podróż przez magiczny krajobraz

Wybraliśmy się razem z trzema artystami – Marią, Reginą i Polem w podróż po przepięknym krajobrazie amerykańskiego, zachodniego wybrzeża.

tekst i-D Staff
|
12 Czerwiec 2015, 2:10pm

Random Trip to projekt stworzony przez fotografa i dyrektora artystycznego Pola Agustiego. Polega on na wysłaniu w podróż małej grupki artystów i przyjrzeniu się ich procesom twórczym oraz udokumentowaniu ich zajęć. Celem Pola jest kreowanie nowych projektów, znajomości i osobistych doświadczeń, a następnie na ich podstawie stworzenie fotopamiętnika.

Random Trip: Magic Landscapeto pierwsza edycja tych dokumentacji - Pol udał się w podróż wraz z artystkami mieszkającymi w Hiszpanii - Marią Pratts i Reginą San Martino. Wyruszyli w magiczną odyseję poprzez niesamowity krajobraz Zachodu Ameryki, od rezerwatów Indian, przez pustynie aż góry z lodowymi wierzchołkami, dokumentując doświadczenia i tworząc sztukę za pomocą graffiti, farb oraz ich nagich ciał. Z Polem, Reginą i Marią rozmawiamy o ich podróży przez magiczny krajobraz.

Jak wpadłeś na pomysł projektu Random Trip?
Pol: Random Trip to projekt, który łączy w sobie moje dwie największe pasje: fotografię i podróżowanie. Jest to doskonały pretekst, aby poznawać ludzi, z którymi chciałbym dzielić swój czas i pasję. Zawsze uważałem, że najlepsze rozmowy zawsze mają miejsce w samochodach, ludzie spędzają tam tak dużo czasu w zamknięciu, że zaczynają dzielić się największymi sekretami. Trochę jak w fotelu u terapeuty.

Moją intencją jest więc podróżowanie z artystami, udając się na krótkie wycieczki w miejsca o niesamowitym krajobrazie, podczas gdy oni tworzą sztukę. Ja chcę dokumentować proces twórczy i końcowy efekt. Sposób, w jaki artyści konfrontują podróż i odnajdują się w niej, uważam za coś pięknego.

Dlaczego akurat LA i właśnie ta trasa na pierwszą podróż?
Regina: Maria powiedziała mi, że będzie na miesiąc w LA i akurat w tym samym czasie Pol wspominał, że planuje odwiedzić Mexico City, więc namówiłam go, żebyśmy pojechali ją odwiedzić, bo wiedziałam, że to będzie magiczne przeżycie. Reszta sama się ułożyła.

Czego spodziewałaś się po tej podróży?
Maria: Cóż, nigdy wcześniej nie byłam w Stanach! A teraz mogę powiedzieć, że brałam halucynogenne narkotyki razem z Indianami Hopi. Plemię Hopi zostało prawie zrównane z ziemią, a ludzie używali starych puszek po oleju, aby rozpalić ogień. To był tak niesamowity kontrast do LA, gdzie ludzie mają obsesję na punkcie organicznej żywności, warzyw i owoców. Odkryłam też amerykański pop! Pieprzyć to - kocham Drake'a!

Kto jest bardziej szalony, Pol czy Maria?
Regina: Pol.

Czego dowiedziałeś się o Marii, o czym nie wiedziałeś wcześniej?
Pol: Tego, że Maria jest niezwykle mądra. Umie wyrazić prawdziwe przesłanie za pomocą niewielu słów, co jest bardzo nietypowe dla tak młodej osoby. Ma duszę kogoś, kto nigdy wcześniej nie doświadczył zła ani brzydoty.

Maria, czego nowego dowiedziałaś się o Polu i Reginie?
Maria: Tego, że cały czas gadają o seksie, hehe, żartuję... Przed podróżą tak dobrze się nie znaliśmy, a pod koniec spaliśmy wszyscy w jednym łóżku. Lubię analizować życie z różnych perspektyw. Miałam przyjemność zobaczyć nowy projekt Reginy. Ona jest z Argentyny i strasznie jara się tym, że ja z kolei jestem z Katalonii. Mamy tam taką postać, Cagenera, który jest małą figurką, srającą w krzakach, zazwyczaj ma na sobie czerwoną czapkę i pali fajkę. Więc Regina rozpoczęła projekt, gdzie robi zdjęcia i nagrywa miejsca na świeżym powietrzu, gdzie miała przyjemność się wysrać.

Ulubiony moment całej podróży?
Maria: Jak otworzyłam drzwi do naszego motelu w Las Vegas i pierwsze co zobaczyłam, to całkowicie nagą Reginę, stojącą przy łożku, oglądającą TV i czyszczącą sobie ucho wacikiem.

Co było najśmieszniejszą rzeczą, jaka się wam przytrafiła?
Regina: Myśleliśmy, że zmierzamy na pustynię - prawie zero ciuchów, gorąc, nagość... Aż nagle znajdujemy się pośród śniegu, w środku lasu z minusową temperaturą. Musieliśmy założyć parę warstw i wymieniać się ciuchami, żeby nie zamarznąć.

A najstraszniejsza rzecz?
Regina: Będąc na trasie w Arizonie, przejechaliśmy przez niesamowity, księżycowy krajobraz, więc postanowiliśmy się zatrzymać, żeby porobić trochę zdjęć. Całe podłoże składało się z ruchomych piasków i zanim się obejrzeliśmy, byliśmy już cali zakopani, aż po uszy, bez zasięgu w telefonach. Na szczęście koleś w żółtym vanie się zatrzymał i nas uratował. Dzięki jeszcze raz, Mitch!

Który z projektów Marii lubisz najbardziej?
Regina: Kocham, jak maluje ubrania. Koszulkę z Wielkim Kanionem mogłabym nosić cały czas.

Co spośród rzeczy, które stworzyłaś podczas Random Tripjest twoją ulubioną?
Maria: To było w wiosce Mishnognovi w Arizonie, było tak bardzo magicznie i jakoś strasznie. Obudziliśmy się o 5 rano, żeby obejrzeć wschód słońca, więc do miasteczka przybyliśmy bardzo rano. Wszyscy spali, z wyjątkiem jednego mężczyzny, który próbował wskrzesić ogień kamieniami, aby coś ugotować. Domki wyglądały, jakby były zbudowane z różnorodnych surowców, ściany z drewna, niektóre części ze szkła, niektóre z cegły, wszystko w nieładzie, wszędzie śmieci. Pomyślałam, że mogę to wykorzystać, porzeźbić w tych śmieciach albo zrobić graffiti. Nie spodobaliśmy się im, myślę, że nie końca rozumieli, o co nam chodzi - użyć brudu, aby stworzyć coś pięknego. Wreszcie udało mi się zebrać trochę drewna, worków na śmieci i ogólnie -śmieci, z których stworzyłam piękny ołtarz na cześć deszczu, przyjemności, fortuny i szczęścia. Mają one strzec to miasto.

Czy ta podróż zainspirowała was do dalszej, wspólnej twórczości?
Pol: Wpadliśmy już na pomysły paru nowych projektów. Regina pracuje nad swoją sztuką Cat Life,a podczas wycieczki namalowała akwarelami wszystkich znaczących ludzi, których poznaliśmy po drodze, między innymi rdzennych Indian, którzy nie pozwolili robić sobie zdjęć. Musieliśmy się bardzo skupiać, żeby zapamiętać dobrze ich twarze i na tej podstawie stworzyć portrety.

Jeśli mógłbyś wybrać jednego artystę, z którym miałbyś pojechać w podróż, kogo byś wybrał?
Pol: Pewnie kogoś już nieżyjącego, ale moim następnym kompanem będzie Théo Mercier. 

Kredyty


Text Monse Castera
Tłumaczenie: Zuza Bień
Photography Pol Agusti

Tagged:
sztuka
ameryka
wielki kanion
random trip