Reklama

hip-hopowe hafty na majtkach

Jeśli ktoś krzyknie „Ale dupcia!”, na pupie znajdzie odpowiedni cytat.

tekst Hannah Ghorashi
|
02 Czerwiec 2016, 1:15pm

Zoe Buckman

Zoë Buckman wychowała się w Londynie, teraz mieszka na East Village w Nowym Jorku. Jest liberalną artystką i używa różnych materiałów, od betonu po bieliznę. Jej prace łączą przeciwieństwa i podważają naszą akceptację pewnych zjawisk. Tym razem zainspirowały ją jej kolidujące pasje i przekonania: feminizm oraz miłość do hip-hopu. „Chcę zmienić negatywne skojarzenia związane ze słowem 'feminizm'", mówi. „Nie chodzi w nim o eliminowanie i wykluczanie. Możesz pozostać sobą i jednocześnie być feministką". Tak powstała seria „Every Curve". Wybrane prace były wystawione w Chicago w Alan Koppel Gallery podczas wystawy zbiorowej „What Is, Isn't".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Dorastałaś na wschodzie Londynu. Czytałam, że w dzieciństwie wpłynął na ciebie rap i feminizm.
Dorastałam w feministycznym domu w Hackney na wschodzie Londynu. Moja mama była odpowiedzialna za feministyczny rys partii socjalistycznej, tata tez miał silne feministyczne skłonności. Byłam i wciąż jestem wielką fanką hip-hopu, słuchałam takich wykonawców jak K'Naan i Wu-Tang Clan, ale najbardziej lubiłam Tupaca i Biggiego. Gdy dorosłam i zaczęłam bardziej interesować się polityką, poczułam pewien dysonans między moją feministyczną i hip-hopową stroną. W pewien sposób to słychać też w pracach Tupaca. Wielu ludzi tego nie wie, ale on powiedział wiele bardzo podnoszących na duchu rzeczy o kobietach, zgodnych z duchem pro-choice. Oczywiście mówił też wiele negatywnych rzeczy. Jeśli chodzi o Notoriousa B.I.G. to ciężko znaleźć w jego tekstach pozytywną wypowiedź dotyczącą kobiet, nawet gdy mowa o jego matce. Jednak Biggie miał charakterystyczne poczucie humoru, więc nie do końca wiadomo czy żartował, czy mówił poważnie. Jako feministka nie staram się unikać ich muzyki i mówić: „To jest złe, nigdy nie będę tego słuchać". Czerpię inspirację z ich światów i przetwarzam je w coś pięknego, zmuszającego do myślenia.

Jak wpadłaś na to, żeby wyhaftować te teksty na bieliźnie?
Przy pracy nad poprzednim projektem, „Present Life", zlecałam zadania innym ludziom. W tym projekcie chciałam mieć całkowitą kontrolę. Haftowanie było idealnym rozwiązaniem. Siedziałam spokojnie z rękami zajętymi pracą, nikt mi nie przeszkadzał. Miałam całkowitą kontrolę kreatywną i artystyczną. Siedziałam w łóżku i haftowałam. W trakcie pracy zdałam sobie sprawę, jakie to „kobiece" zajęcie. Pomyślałam, że to niesamowite. Czułam, że czerpię z długiej tradycji wielu pokoleń kobiet.

Zdjęcia dzięki uprzejmości Zoe Buckman

W vintage'owej bieliźnie spodobało mi się to, że ten przekrój w pewien sposób pokazuje sposób przedstawiania kobiet w historii. Na początku myślałam, że wybiorę cytaty i wyhaftuję je na jedwabnych, wyzwolonych, luźnych halkach z lat 20. i 30. W trakcie pracy zrozumiałam, że chcę także stworzyć coś z bielizną z lat 50., 60. i 70. To było kompletne przeciwieństwo — spandex, podwiązki, fiszbiny i poduszki, które wszystko ściskały.

W wielu feministycznych pracach wykorzystuje się stereotyp delikatnych kobiet, aby pokazać ich ucisk. Wydaje się jednak, że twój projekt opiewa tę delikatność. Zgadzasz się z tym?
Bardzo się cieszę, że tak to odbierasz. Myślę, że feministka nie musi być zła, agresywna i męska. Właściwie uważam, że mówienie komuś, co ma robić, to bardzo męskie podejście.

Czy wyobrażasz sobie, żeby ktoś je nosił?
Raz sama założyłam jedną rzecz na przyjęcie i czułam się w niej świetnie. Inni ludzie też mogą, jeśli chcą. Wole jednak widzieć w nich obiekty, podoba mi się, gdy są oderwane, zawieszone w przestrzeni.

Te teksty mogą też być pewnymi etykietkami kobiecych krągłości. To sprawiło, że zaczęłam rozważać twoje prace w kontekście molestowania na ulicach. Jeśli ktoś krzyknie „Ale dupcia!", na pupie znajdzie odpowiedni cytat.
Zawsze staram się w jakiś sposób połączyć rozmieszczenie tekstów z tym, co mogło zostać powiedziane. Bardzo lubię ten cytat na staniku: „Ona już nawet nie kocha mnie tak, jak gdy byłem mały i ssałem jej pierś, żeby powstrzymać głód".

Brzmi jak kompleks Edypa... Chciałam też prosić cię o radę dotyczącą reakcji na zaczepki na ulicy.
Wiesz co, minęło już tyle czasu... To przytrafiało mi się o wiele częściej, gdy byłam młodsza. Już nie te lata! To straszne, gdy jakaś grupa kolesi gapi się na ciebie tylko z jednego powodu i czujesz się bezbronna. Z drugiej strony są tacy, którzy krzyczą: „Ej mała, z przodu deska, tyłu deska" albo „Nogi to masz niezłe, ale za to w ogóle nie masz tyłka". Co jest? Dlaczego takie zachowanie jest w porządku?

zoebuckman.com

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst Hannah Ghorashi
Zdjęcia Zoe Buckman
Tłumaczenie Patrycja Śmiechowska