gwiazdorskie przebieranki

Chcieliście kiedyś przebierać celebrytki jak papierowe lalki? Twórcy Fantasy Dress Up też!

tekst Hannah Ongley; tłumaczenie Patrycja Śmiechowska
|
13 Listopad 2017, 2:21pm

Kendall i Kylie w burgundowych sukienkach z kolekcji Céline pre-fall 15. Britney Spears w podartym jeansie z metką Marques’Almeida wiosna/lato 12. Helen Mirren w zielonej, jutowej kreacji Marni. Te wspaniałe stylizacje nigdy nie trafiły na listy najlepiej ubranych gwiazd wg. magazynu People, bo nigdy nie znalazły się na czerwonym dywanie. Richie Talboy i Lucas Lefler, twórcy popularnego Instagrama i magazynu Fantasy Dress Up, w 2014 roku postanowili sami wykreować świat, w którym gwiazdy nie mają kontraktów z markami i szaleją ze stylizacjami.

„W tych czasach każdy chce mieć coś prawdziwego, wyjątkowego do wrzucenia na media społecznościowe", mówi kreatywny duet, który tworzył treści i grafiki dla takich marek, jak Prada i Maison Margiela. „Te szczere chwile tworzą złudzenie więzi. Tworzy się presję, żeby uwieczniać fantazje i tworzyć z nich sztuczną rzeczywistość".

Nie chodzi tu tylko o przebieranie celebrytek w szalone kreacje. Najlepsze stylizacje — np. Lisa Vanderpump w metalicznym Lanvin czy Britney w jeansie — odwołują się do kultowych looków gwiazd i ich estetyki. Porozmawialiśmy z Richiem i Lucasem o papierowych lalkach do przebierania, autonomii celebrytek i optymizmie bijącym z różowego garnituru Hillary Clinton.

Co was zainspirowało do stworzenia Fantasy Dress Up?

Richie: Instagram z kolażami był reakcją na frustrację, wywołaną strojami celebrytek. Magazyn stał się przedłużeniem tej idei, przeniesieniem jej w świat fotografii modowej. Chcieliśmy stworzyć świat, w którym mogły zaistnieć nasze fantazje.

Lucas: Przejście od druku do internetowej wersji też było naturalne. Dorastając w cyfrowej erze zawsze uważaliśmy papierowe wydania za wyjątkowe. Chcieliśmy podjąć wyzwanie i stworzyć coś jednocześnie cyfrowego i namacalnego.

Wasze kolaże są inspirowane starymi, papierowymi lalkami do przebierania. Bawiliście się nimi w dzieciństwie?

Lucas: Pamiętam, że miałem książeczkę z papierowymi księżniczkami z baśni. Teraz założyłbym suknię Kopciuszka Czerwonemu Kapturkowi — o wiele lepiej do niej pasowała.

Czy z którejś stylizacji jesteście szczególnie dumni?

Richie: Uwielbiam Ditę Von Teese w kolekcji couture Margieli z 2014 roku. Wybraliśmy kreację, która na gorsecie ma wielkie serce z napisem „I love you" oraz długą, wyszywaną cekinami spódnicę. Modelka ma na dłoniach długie, białe rękawiczki i trzyma ręce na biodrach. Sama stylizacja nie jest burleskowa, ale zmienia się w połączeniu z twarzą Dity. W tej kreacji jest coś campowego i scenicznego, bardzo mi się to podoba.

Lucas: Do moich ulubionych należy Hillary Clinton w różowym garniturze Louis Vuitton. W 2015 roku ten kolaż był optymistycznym przedstawieniem tego, co naszym zdaniem miało się wydarzyć w polityce. To było idealne połączenie pełnej nadziei, patrzącej w przyszłość miny i dumnej mowy ciała.

Kogo najbardziej lubicie obserwować na czerwonym dywanie? Kto zawsze wygląda świetnie, albo podejmuje ryzyko, które się opłaca?

Lucas: Leelee Sobieski zawsze wygląda obłędnie. LeeLee w kreacji z kolekcji Jil Sander wiosna/lato 12 to czyste złoto.

W jaki sposób media społecznościowe zmieniają nasze podejście do tego, co noszą celebrytki?

Richie: To ciekawe, że Instagram Kim Kardashian ma pewnie większy wpływ na to, co noszą ludzie na świecie, niż jakikolwiek projektant czy magazyn. Wraz z rozwojem mediów społecznościowych pojedyncze osoby zyskały więcej władzy niż całe zespoły kreatywnych ludzi. Celebrytki zmieniają się w korporacje (apka Kim tworzy już własne edytoriale). Ciekawe jak w przyszłości będzie wyglądać związek między magazynami i celebrytami.

W 2015 roku temat mody na czerwonym dywanie znalazł się na świeczniku. Wielu zarzucało dziennikarzom, że pytania typu „Co masz na sobie?" są seksistowskie. Co o tym sądzicie?

Richie: Jesteśmy dwoma gejami, więc chyba nie jesteśmy właściwymi osobami do rozstrzygania, co jest seksistowskie, a co nie. Celem Fantasy Dress Up jest przywrócenie celebrytkom autonomii, zwracając uwagę na ich osiągnięcia. Ich historia jest bardzo ważnym czynnikiem przy doborze stroju. Na przykład Laurę Dern „ubraliśmy" w beżową, zamszową koszulową sukienkę Louis Vuitton — klimat safari nawiązuje do jej roli w „Parku Jurajskim". Z kolei kreacja Dior couture na Kirsten Dunst z usztywnianą spódnicą to ukłon w stronę „Marii Antoniny". Bierzemy pod uwagę ich kariery i bardzo byśmy chcieli, żeby gwiazdy były tak nostalgiczne jak my, ich fani.

Lucas: Domy mody, PR-owcy i styliści współpracują, tworząc dla gwiazd stylizacje, które przyniosą coś marce. To działa w dwie strony. Gwiazdy postanawiają identyfikować się z markami i się do ich dostosowywać, jeśli a) zapłacą im, b) wniosą coś do ich osobistego brandu. Nasz magazyn obnaża tę logikę i ją burzy. Ubraliśmy Taylor Swift w Céline, bo jest przeciwieństwem marki, to także odmienne od tego, co nosi zazwyczaj. Pokazujemy działanie maszyny złożonej z mody i celebrytek, niszczymy branding, który trzeba włożyć w zrobienie z kogoś marki. Do tego wybraliśmy look, zakrywający pępek Taylor, żeby odnieść się do plotki, jakoby wcale go nie miała.

fantasydressup.tumblr.com