzone, łatwiejsze do przyjęcia przez szerszą publiczność.

Piosenka brzmi popowo, ale w tekście kryje się mrok. Co „Happy Lives" mówi o życiu?
Większość z nas całe życie stara się osiągnąć szczęście, które jest połączeniem spełnienia, satysfakcji, komfortu i dobrego samopoczucia. Żyjemy w społeczeństwie, które wykorzystuje ten emocjonalny deficyt i sprzedaje leki, które mają sprawić, że poczujemy spełnienie - albo raczej zignorujemy jego brak. Piosenka opowiada o walce, jaką stoczyłam, szukając szczęścia na wszystkie sposoby. Dowiedziałam się, że w tym niekończącym się procesie, nie da się iść na skróty.

Opowiedz nam, o co chodzi w tym teledysku.
Klip jest interpretacją piosenki, pokazuje różne etapy „szczęścia". Poznajemy młodą Brooke Candy, naturalnie szczęśliwą, niewinną. Potem rozpada się, przechodzi przez coraz bardziej odmienne stany świadomości i popularności, szukając spełnienia wśród tych bzdur.

Jaki był najszczęśliwszy dzień w twoim życiu?
Czy ktoś w ogóle może szczerze odpowiedzieć na to pytanie?

Wymień trzy rzeczy, które zmieniłby świat w szczęśliwsze miejsce.
1. Musimy przestać brać wszystko na poważnie - szczególnie siebie.
2. Kobiety muszą mieć władzę.
3. Należy doceniać i chronić naturę.

Kilka lat temu nadałaś określeniu „zdzira" pozytywny wydźwięk. Co sądzisz o sposobie, w jaki obecnie kobiety są prezentowane w przemyśle muzycznym?
Uwielbiam wszystkie „zdziry", które lecą w radiu. A tak poważnie, myślę, że istnieje więcej sposobów na pokazanie kobiet, niż te, które są promowane w mediach. Jeśli faktycznie wkraczamy w nowy etap świadomego społeczeństwa, to pojawi się też większa aktywność artystek. Przyszłość naprawdę jest kobietą. Jestem gotowa na babkę w stylu Ozzy'ego Osbourne'a czy Danziga i na rzeczy, które wydają się ludzkie w jak najbardziej nieludzki sposób.

Co teraz oglądasz i czytasz?
Oglądam w kółko wszystkie sezony „Pee-wee's Playhouse" [program dla dzieci z lat 80. — przyp. red.]. Mam też obsesję na punkcie serialu komediowego „Broad City", jest przezabawny. Czytam też mój ulubiony komiks - Batmana i różne publikacje Manly P. Halla [badacza religii i tradycji ezoterycznych — przyp. red.].

Jak idzie praca na albumem? Z kim współpracujesz i o czym będzie opowiadać?
To powolny, ciągły proces. Nie mogę się doczekać, by podzielić się efektami. Pracowałam z Gregiem Kurstinem, Jackiem Antonoffem, Sią i innymi.

Masz jakieś ulubione Instagramy?
Uwielbiam Gabriel Held, @princessgollum i @jessronagrooming.

A lubisz Snapchata? Obserwujesz Ricka Rossa albo DJ-a Khaleda? Jeśli nie, to dlaczego?
Obserwowałabym DJ-a Khaleda tylko dlatego, że trochę przypomina słodkiego chomika. Na pewno bym go obserwowała, gdyby na Snapie zachowywał się jak chomik.

Masz jakieś plany na walentynki?
Czekoladki, rzucę kozę złożoną w ofierze przez okno w chińskiej knajpie i posiedzę w jacuzzi.

Twoja ulubiona piosenka na walentynki?
Na górze róże, na dole fiołki... zamknij się dziwko.

Urocze. Dzięki, Brooke.

@BrookeCandy

Przeczytaj też:
Seks, dragi i walka klas, czyli kobiecy rap prosto z Serbii
Nicki Minaj rapuje o kłótni z Miley Cyrus
Girl power w hip-hopie i R&B lat 90.

Kredyty


Tekst: Hattie Collins
Tłumaczenie: Patrycja Śmiechowska