skepta mówi szczerze o zazdrości i cenie sukcesu

Backstage to miejsce, gdzie dzieje się magia, dlatego się tam udaliśmy, żeby porozmawiać ze Skeptą.

|
13 Kwiecień 2017, 3:50pm

Minęło już sporo czasu, odkąd mieliśmy okazję usiąść i pogadać ze Skeptą. W zeszłym roku jego gwiazda rozbłysła niesamowicie jasno. Album „Konnichiwa" zdobył status złotej płyty, później nakręcił z siostrą Julią Adenugą film dokumentalny „Skepta: Greatness Only" dla Apple Music, wygrał nagrodę Mercury, nagrał własny kawałek na „More Life" Drake'a i urządził epicką imprezę w Alexandra Palace, na której stawił się każdy gracz ze świata grime'u i nie tylko. Budowanie własnej pozycji i zmienianie oblicza brytyjskiej muzyki z pewnością jest zajmujące, więc artysta rzadko udzielał wywiadów, ale w końcu udało nam się nadrobić zaległości za kulisami jego koncertu charytatywnego w Islington Assembly Hall (podczas którego zebrał 30 tys. funtów — czyli około 150 tys. zł — na rzecz organizacji Shelter). Zza okrągłych okularów przeciwsłonecznych i przez złote grille na zębach Skepta powiedział nam, dlaczego społeczeństwo musi porzucić kult celebrytów, co dzieje się, gdy spełniają się sny z dzieciństwa i dlaczego naprawdę potrzebuje wakacji.

Wspaniała impreza. Dlaczego postanowiłeś nawiązać współpracę z organizacją Shelter?
Wiedziałem, że organizują koncerty, więc powiedziałem mojemu menedżerowi, żeby się tym zajął.

Jakie masz osobiście doświadczenia związane z bezdomnością?
Obserwuję ją często, w końcu mieszkam w Londynie! Gdy myślicie czasem o tym, jak złe może być życie, szukajcie plusów. Nie sądzę, że tylko ludzie z moją pozycją powinni działać — wszyscy powinniśmy. Bez względu na to, co robiłem w tym tygodniu, myślałem o tym dniu.

Czy z niecierpliwością czekasz na ten występ?
Tak. Kocham to. Uwielbiam grać swoją muzykę w jakimś miejscu, nawet jeśli jestem zmęczony, nie mam nastroju... Nieważne jakie emocje mną targają — moja muzyka sprawia, że znów wszystko jest dobrze, chociaż na chwilę. Ludzie na widowni przychodzą zobaczyć mój występ, a ja mogę przechodzić przez różne rzeczy. To prawdziwe błogosławieństwo, że robię muzykę, którą kocham.

Czyli to dla ciebie forma ucieczki?
Teraz nie. Nie powiedziałbym tak, bo wiecie, teraz wszystko jest w porządku. Wszystko jest okej. To nie ucieczka, ale impreza, moja własna impreza. Bez względu na to, co dzieje się w moim życiu, mogę urządzić imprezę, a ludzie przyjdą i będą bawić się ze mną. Sprawia mi to bardzo dużo przyjemności. To ekstra. Wszyscy, którzy tu pracują, mówili mi, jak się z tego cieszą. Ten koncert zorganizowano tak szybko. Nie chodziło o wyprzedanie biletów ani o to, że nie zmieści się tu 10 tys. osób... To wszystko wyjaśnia.

Jako twój support zagrają Conor H i Aaron Ferrucci?
Ci kolesie... Pracowałem z nimi przy Levi's Music Project. Zorganizowaliśmy warsztaty, a potem wystąpiliśmy w muzeum V&A. Pamiętam, że gdy ich poznałem, wszyscy się gapili, a ja mówiłem: nie, nie, nie, chłopaki, zrobimy to porządnie. Zorganizujemy ten kurs, stworzymy muzykę, a potem zagramy koncert. Samo obserwowanie tego procesu było niesamowite. Niezła akcja. Tak czy siak, powiedziałem im, że organizuję to wydarzenie i powiedzieli, że bardzo by chcieli zagrać jako support. Bałem się, że na warsztaty przyjdą sami raperzy i tak dalej, ze względu na mnie, ale pojawili się też pianiści, gitarzyści, basiści, klawiszowcy, piosenkarze, DJ-e, producenci — wszyscy.

Super. Czy słuchasz jakiegoś gatunku muzyki, który mógłby zaskoczyć ludzi?
Teraz słucham wszystkiego. Gdy byłem młodszy oceniałem piosenki. Myślałem, że skoro ja tak nie wyglądam, nie ubieram się tak, ani tak nie mówię, to nie mogę lubić tej muzyki. Dorosłem i stałem się pieprzoną niewiadomą. Jestem wszystkim. Kiedyś byłem zacięty, ale teraz wszystko jest tylko kroplą w morzu.

Idris Elba otwiera wieczór małą przemową. Ty go zaprosiłeś?
Nie! To ekstra, stary. Dochodzi do etapu, w którym wszystko jest po mojej myśli: sposób, w jaki chcę brzmieć, moi przyjaciele, menedżer, życie, mieszkanie, wszystko. Wcześniej, gdy chciałem różnych rzeczy, nie mówiłem wszystkiego głośno, bo bałem się, że kogoś urażę. Teraz cieszę się, że wszystko układa się po mojemu, widzę aktorów w tych samych pomieszczeniach co artystów, przychodzą się przywitać, wiecie? Oczywiście, stary! Co to był wcześniej za syf? Co to za podziały, co to za ściemy? O tym właśnie mówi moja nowa piosenka, „No Security". Chcę to wykorzenić, nienawidzę tego. Ludzie już nawet nie zatrzymują mnie na ulicy, żeby sobie zrobić fotkę. Wiecie, mamy 2017 rok. Super, że Idris tu jest. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży i będzie jedną wielką, zajebistą...

...szczęśliwą rodziną?
Cóż, tak nie będzie, bo zawsze pojawi się zazdrość, która jest bardzo złą, ludzką cechą. Ale zrównamy się, osiągniemy pewien etap, kumacie? Etap, na którym ludzie, którzy będą chcieli odnieść sukces, nie będą postrzegać go, jako czegoś odległego. Kiedyś myślałem, że muszę dostać się na listę Radio 1, żeby dotrzeć do konkretnych ludzi, że muszę się zachowywać w określony sposób. Myślałem, że tam kryje się sukces, a tak naprawdę on był we mnie. Odkryłem to we mnie, gdy pewni sławni ludzie nie zachowywali się przy mnie jak sławy. Im bardziej ludzie się zrównują, tym bardziej będą otwarci na sukces płynący z wewnątrz. Będą o wiele bardziej pewni siebie, żeby zabrać się za śpiew, rap, breakdance czy cokolwiek. Wszędzie jest tyle talentu, ale jest zamknięty na sławę. Strasznie mnie to wkurza, bo ja jestem tu i rozumiem, kim jestem.

Co masz na myśli?
Ja to rozumiem. Rozmawiałem z przyjaciółmi, z którymiś się kiedyś zadawałem itd., nawet wiem co teraz o mnie mówią. Mówię im, że mogą zrobić to i tamto, a oni na to: „Łatwo ci tak gadać, ale ty jesteś Skeptą". A ja na to: „Wow... Dorastaliśmy razem. Tak mnie widzisz? Przecież dokładnie wiesz, co robię". Zawsze pojawia się ta głupia, celebrycka hierarchia, a ja staram się ją wymazać muzyką. Staram się, żeby wszyscy mówili co czują.

Wszystko teraz toczy się dość szybko, prawda?
Życie pędzi strasznie szybko. Za szybko. Właśnie zrobiłem sobie przerwę. Miałem czas dla siebie, wiesz? Szansę, żeby spojrzeć na to, co osiągnąłem. Przyjrzeć się temu, naprawdę uważnie, z dystansem.

Jesteś z tego zadowolony?
Tak, bardzo, bardzo, bardzo zadowolony, ale to dziwne uczucie. Osiągnąłem wszystko co mówiłem, że chciałem zrobić w dzieciństwie. Nie mówię o materialnych rzeczach, ale o rzeczach, których pragnąłem dla mojego miasta jako muzyk. Uwielbiam patrzeć na to, jak jest teraz: artyści dzielą sceny i współpracują, kumacie? To piękne.

Osiągnąłeś już to wszystko, co dalej?
Chyba spróbuję zrobić sobie wakacje. Chociaż nic nie robiłem, pracowałem bezustannie. Idę spać, kładę głowę na poduszce i wtedy dociera do mnie... ups, stary, nic dzisiaj nie zjadłeś. Nie miałeś w ustach nawet rogalika. Wstaję rano i robię to, tamto, wychodzę, jadę do studia, gdzieś tam i do domu. Wracam do domu i okazuje się, że nie jadłem i pewnie jeszcze piłem alkohol. Potrzebuję wakacji w prawdziwym tego słowa znaczeniu, a nie takich wakacji, na których wciąż jestem tutaj. Muszę się odciąć od społeczeństwa, jakie znam. Wciąż chcę tego wszystkiego, ale potrzebuję przerwy. 

Może niech Jamie [brat Skepty, JME - przyp. red.] ugotuje ci jakiś dobry, wegański obiad...
Mam z tym problem. Przestałem jeść mięso, ale wciąż mam problem z tym całym weganizmem. Tego nie da się zrobić, jeśli się w to naprawdę nie zaangażujesz. Jamiemu dostarczają jedzenie do domu, wiecie? Ja chyba codziennie jem kanapkę z serem. Ale spoko, jeśli się jednak pochoruję to będzie mi smutno. Chociaż mam wielu znajomych, z którymi razem zrezygnowaliśmy z mięsa i wszyscy już do niego wrócili. Jakby to był serial na Netflixie, albo coś.

Co oglądasz na Netflixie?
Nie zaglądałem tam już od jakiegoś czasu. Za to dużo siedzę na YouTube. Oglądam mnóstwo rzeczy.

A co możesz nam powiedzieć o Drake'u i serialu „Top Boy" [w którym kanadyjski raper ma zagrać - przyp. red.]?
Właściwie to nic o tym nie wiem! Dopiero się dowiedziałem z Twittera.

I na koniec: ostatni sen, jaki pamiętasz?
Byłem w jakimś budynku i miałem wejść na scenę, ale musieliśmy czekać, bo miała przyjechać armia i wszystkich przeszukać, czy coś takiego. Musiałem czekać z występem. Pamiętam, ze wyjrzałem za okno, a oni jeździli na zewnątrz.

Jeśli chcecie wpłacić 3 funty na pomoc bezdomnym, wyślijcie SMS-a o treści „SHELTER" na numer 70444

Kredyty


Tekst: Frankie Dunn