jak kino wyobraża sobie modę przyszłości?

Okazuje się, że w dużej liczbie filmów sci-fi stroje są stonowane. Za to jeśli nie są, zazwyczaj twórcy idą na całość.

tekst Oliver Lunn
|
17 Maj 2017, 3:20pm

Alien Covenant

„Obcy: Przymierze"

W kwietniu zeszłego roku Craig Green (brytyjski projektant mody męskiej roku) zaprezentował kostiumy, które zaprojektował do filmu „Obcy: Przymierze". Pokazał Michaela Fassbendera w czapce uszatce i wojskowej kurtce. Cała stylizacja wygląda subtelnie, szczególnie jak na film, którego akcja rozgrywa się w 2104 roku. W tym roku ukazał się także inny wyczekiwany film Scotta, „Blade Runner 2049", prezentujący stroje przyszłości. I tu wszystko jest bardzo stonowane: Ryan Gosling ma na sobie długi, skórzany płaszcz, a Harrison Ford — szary T-shirt. Ich świat jest oddalony od naszego o 32 lata. Możecie sobie to wyobrazić? Ludzie nosili takie rzeczy 32 lata temu, więc niewykluczone, że w przyszłości nadal tak będzie.

Każdy film osadzony w przyszłości musi mierzyć się z takimi pytaniami: Jak ludzie będą się ubierać X lat później? Czy wystarczy, że owiniemy całą obsadę folią aluminiową i postawimy na tle zielonego ekranu? Na przestrzeni lat zdania były cudownie podzielone.

„Blade Runner 2049"

Oczywiście im dalej się cofniemy w historii kina, tym zabawniejsze okazują się futurystyczne kostiumy. Pamiętacie „Zakazaną planetę" i „Barbarellę — królową galaktyki"? W tym drugim w czterdziestym pierwszym wieku kobiety z miotaczami laserów mają na sobie spandex, a faceci z poważnymi licami i lśniącymi kaloryferami noszą króciutkie, złote spodenki (podziękujcie za to Paco Rabanne). Taka wizja panowała w latach 60. Potem nadeszły lata 70., które podarowały nam najbardziej zaskakujący i przyciągający wzrok strój przyszłości: ogniście czerwone majtki z szelkami połączonymi z pasem na amunicję. Miał je na sobie Sean Connery (z długim, czarnym warkoczem) w filmie „Zardoz".

Ciężko uwierzyć, że filmowcy i projektanci myśleli, że takie stylizacje faktycznie pojawią się w świecie przyszłości. Ciężko uwierzyć, że ludzie wtedy naprawdę wierzyli, że w 2017 roku możemy nosić kombinezony i błyszczące buty na koturnach, że tak będzie wyglądał prawdziwy normcore. Jeśli mielibyśmy polegać na ich wizjach, wszyscy z nas powinni przemieszczać się latającymi samochodami i nosić spandexowe kombinezony.

„Barbarella"

Na szczęście te stylizacje nie były prorocze i nigdy się nie przyjęły. Nikt nie poszedł do pracy, ubrany jak postapokaliptyczna trendsetterka Tina Turner z „Mad Max pod Kopułą Gromu". A jednak czasem trafiają się stroje, które chcielibyśmy dziś nosić. Jak samosusząca się kurtka i samosznurujące się sneakery z „Powrotu do przyszłości II". Kto by ich nie chciał? Chociaż prawdę mówiąc, ten film wcale nie był bliżej odgadnięcia tego, jak będziemy wyglądać, a przecież przedstawiał rok 2015. Mamy 2017 rok, już dwa lata po filmowej „przyszłości", a ja nadal nie mam kurtki, która ekspresowo się suszy.

Trzeba przyznać, że w latach 80. kiczowate i kolorowe kostiumy ewoluowały. Były mniej kampowe. Nadal bywały szalone, ale projekty były często zakorzenione w przeszłości. Na przykład oryginalny „Łowca androidów" oddawał hołd stylowi noir z lat 50.: płaszczom prosto z szafy Bogarta, damom w futrach palących papierosa za papierosem. Retro futurystyczny świat „Brazil" Terry'ego Gilliama też czerpie z innej ery, pokazując Kafkowy świat, w którym wszyscy są ubrani, jak mieszkańcy Korei Północnej.

Chociaż już wtedy zmieniały się idee związane z ubraniami przyszłości, w kostiumach nadal brakowało powściągliwości. Nikt nie mógł na nie spojrzeć i pomyśleć: „Hej, może właśnie tak będziemy się ubierać w przyszłości!". Innymi słowy, nic nie wyglądało realistycznie, ale to miało się zmienić.

„Brazil"

Lata 90. dały nam jedne z najbardziej stylowych filmów sci-fi wszech czasów. „Piąty element" Luca Bessona zawierał ponad tysiąc kostiumów Jeana Paula Gaultiera, a akcja rozgrywała się w 2263 roku. Które były najbardziej kultowe? Oczywiście biały strój Milli Jovovich złożony z pasków, odblaskowo pomarańczowa kamizelka Bruce'a Willisa i kombinezon w panterkę Chrisa Tuckera. Wszystkie stroje (może poza ekstrawaganckimi stylówkami Tuckera) są utrzymane w cyberpunkowym klimacie lat 90., który za 246 lat spokojnie może wrócić do łask. Chociaż nie posunęlibyśmy się tak daleko, by uważać, że staną się normą.

Można to jednak powiedzieć w przypadku „Dziwnych dni", sci-fi Kathryn Bigelow z połowy lat 90. Film pokazuje niedaleką przyszłość w dystopijnym Los Angeles. Popularnym stylem jest subtelny cyberpunk: długie, czarne płaszcze i ciemne, skórzane kurtki. Idealne dla szemranych typów z podziemia. Ich styl jest uboższy niż ten z „Piątego elementu",a futurystyczna moda o wiele bardziej przypomina dzisiejsze ubrania. „eXistenZ" Davida Cronenberga z 1999 roku również stawia na subtelne stroje — Jude Law z przyszłości jest ubrany w beżowy polar. W filmie „Johnny Mnemonic", którego akcja rozgrywa się w 2021 roku, Keanu Reeves ma na sobie garnitur i wąski krawat rodem ze „Wściekłych psów" Tarantino.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

„Piąty element"

O idei ubrań przyszłości bardziej przypominających współczesne trendy na pewno myślał Spike Jonze, kręcąc swoje marzycielskie sci-fi „Ona". „Wszystkie kostiumy w tym filmie to rzeczy, które ktoś mógłby nosić dzisiaj", wyjaśniła kostiumografka Casey Storm . Jasne, spodnie Joaquina Phoenixa z wysokim stanem wywołują lekki uśmiech. A przecież myśl o tym, że spodnie odsłaniające kostki będą modne, bawiła ludzi w latach 90., więc równie dobrze my możemy się śmiać z męskich spodni z wysokim stanem — ale jeszcze poczekajcie! Gdyby postać Phoenixa w czerwonej koszuli z kołnierzykiem przeszła się dziś przez centrum miasta albo koło warszawskiego „Mordoru", nikogo by nie zdziwiła.

W najbardziej wiarygodnych futurystycznych filmach, takich jak „Ona", ubrania wydają się jedynie lekko przerobione, odrobinę odmienne od naszych, tylko małe detale je wyróżniają (jak na przykład te kołnierzyki). Tę ideę przejmują teraz wielkie, kasowe hity, takie jak „Obcy: Przymierze". Mimo zaawansowanej technologii, statków kosmicznych, cyborgów, śliniących się potworów, wszystkie ubrania są osadzone w naszych czasach. Nie zaśmiejecie się z czapki Fassbendera, jakby była mocno przerysowaną wizją gadżetu przyszłości.

Dni błyszczących kombinezonów i koszulek z folii aluminiowej już minęły. Filmowcy i kostiumografowie — a przynajmniej większość z nich — rozumieją już kluczową zasadę, dotyczącą filmów o przyszłości: najważniejsze, żeby ubrania były właściwe, na miejscu. Nie ważne jak wybujała jest koncepcja całego filmu, wybranie odpowiedniej garderoby może zadecydować o reakcji publiczności. Widzowie mogą wejść w inny świat, albo zupełnie go odrzucić, jako nieprzenikniony wymysł fantazji. Projektanci — uczcie się.

„Ona"

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Oliver Lunn