lana del rey rezygnuje z amerykańskiej flagi

Piosenkarka otwarcie mówi o problemie z patriotyzmem w obecnej sytuacji politycznej.

|
lip 21 2017, 6:37am

still from 'ride' by lana del rey, via youtube

Artykuł pierwotnie ukazał się w amerykańskim wydaniu i-D.

Po wpisaniu w Google „Lana Del Rey American flag" wyskoczą wam 572 tys. wyniki, od wykonanych przez fanów pokrowców na iPhone'y po Tumblra poświęconego wyłącznie zdjęciom Lany z flagą USA. Nigdy nie dowiemy się, czy nadal śpi zawinięta w paski i gwiazdki, jak śpiewała w piosence „Cola". Niestety, nie zobaczymy jej też tańczącej na tle gwieździstego sztandaru podczas trasy koncertowej jej nowego albumu „Lust for Life". Możecie się domyślać, komu należy za to "podziękować".

W wywiadzie z portalem Pitchfork Lana odpowiada na pytanie, które pewnie wielu męczyło 4 lipca, w Dzień Niepodległości Stanów Zjednoczonych: „Czy ciężej jest postrzegać Amerykę w romantyczny sposób, gdy największym celebrytą tego kraju jest Trump?". To jasne, że Lana nie jest fanką obecnego prezydenta USA — w końcu wsparła masowe rzucanie uroków na Trumpa, zorganizowane w lutym przez wiedźmy z całego świata. Potem pojawiła się piosenka, którą napisała o rosnącym napięciu pomiędzy USA i Koreą Północną, do której wcześniej nie odnosiła się w swojej twórczości. Okazuje się, że fani Tumblra z Laną i flagami zawdzięczają większość zdjęć... prezydentowi Obamie.

„Czuję się teraz mniej bezpieczna, niż za kadencji Obamy", Lana wyjaśniła, komentując swoją decyzję o zwróceniu się ku protestsongom i rozważaniom na temat wojny. „Gdy na szczycie piramidy znajduje się lider, który beztrosko mówi głośno o takich sprawach, jak napastowanie kobiet i śmieje się z tego, wyciąga to wady charakteru z innych ludzi, którzy mają skłonność do przemocy wobec kobiet. Widziałam to na własne oczy w Los Angeles. Szłam ulicą i ludzie po prostu mówili do mnie rzeczy, których jeszcze nigdy nie słyszałam". Piosenkarka często spotyka się z niesłuszną krytyką, bo rzekomo nie nazywa siebie feministką. Zaprzeczyła temu jednak, wyrażając troskę o odebranie dofinansowania organizacji Planned Parenthood (działającej na rzecz praw reprodukcyjnych).

„Sprawia mi to dyskomfort", powiedziała o idealizowaniu Ameryki w aktualnej sytuacji politycznej. „Zdecydowanie zmieniłam swoją estetykę w nagraniach koncertowych. Nie zamierzam już śpiewać 'Born to Die' obok wiszącej koło mnie amerykańskiej flagi. To się nie wydarzy. Wolę puste tło. To przejściowy okres i mam pełną tego świadomość. Myślę, że byłoby niewłaściwie pojechać do Francji z amerykańską flagą. Wydaje mi się to dziwne - nie było tak w 2013 roku".

Kolejna nowość ze strony naszej pięknej czarownicy z Zachodu? Nie wróci już kompletne wykonanie „Ultraviolence", hitu z 2012 roku, który zawierał kontrowersyjne słowa: „He hit me and it felt like a kiss".  „Nie lubie tego, naprawdę. Nie zaśpiewam tego więcej", powiedziała na temat piosenki w 2017 roku. „Będę śpiewać 'Ultraviolence' już bez tego tekstu. Bycie w relacji z kimś agresywnym to jedyny typ związku, jaki znałam". To cudowne słyszeć, że Lana jest wreszcie szczęśliwsza w życiu prywatnym, nawet jeśli musimy szybko wymienić obudowy na iPhone'y na bardziej aktualne. 

Przeczytaj też:

Lana Del Rey stała się symbolem Ameryki

Kredyty


Tekst: Hannah Ongley
Zdjęcie: via YouTube