poznajcie gwiazdę „american honey”

Sasha Lane: „Grzeczne kobiety rzadko przechodzą do historii”.

tekst Hattie Collins
|
08 Grudzień 2016, 5:15pm

Wiele można się dowiedzieć z czyjegoś opisu na Twitterze. Raper JMA napisał na przykład „Bez menedżera, bez ojca, bez stylisty, bez Instagrama, bez mięsa, bez nabiału, bez jajek, bez fluoru". Hillary Clinton z kolei to „żona, mama, babcia, działaczka na rzecz kobiet i dzieci, pierwsza dama, senatorka, sekretarz stanu, właścicielka kultowej fryzury, miłośniczka garniturów, kandydatka na prezydenta". Millie Bobbie Brown: „Niektórzy zwą mnie Jedenastką". A 22-letnia aktorka Sasha Lane napisała za to: „Grzeczne kobiety rzadko przechodzą do historii". „Pamiętam, że zobaczyłam te słowa w biurze mojej nowej matki i od razu do mnie przemówiły", stwierdziła Sasha. Przez „nową matkę" ma na myśli Andreę Arnold, brytyjską reżyserkę, z którą pracowała przy filmie „American Honey", nagrodzonym w Cannes. „Podziwiam jej ciężką pracę i odważny sposób osiągania tego, co sobie założyła. Myślę, że czasem zasady i koncepcje trzeba wywrócić do góry nogami. Nikt nie zapamięta dziewczyny, która siedzi cicho i nie ma charakteru ani duszy. Chcę, żeby moja energia poruszała ludzi, a jeśli będą mnie przez to postrzegać jako outsiderkę to trudno".

Sasha bez wątpienia lśni jak najjaśniejsza z gwiazd. Wystąpiła w jednym z najlepszych niezależnych filmów tego roku i od razu podbiła serca wszystkich, chociaż to jej debiut przed kamerami. Jest w stu procentach wiarygodna w roli Star od chwili, w której wkracza na ekran, z papierosem w kąciku ust, potarganymi dredami, lakierem odpryskującym z paznokci. Przedziera się przez życie, walczy z głodem, przemocą i zaniedbaniem. Od razu przykuwa uwagę i świetnie sobie radzi obok Riley Keough i ShiaLaBeoufa, mimo braku doświadczenia. „Wyróżnia się z tłumu", powiedziała Andrea. „Nie tylko wizualnie, ale także duchem. Ma prawdziwy kręgosłup i opanowanie". Sasha wpadła jej w oko, gdy spędzała wiosenne ferie (słynny spring break) na Florydzie. Andrea właśnie straciła z obsady potencjalną odtwórczynię głównej roli i poszła na plażę, gdzie dostrzegła 19-letnią wówczas Sashę. Nigdy wcześniej nie grała, ale była niespokojną studentką, niepewną swojej przyszłości, tak jak Star chciała uciec przed nieszczęśliwą przeszłością. Brytyjska reżyserka zaoferowała jej nie tylko nowe doświadczenie, ale też nowe życie, a Sasha wykorzystała tę szansę. „Tej nocy poszłam do jej hotelu i improwizowałyśmy na korytarzu z jej znajomymi", mówi Andrea. „Była naprawdę świetna, bardzo otwarta. Chroniła siebie, ale była gotowa na wiele. Pamiętam jak na parkingu supermarketu przedstawiłam ją Rae Rae, która gra Shauntę, małą dziewczynkę z psem. W trakcie wiosennych ferii wszyscy wysiadają z samochodów i trzęsą tyłkami na parkingu przed Walmartem. A Rae Rae uwielbia twerkować na samochodzie, więc powiedziałam do Sashy: 'No dalej, dołącz do niej'. Wtedy wskoczyła na dach i zaczęła tańczyć. Pomyślałam wtedy: 'Zuch dziewczyna'". I tak Andrea odnalazła swoją Star.

Film jest intrygującą analizą, która subtelnie, pięknie i umiejętnie podchodzi do tematu gorzkich kontrastów we współczesnej Ameryce. „American Honey" idealnie wpisuje się w ducha czasów. „To jeden z tych filmów, które pokazują przeciętną Amerykę w prawdziwy sposób, wyszedł w świetnym momencie", zgadza się Sasha. „Oczywiście to się właśnie dzieje, ale nikt tego nie dostrzegał, a potem nim się obejrzeliśmy, Trump został wybrany na prezydenta. Ten film pokazuje to, od czego ludzie odwracali się od tak dawna; całe pokolenie było ignorowane. Chociaż to nie jest wielki kinowy hit, to jeden z tych filmów, który pokazuje coś szczerego, realistycznego. Wspaniale, że powstał. Wielu z nas [grających w tym filmie] pochodzi z tych miejsc i naprawdę tacy jesteśmy, takie życie znamy".

Sasha utożsamia się z wieloma problemami, które porusza film — z biedą, zapędzeniem kobiet i dzieci w kozi róg oraz decyzjami, jakie podejmują ludzie, gdy nie mają wyboru. Ale Sasha, tak jak „American Honey", pokazuje też szerszą perspektywę. To nie tylko rozpacz i opuszczenie, ale także nadzieja i optymizm, dostrzeganie piękna wśród brudu. „Dorastałam w samym środku Ameryki i widziałam wszystko: brak możliwości, sposób, w jaki ludzie nas traktują", mówi o życiu w Dallas w Teksasie. „Piękne w tym jest jednak to, że gdy znajdziesz grupę ludzi żyjących w ten sam sposób, rozumieją, że chodzi o nieocenianie innych. Myślę, że potrzebujemy więcej miłości i empatii, a mniej oceniania. Trump z pewnością nie wpisuje się w ten klimat, ale do tego musimy wrócić. Może ludzie potrzebowali czegoś takiego, by się otrząsnąć. Myślę, że wielu z nich teraz widzi, co mogło zrobić. Zwracają się ku aktywizmowi. Wierzę w ten świat, bo widzę i poznaję wielu młodych ludzi z niesamowitymi poglądami, którzy idą w kierunku miłości i otwartości, odchodzą od norm", mówi. „Myślę, że jeśli zaczniemy patrzeć na rzeczy ze wszystkich perspektyw, przestaniemy oceniać innych i pokażemy więcej empatii, świat znów pokaże swoje ludzkie oblicze. Więcej otwartości i mniej nienawiści".

Sasha jest nie tylko aktywistką, ale także myślicielką i zdecydowaną feministką. Jej kolejne dwa filmy zostaną napisane i wyreżyserowane przez kobiety. „Born In The Maelstrom" Meryam Joobeur opiera się na opowiadaniu francusko-kanadyjskiej pisarki Marie-Claire Blais. Film nakręcony w kanadyjskiej dziczy opowiada o temacie rasy i tożsamości w latach 50., a Sasha wciela się w główną rolę. „Sposób, w jaki pracowały, był piękny, niesamowity. To drugi film, w którym brałam udział i dzięki niemu zrozumiałam, że jestem w tym niezła". Być może jeszcze bardziej na czasie jest kolejna adaptacja książki, w której zagra: „The Miseducation of Cameron Post". Sasha i Chloë Grace Moretz wystąpią razem w filmie Desiree Akhavan, opowiadającym o homoseksualnej dziewczynie, którą zmusza się do odbycia terapii konwersyjnej. Sasha napisała na Twitterze, że praca z kobiecym zespołem była „cennym doświadczeniem". Dlaczego pokazanie historii z kobiecej perspektywy jest dla niej takie ważne? „Trzeba spojrzeć na te wszystkie kobiety, które mimo wszystkiego, co się dzieje, tworzą te niesamowite filmy. Są silne i rządzą, myślę, że to coś wyjątkowego", mówi. „Nie pracowałam z żadnymi reżyserami, więc nie mówię niczego przeciwko nim, ale jeśli chodzi o kobiety, z którymi grałam, one pozwalają być jednocześnie bardzo silną i delikatną. Nie ma w tym żadnych ukrytych motywów, darzymy się zaufaniem. Reżyserki nadają postaciom głębi, nikt nie jest po prostu zły, albo po prostu gorącą laską, dziewczyną, suką — każdy ma głębię. Myślę, że ze względu na to, jak postrzega się ludzi, a szczególnie kobiety, to bardzo mocne".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Chociaż film jeszcze się nie ukazał, Sasha już spotkała się z krytyką po wpisie na Twitterze, w którym napisała, że w główną rolę wcieliła się Moretz. „Czemu nie obsadzili homoseksualnej dziewczyny? Czy to nie o to chodzi? Czy to nieważne?", zapytała @Dykes1Tired, na co Sasha odpisała: „Nic o mnie nie wiesz. Wyluzuj". Sasha nie zamierza określać się heteronormatywnymi terminami. „Ludzie myślą, że wszystko o tobie wiedzą, wszystko widzą. Potem powiedziała, że nie chodziło jej o mnie, ale nawet jeśli to prawda, to i tak nie znasz ani mojego życia, ani życia innych ludzi, więc nie zakładaj, że jest inaczej. Skąd wiesz, że ktoś jest hetero? Bo widziałaś ich na randce z jedną osobą? Nie potrzebuję teraz takiego osądzania. Nie znasz mnie, więc się nie wypowiadaj".

Sasha pierwszą rolę zagrała u reżyserki, która stroni od tradycyjnych metod. Podejście Andrei jest bardzo osobiste, kamera podąża za postaciami i trzyma się ich blisko. Aby przygotować się do zdjęć, reżyserka zabrała obsadę na prawdziwą wyprawę samochodową, na której ćwiczyli scenariusz, fabułę i słuchali ścieżki dźwiękowej. Jak więc Sasha czuła się na planie z reżyserami i aktorami z nieco bardziej szablonowym podejściem? „Przez to, jak zaczynałam, wszystko inne wydaje się obce, ale podobało mi się sprawdzanie, jak pasuję do wizji innego artysty, to było wyzwanie". „Uwielbiam obserwować ludzi, uwielbiam wchodzić na różne poziomy świadomości, więc gdy już kogoś rozszyfruję, zrozumiem jak myśli, jak się porusza, wtedy się rozluźniam i odnajduję swoje miejsce. Chcę pomóc ożywić ich wizję, dlatego chcę ją widzieć także ich oczami".

W scenariuszach wybieranych przez Sashę można dostrzec pewną prawidłowość. Co chce przekazać swoimi pracami? Czy ważne jest, żeby film dawał do myślenia i jednocześnie dostarczał rozrywki? „Chcę grać w filmach, z którymi ludzie mogą się utożsamiać, bo to sprawia, że są bardziej otwarci. Myślę, że takie filmy zawsze będą dla mnie idealne", stwierdza. „Chcę brać udział w filmach, które wciągają, bo uwielbiam się w nich zanurzać. Chcę grać w filmach, które wywołują dyskusję, są ważne, zapadają w pamięć i edukują... Chociaż uważam też, że potrzebujemy filmów, które po prostu sprawiają, że dobrze się czujemy, że się uśmiechamy, albo coś wspominamy", dodaje. Podczas rozmowy z Sashą ciągle powraca temat prawdy oraz wspólnoty, aktywizmu, nadziei i pozytywnego myślenia. Może jest nowa w Hollywood, ale czujemy, że jeśli będzie trzymać się swoich ideałów i instynktu, nie tylko w nim przetrwa, ale też rozkwitnie. Teraz Sasha stoi na granicy: jej nowe filmy ukażą się w ciągu kilku następnych miesięcy, nadchodzą też rozdania nagród i czerwone dywany. Jej historia jest niesamowita, dorastała w klasie robotniczej i na plaży została zaangażowana do jednego z najlepszych filmów 2016 roku. Jej przyszłość jest pełna możliwości, a Sasha wiele się o sobie nauczyła w ciągu dwóch niesamowitych lat. „Mam prawo w siebie wierzyć i że potrzebuję pasji, aby żyć", mówi. „Nauczyłam się także większej otwartości, pozwalam życiu mnie prowadzić. Stawiam też czoła swoim lękom. To najlepsze, co dla siebie zrobiłam". Jaką więc możemy wyciągnąć z tego lekcję? „Cieszę się, jest cudownie, ale wiele dzieje się bardzo szybko. Pochodzę z miejsca, w którym nie ma wiele nadziei i nie miałam nadzieję na przyszłość. Dlatego teraz wszystko jest trochę surrealistyczne i wycieńczające", przyznaje. „Jestem otwarta i niczego nie planuję. Mam nadzieję, że będę podążać za instynktem. Wierzę w projekty, nad którymi pracuję, a także w kierunek, w którym zmierza młodzież. Można mieć tylko trochę wiary i nadziei, co nie?".

Przeczytaj też:

Poplątana historia dredów

Na granicy dwóch światów

Najobrzydliwszy film roku 

Kredyty


Tekst: Hattie Collins
Tłumaczenie: Patrycja Śmiechowska
Zdjęcia: Zoë Ghertner 
Stylizacja: Julia Sarr-Jamois

Włosy: Rudi Lewis/LGA Management przy użyciu produktów Bumble and bumble. Makijaż: Fara Homidi/Frank Reps przy użyciu produktów Sunday Riley. 
Stylistka paznokci: Whitney Gibson/Nailing Hollywood. Asystent fotografa: Caleb Adam. Asystent stylistki: Bojana Kozarevic, Sarah Perillo. Produkcja: Meghan Gallagher/Connect The Dots. Asystenci produkcji: Ben Kilpatrick, Ben Flynn.
Sasha ma na sobie ubrania z kolekcji Louis Vuitton na wiosnę/lato 17.