witajcie na planecie dilary findikoglu

Poznajcie turecką buntowniczkę, która tworzy kreacje godne królowych potępionych z baśniowych krain.

|
27 Kwiecień 2017, 3:10pm

„Zawsze interesowały mnie inne wymiary, wszystko co pozwalało mi uciec od rzeczywistości", mówi Dilara Findikoglu, a jej oczy otwierają się szeroko, gdy tęsknie wygląda za okno w swoim studiu. Z kruczoczarnymi włosami, porcelanową skórą i gotycką stylówką przypomina królową potępionych z baśniowej krainy. Patrząc na nią, wręcz obawiacie się, że może spłonąć, jeśli tylko wyjdzie na słońce.

25-letnia projektantka mieszkająca w Londynie buntowała się całe życie. Gdy jej tradycyjne, tureckie wychowanie dyktowało jej, jak powinna się zachowywać i ubierać jako kobieta, wybrała całkowite przeciwieństwo i zaczęła nosić się jak mężczyzna. Gdy rodzice powiedzieli jej, że nie może być projektantką, przeniosła się do Londynu, żeby nią zostać. Gdy Central St. Martins nie zapewniło jej pożądanego miejsca w pokazie prasowym absolwentów z rocznika 2015, urządziła przed nim własny, partyzancki protest. W obliczu świata wypełniającego się granicami i nienawiścią, stworzyła zupełnie nowy. Witajcie na Planecie Dilara.

Jej prezentacja na jesień/zimę 17, urządzona w parnej, gorącej bibliotece Sir John Soane's Museum do thrashowych hitów Slayera, przypominała scenę z obrazu Hieronima Boscha, tyle że wywróconego do góry nogami i na lewą stronę. Wśród najbardziej cenionych reliktów z przeszłości Soane stała zgraja nieziemskich istot, wyrwanych z postapokaliptycznej przyszłości. „Wojna zdziesiątkowała ludność świata", mogliśmy przeczytać w notce prasowej do pokazu. „Na planecie żyją nowe gatunki, nowe płcie i nowe religie. Kultury się wymieszały". Idea wielokulturowości jest wpleciona w jej kolekcję. Połączyła szkockie kraty i heavy metalowe łańcuchy, wiktoriańskie sukienki i steam punkowe inspiracje, a klasztorne motywy i znaki zodiaku przenikały się z odniesieniami do Marylina Mansona. Charakterystyczny, dopasowany garnitur od Dilary (przeważnie z czerwonego aksamitu lub różowego materiału w prążki, z naszywkami z krwawiącymi sercami albo anatomicznymi rysunkami żeńskich narządów rozrodczych) tym razem był wykonany z białego jedwabiu i miał rękawy niczym peleryna. Mniej uwodzicielsko, a bardziej jak bogini. Zróżnicowana grupa modeli i modelek zaprezentowała dramatyczne fryzury i kosmiczny makijaż, a pojęcie płci jeszcze bardziej rozmywało to, że modele występowali w sukienkach, a modelki w garniturach. „Chciałam stworzyć świat bez granic", wyjaśnia Dilara. „Świat, w którym wszyscy są wolni".

Dialra, urodzona w surowej, tureckiej rodzinie, zawsze czuła, że nie pasowała do otoczenia. Jej ojciec był wziętym biznesmenem i miał wysokie wymagania wobec dzieci. Myśl o najmłodszej córce, która chciała wyjechać do Europy i zostać projektantką, nie pasowała do jego planów. „Postrzegał mnie, jako tę buntowniczkę, która chciała zająć się modą, miała tatuaże, słuchała dziwnej muzyki i ubierała się jeszcze dziwniej", wyjaśnia. Chociaż Stambuł jest bardzo nowoczesny, jej rodzice pochodzą z innego pokolenia, a ich podejście do kobiet mogło prowadzić do poczucia wyalienowania. „Zawsze mówiono mi, że nie mogę robić tego czy tamtego, nie mogę wychodzić sama, bo jestem kobietą", wspomina. „Po raz pierwszy poczułam prawdziwą wolność, gdy pocałowałam chłopaka. Dopiero później, gdy zostałam wystawiona na wpływ mediów, zrozumiałam, że w zasadzie walczyłam w imię feminizmu".

Moda stała się dla Dilary formą ucieczki. Pierwszy raz kreatywnie wyraziła siebie w akcie buntu: miała zaledwie dwa lata, gdy zaczęła szkicować kobiece sylwetki na ścianie salonu, ku niezadowoleniu rodziców. Gdy była nastolatką, nigdzie nie pasowała, bo wcale tego nie chciała. Ubierała się w klasyczny strój zbuntowanej nastolatki: Vansy, koszulki zespołów i workowate szorty. Jej styl kształtowało zamiłowanie do takich artystów, jak Good Charlotte, Avril Lavigne i Eminem.

Wyrażała się przez styl i zaczęła robić własne ubrania, szyła kokardy ze wstążek i sprzedawała je znajomym, przerabiała wszystkie ciuchy, które wpadły jej w ręce. „Tylko gdy robiłam ubrania, mogłam się naprawdę poczuć sobą", mówi. „W szkole byłam znana jako dziewczyna od mody. To była moja tożsamość". Projektowanie ciuchów stało się nieodłączną częścią jej osobowości i poczuła, że niczego innego nie chce robić w życiu. Jedynym sposobem, żeby to ziścić, było opuszczenie rodzinnego domu. „Myśleli, że po prostu uciekam, nie wiedzieli, że chcę jechać do Londynu, żeby rozkręcić biznes". W tamtym roku przeniosła się do Londynu i złożyła papiery na CSM.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Życie na wschodzie Londynu było dla niej jak powiew świeżego powietrza. Dilara spędzała dni z nosem w fotoksiążkach, a wieczorami przesiadywała w pubie Joiners' Arms z innymi młodymi, kreatywnymi duszami, jak projektantką Mimi Wade i fotografem Louie Banksem. Niestety sprawy nieco się skomplikowały, gdy Dilara nie została wybrana do pokazu prasowego absolwentów w 2015 roku. „Walczyłam o różne rzeczy całe moje życie", mówi odważnie. „Włożyłam w tę kolekcję wiele pracy i serca. Przyjechałam do Londynu, by gonić swoje marzenia, a ktoś nagle powiedział mi: 'Nie'. Nie ma opcji". Dilara odpowiedziała, zbierając innych buntowników i urządzając alternatywną prezentację na dziedzińcu CSM. Fotografowie i dziennikarze wychodzący z pokazu prasowego musieli stawić czoła grupie wojowników, ubranych w zdobione spodnie z wycięciami na pośladkach i kurtki z tureckimi nadrukami. Wydawało się, że Dilarze się udało, a wszyscy mówili o #encoreCSM. Nie był to jednak koniec walki o uznanie.

Po odrzuceniu przez różne platformy modowe w styczniu 2016 roku pod swoje skrzydła wzięła ją Ella Dror, wielką indywidualistką londyńskiej branży PR. Od tamtej pory wszystko układa się świetnie. Po prezentacji dyplomowej ekipa Kanyego Westa zaprosiła ją do pracy nad czwartą kolekcją Yeezy, jej prace można kupić w Selfridges, kochają je gwiazdy od Rihanny po Lady Gagę i właśnie zaprezentowała oficjalne koszulki stworzone dla Marilyna Mansona. W zeszłym miesiącu ogłoszono też, że została nominowana do nagrody LVMH, obok Molly Goddard i Charlesa Jeffreya.

„Nie chcę być tylko kolejną projektantką", powiedziała. „Chcę stworzyć coś zupełnie nowego, co wykracza poza robienie ubrań. Chcę zmienić świat". W branży przepełnionej monotonią projektanci pokroju Dilary, którzy odrzucają zasady, są jak nieoszlifowane diamenty. Dzięki temu błyszczą jeszcze mocniej i lśnią jeszcze jaśniej.

Przeczytaj też:

Migawki z życia królowych nocy

Piękne zjawy Johna Galliano

Polityczne przesłanie na rękawie

Kredyty


Tekst: Tish Weinstock
Zdjęcia: Tim Walker
Stylizacja: Max Clark
Fryzury: Alex Brownsell ze Streeters przy pomocy produktów Bumble and bumble. Makijaż: Lucy Bridge ze Streeters uprzy pomocy produktów Chanel Les Indispensables de L'Été oraz Chanel Blue Serum. Asystent fryzjera: Freddie Leubner. Modelki i modele: Cheyenne z Milk. Ali Michael z Next. Isabel Alsina z Nevs. Sadie Pinn. Dora Teymur. Harley Almond. 
Dilara oraz wszyscy modele i modelki mają na sobie ubrania z kolekcji Dilary Findikoglu.