moje transgenderowe życie

Rozmawiamy z twórczynią i główną bohaterką dokumentu opowiadającego o wyzwaniach, jakie stoją w życiu przed osobą trans.

|
31 Marzec 2017, 3:10pm

„LUCY: My Transgender Life" to film dokumentalny debiutującej reżyserki Melinte Reitzemy, opowiadający o niezwykłym życiu Lucy Fizz, tancerki w londyńskim klubie The Box i na cyklu imprez Sink the Pink oraz o drodze, jaką przebyła jako transseksualna kobieta. Film zawiera wzruszające wywiady z samą Lucy, ale także z jej mamą, przyjaciółmi z dzieciństwa, Glyn Fussell (założycielką Sink the Pink) oraz Amy Zing, która buduje wizerunek odważnej i tryskającej życiem osobowości i mówi o podróży w głąb siebie, z której wszyscy możemy czerpać odwagę.

Po zdobyciu nagrody za najlepszy dokument na New Renaissance Film Festival w Amsterdamie, dokument „Lucy" zostanie wyświetlony w ramach londyńskiego festiwalu Fringe! Queer Film & Arts Fest w Hackney Showroom 4 kwietnia i w The Glory 19 kwietnia. Zanim się to jednak stanie, postanowiliśmy złapać się z Lucy i Melinte, żeby dowiedzieć się więcej na temat tego projektu.

Lucy, jakie było twoje nastawienie kiedy Melinte zaproponowała ci stworzenie tego filmu?
Lucy:
Kiedy mnie o to zapytała, od razu się zgodziłam. Dopiero później uświadomiłam sobie, jak bardzo wystawi mnie to na ocenę opinii publicznej i jak ważne jest to, żeby zrobić to dobrze. Zaufałam jednak, że Melinte opowie moją historię z troską, uwagą i wrażliwością. Kiedy zaczęłyśmy to realizować, łatwo było zapomnieć, że w pomieszczeniu znajdowały się kamery.

Melinte, to twój pierwszy film. Co robiłaś wcześniej? Zawsze chciałaś tworzyć filmy?
Melinte: Przed tym projektem próbowałam zostać aktorką. Zawsze chciałam robić filmy, ale wydawało mi się, że będę w nich grać. Nigdy bym nie pomyślała, że właściwie to mogę robić je sama. Moja kariera aktorska nie potoczyła się tak, jakbym tego chciała i wpadłam w depresję. Mój były chłopak sam nauczył się reżyserki i montażu, więc z desperacji pomyślałam, że też mogę to zrobić.

Dlaczego wybrałaś akurat Lucy?
Melinte: Natknęłam się na agencję online, która zlecała nakręcenie 10-minutowych filmów o płci i oferowali na to pieniądze. Lucy była pierwszą osobą, o której pomyślałam. Tańczy w The Box, gdzie byłam kelnerką i zawsze byłam nią zachwycona. Jest wspaniała i ma tę swoją zaraźliwą energię. Moim pomysłem było po prostu, żeby ten film opowiadał o niej. Zgłosiłam się do tej agencji, ale nie wybrali mojego projektu. Postanowiłam i tak go stworzyć.

Opowiedz o swoich doświadczeniach związanych z tworzeniem tego filmu. Jakie momenty były najlepsze, a jakie najcięższe?
Lucy: Najfajniejszym momentem robienia tego filmu (sorry, będę super kiczowata) było poznanie Melinte i przyjaźń, która narodziła się podczas współpracy. Najtrudniejszą rzeczą było, kiedy dostałam wiadomość od mojej mamy, która po obejrzeniu filmu napisała mi, że przeprasza za okazany brak wsparcia i że zawiodła mnie jako matka, a ludzie będą myśleć, że jest złym rodzicem. Nie chciałam, żeby taki był wydźwięk tego filmu i zapewniałam ją, że wszystko zostało wybaczone.

Melinte: Najlepszą częścią była możliwość poznania Lucy, zagłębienia się w jej historię i zrozumienie, co to naprawdę znaczy być trans i walczyć o swoją tożsamość. Najtrudniejszą rzeczą było zrobienie tego filmu w pojedynkę. Nie miałam pojęcia, co robię, więc wątpiłam w siebie i w to, że mogę dobrze opowiedzieć historię Lucy. Jednak postanowiła mi zaufać, a poranna kawa i książki jak „The Artist's Way" pomogły mi dokończyć ten projekt.

Co chciałabyś, żeby publiczność wyniosła z tego filmu?
Lucy: Mam nadzieję, że film da ludziom szczery i otwarty pogląd na historię ludzi transseksualnych, z którym mogą się utożsamiać oraz, że zainspiruje ludzi do częstszego myślenia o tym, kim są i kim chcą być.

Melinte: Mam nadzieję, że da to innym transseksualnym ludziom odwagę do tego, żeby byli kim chcą i walczyli o to. Chciałabym też, żeby film edukował ludzi, którzy tak jak ja nie wiedzieli nic na ten temat. Ludzie boją się rzeczy, których nie rozumieją i wtedy osądzają. Oprócz edukowania ludzi, mam nadzieję, że to zainspiruje odbiorców, żeby zawsze byli sobą.

Jak to jest wygrać nagrodę na New Renaissance Film Festival?
Lucy: Jestem niesamowicie szczęśliwa, że dostaliśmy nagrodę. Obydwie rozpłakałyśmy się ze szczęścia po odebraniu statuetki na gali w Amsterdamie.

Melinte: Zdobycie nagrody było niewiarygodne. Lucy wygłosiła bardzo szybką mowę, bo była zbyt wzruszona, a kiedy wracała ze statuetką widziałam, że usta jej drżą i zaraz wybuchnie płaczem. To sprawiło, że i ja się popłakałam. Tak więc obydwie dosłownie szlochałyśmy na swoich siedzeniach. Wybrałyśmy się razem w tę szaloną podróż. Lucy po prostu opowiedziała swoją historią z wielką autentycznością, ja zrobiłam z tego film. Na początku wszystko było takie niewinne i bezbronne, że uznanie które otrzymałyśmy, było wręcz niesamowite.

Melinte, masz w najbliższym czasie plany na następny film?
Melinte: Mam tak wiele pomysłów, że aż nie mogę się zdecydować! Bardzo interesuje mnie tematyka zdrowia psychicznego. Mój bliski przyjaciel w zeszłym roku popełnił samobójstwo i myślę o nim cały czas. Odbieranie sobie życia jest najczęstszą przyczyną zgonów u ludzi poniżej 45 roku życia. Myślę, że to coś, o czym należy więcej mówić. Wierzę, że wszyscy musimy się bardziej otworzyć.

Film „LUCY: My Transgender Life" będzie wyświetlany na Fringe! Queer Film & Arts Festw Hackney Showroom 4 kwietnia i w The Glory 19 kwietnia 2017 roku.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Charlotte Gush
Zdjęcia: Kadry z filmu Lucy: My Transgender Life

Tagged:
LGBTQ
Newsy
Kultura
transseksualizm
lucy fizz
lucy: my transgender life
melinte reitzema