marques’almeida wiosna/lato 18: kobiecość w nowym wydaniu

Typowa dziewczyna Marques’Almeida już dorosła i nie obchodzi jej, co myślą o niej inni.

|
wrz 20 2017, 3:27pm

W poprzednim sezonie ciężarna Marta Marques powiedziała i-D, że kolekcja na jesień/zimę 17 była inspirowana odświętnymi strojami, indywidualizmem i różnorodnością. W studiu na okrągło leciała muzyka Niny Simone. Razem z Paulo Almeidą stworzyła kolekcję ubrań na specjalne okazje, które można nosić na co dzień, w różnych, gryzących się wzorach i kolorach.

Ach, jak wiele może się zmienić w ciągu sześciu miesięcy! Teraz projektanci wychowują małą Marię, a żeby ją ukołysać do snu, puszczają „Coat of Many Colours" Dolly Parton. Ich projekty ewoluowały i ośmielimy się stwierdzić, że są najlepszymi w dotychczasowej karierze. Duet laureatów nagrody LVMH wiele myślał o oczekiwaniach, jakie narzuca się kobietom: społecznej presji, by odnosić sukcesy zawodowe, zajmować się rodziną, świetnie wyglądać, mieć siłę (ale nie za dużo) oraz pewność siebie (ale też nie za dużo, żeby nie podważać autorytetu mężczyzn). Dołączamy do nich, by głośno powiedzieć, że to bzdura. Robimy, co chcemy i jak chcemy.

Dziewczyny Marques'Almeida stały się kobietami. Sylwetki są równie zabawne co ekscentryczne, co w poprzednich sezonach, ale jednak o wiele bardziej dorosłe i seksowne. Kolekcja została pokryta paskami, piórami, cekinami, a dopełnienie stanowiły kowbojskie buty z płomieniami. Różowa, jedwabna sukienka z piórami została zestawiona z wysokimi do połowy uda glanami, a na wybiegu królował gigantyczny sięgający do ziemi blezer. 35 z 44 loków zaprezentowały członkinie gangu M'A.

Nad naszymi głowami dudniły pociągi, a dziewczyny szły po chyba najdłuższym wybiegu świata — wśród nieczynnych torów kolejowych koło Brick Lane. Światło słoneczne wpadało przez wielkie okna zatopione w betonie, a dźwięk ich obcasów odbijał się echem w ogromnej przestrzeni. Było je słychać nawet mimo ścieżki dźwiękowej, składającej się z „And the Winner Is…" z filmu „Mała Miss" i „Coat of Many Colours" Dolly Parton. Modelki wyglądały, jakby szły do pracy, na piwo, odebrać dzieci ze żłobka, odebrać nagrodę za książkę, piosenkę lub kolekcję. To były takie dziewczyny jak ty, ja i wszystkie nasze znajome, a na ich czele stała modelka Penelope Haro z anielskimi, złotymi loczkami.

„Chyba ciągle powtarzaliśmy inspiracje Ameryką", powiedziała mi później Marta. „Po urodzeniu dziecka myślałam o dziwnej idei kobiecości i tym, że wszystkie zmagamy się z tym samym, w różnych krajach. Potem pomyślałam o przeciętnej, amerykańskiej samotnej matce z trójką dzieci. Stąd się to wszystko wzięło". A ścieżka dźwiękowa? „'Mała Miss' to ulubiony film Paulo", powiedziała z uśmiechem. „Cieszę się, że wykorzystaliśmy piosenkę, kochamy ten film". Ok, w takim razie w przyszłym sezonie zamawiamy utwór „Super Freak".

Artykuł pierwotnie ukazał się w brytyjskim wydaniu i-D.