caitlin stasey odzyskuje kobiece ciało, publikując w internecie swoje nagie zdjęcia

Herself.com, nowa strona zabójczo szczerej australijskiej aktorki, zaskarbiła sobie od początku swego istnienia mnóstwo uwagi. Caitlin Stasey publikuje na niej zdjęcia prawdziwych kobiet. Niewyretuszowane i nieukradzione przez hakerów z jakiegoś...

tekst Felicity Kinsella
|
29 Styczeń 2015, 9:50am

Jeśli mieścicie się w przedziale wiekowym do 20 do 25 lat, możecie kojarzyć Caitlin Stasey jako Frankie z serialu Sleepover Club sprzed 10 lat. Albo jej występów w innej produkcji, Neighbors, sprzed pięciu lat. Ewentualnie z roli, którą odtwarza obecnie w serialu Nastoletnia Maria Stuart. Tak czy siak, takiej na pewno jej nie widzieliście. Odkąd otworzyła stronę Herself.com, zdjęcia jej nagiego ciała oraz ciał innych przedstawianych tam kobiet są udostępniane, serduszkowane i komentowane w całym Internecie. Różnica polega na tym, że wykonane przez Jennifer Toole fotografie nie zostały wykradzione z prywatnych kont iCloud. Nie rozrzucono ich bez zgody właścicielek po sieci. Co więcej, na Herself.com odwraca się uwagę od wszelkich form seksualizacji tych wizerunków. A to dzięki publikowaniu przy nich skłaniających do przemyśleń wywiadów przeprowadzonych przez samą Caitlin. W ich ramach poruszane są tematy, które podczas wszelkich konwersacji odbywających, cóż, na trzeźwo opatruje się etykietą „O tym się nie rozmawia". Otwarcie dyskutuje się w nich o ciałach rozmówczyń, dojrzewaniu, masturbacji, udawaniu orgazmów, religii, aborcji i doświadczeniach z uprzedmiotowianiem przez mężczyzn. 25-letnia Caitlin i kobiety, które rekrutuje do tego projektu, odzyskują kobiece ciało dla kobiet. Chroniąc je przed pożądliwymi, męskimi spojrzeniami. Co przyczynia się do tego, że w 2015 roku feminizm postawił kolejny, długi krok naprzód. Zapytaliśmy Caitlin o reakcje, które wzbudziła jak na razie jej strona. Zarówno te pozytywne, jak i negatywne.

Jak narodziła się idea, która doprowadziła do powstania Herself.com?
Pierwotnie miało być to forum dla kobiet, na którym mogłyby dyskutować o problemach ze zdrowiem. O infekcjach dróg moczowych, dysfunkcjach seksualnych i podobnych przypadłościach. Jednak zobaczyłam, że 2014 rok był rokiem niezwykle wokalnego feminizmu w sieci. Z akcjami takimi jak #yesallwomen i #whyIstayed. I wtedy wiedziałam już, że chcę założyć platformę dla kobiet, którym nie zadawałoby się normalnie tego typu pytań.

Jakie były najlepsze reakcje, które udało się wzbudzić twojej stronie?
Niesamowite maile od kobiet z całego świata. Tych, które odnalazły siebie poprzez słowa, ciała i historie zamieszczone na Herself.com. Dostawałam też piękne wiadomości od ojców małych córeczek. Którzy czekają z niecierpliwością, aż będą mogli podzielić się z nimi tą stroną.

A najgorsze?
Zdarzały się rzadko i było ich naprawdę niewiele. Głównie te od dziennikarzy-imbecyli, którzy nie wiedzieli co znaczy określenie „władza spojrzenia".

Zawsze jesteś tak otwarta, jeżeli chodzi o własne uczucia i ciało?
Staram się taka być. Nie dlatego, że potrzebna mi widownia. Ale z tego powodu, że jako młoda dziewczyna nie posiadałam żadnego punktu odniesienia. Żadnej kobiety, która powiedziałaby mi, że nie jestem sama. Że to, przez co przechodzę, to zwyczajna sprawa.

Uważasz, że więcej osób powinno mieć takie podejście?
Myślę, że ludzi powinni pozwolić innym ludziom używać swoich ciał wedle własnego uznania. Nikt nie powinien organizować kampanii przeciwko prawom reprodukcyjnym. Nikt nie powinien wytykać kobietom upodobań seksualnych, krytykować ich ciał, narzucać innym własnych kompleksów.

Co chciałabyś powiedzieć osobom, które stawiają przed tobą argument, że poprzez publikowanie kolejnych fotografii nagich kobiet w Internecie karmisz tylko bestię, która je uprzedmiotawia?
Kobiety są uprzedmiotawiane niezależnie od ich ubioru i czynów. Kobieta musi egzystować tylko po to, żeby mężczyzna mógł ją seksualizować. Dla świata, który uznaje, że zna na wskroś jej intencje i pragnienia. Oświadczanie, że publiczne pokazywanie się nago dokarmia tylko systemową opresję jest nie tylko błędne, ale też niebezpieczne. Sugeruje to, że kobiety są odpowiedzialne za czyny, których dopuszcza się przeciwko nim. Że kobiety muszą dbać o to, jak są postrzegane, ze strachu przed prowokowaniem wymierzonej w nas przemocy. To nastawienie nazywa się kulturą gwałtu. I jest dużo bardziej subtelne i zdradzieckie, niż to sobie uświadamiamy.

Gdzie przebiega granica pomiędzy odzyskiwaniem kobiecego ciała, a poddawaniem się przed uprzedmiotawianiem go przez społeczeństwo?
Gdziekolwiek ty, jako kobieta, ją postawisz.

Casey Calvert, z którą przeprowadziłaś wywiad na potrzeby tej inicjatywy, stawia tezę, że feminizm i porno idą ręka w rękę - czy zgadzasz się z nią?
Uważam, że jeśli ona w to wierzy, to jest to jej historia, jej opinia. Kim ja jestem, żeby mówić jej, że się myli? Kto w ogóle byłby uprawniony tak mówić? Poprzez swoją pracę udało jej się wyzwolić własną kobiecość. Wiele kobiet, które nie pracują w seks-biznesie, nigdy nie doświadcza tego rodzaju poczucia siły. W tym wszystkim chodzi głównie o osobiste doświadczenia.

Czy nadal czujesz się niepewna swojego ciała?
Oczywiście, że tak. Mam w sobie tyle obaw i wątpliwości z nim związanych, jak każda inna kobieta. Lecz wszystkie wypływają z narracji, której same nie napisałyśmy. Została stworzona PRZEZ mężczyzn DLA kobiet.

Jaka jest twoja największa nadzieja związana z tym, co młode kobiety mogą wynieść z zapoznania się z tą stroną?
Solidarność, poczucie siostrzanej więzi, miłość do siebie samych, miłość do innych i własny głos.

Jak widzisz rozwój swojej strony? Gdzie chciałabyś z nią podążyć?
W przyszłości chciałabym zwiedzić świat razem z Herself. Turcję, Sri Lankę, Indonezję i inne podobne miejsca. Poznać kobiety z całej naszej planety i usłyszeć ich opowieści. Aby podzieliły się z nami swoimi opiniami i nadziejami na przyszłość.

Czy sądzisz, że przyszłość będzie jaśniejsza dla kobiet?Postęp jest powolny, ale nieustanny. Ewoluuje nasza moralność i nasza logika. Może się to nie zdarzyć jeszcze za mojego życia. Ale czuję, że jesteśmy na właściwej drodze, prowadzącej ku równości. Jednak czy ludzkość przetrwa na tyle długo, by się nią nacieszyć? To już zupełnie inna historia.

herself.com

Kredyty


Tekst: Felicity Kinsella
Zdjęcia: Jennifer Toole

Tagged:
Kultura