20 najchętniej oglądanych ciągiem seriali z netflixa

Jesteście smutni, samotni, sfrustrowani? Polecamy produkcje, które rozprawią się z podłym nastrojem.

tekst Georgie Wright; tłumaczenie Patrycja Śmiechowska
|
23 Październik 2017, 9:59am

Netflix wypuścił listę najszybciej pochłanianych przez widzów seriali ze swojego serwisu. Zestawienie jest nieco zaskakujące — najpopularniejsze hity zostały wyprzedzone przez kilka bardziej „niszowych" produkcji.

Najchętniej oglądamy kolejne odcinki nałogowo, gdy jesteśmy w podłym nastroju: samotni, znudzeni i sfrustrowani seksualnie. Jednak różne bolączki wymagają odmiennych środków. Ktoś was rzucił? „Unbreakable Kimmy Schmidt" uśmierzy ból. Nie macie o czym gadać z kumplami w barze? Zaserwujcie sobie dokładkę „House of Cards". Przedstawiamy 20 seriali, które najczęściej oglądamy ciągiem oraz kilka porad dotyczących seansu.

1. „Kochane kłopoty: rok z życia"
Niedziela, godzina 14:00. Właśnie dostajecie klasycznej, kacowej paranoi. Tęsknicie za mamą i chcielibyście znów mieć -naście lat. Na szczęście na ratunek nadchodzi nowy minisezon „Kochanych kłopotów", który z pewnością wam pomoże. Oglądacie go za jednym zamachem. Jakim cudem bohaterom udaje się mówić tak szybko? To bez znaczenia, już wam lepiej. Mamo, oddzwoń później.

2. „Pełniejsza chata"
Wiadomości z kraju i ze świata was przygnębiają. W pracy czytacie kolejne tweety polityków, paski grozy ze stacji telewizyjnych i oglądacie filmiki z porzuconymi pieskami. Przybici wracacie do domu. Na kolację jecie słodkie płatki na mleku. Odpalacie „Pełniejszą chatę". Sześć godzin później czujecie się spełnieni.

3. „The Ranch"
„Pełniejsza chata" się skończyła, a Trump nadal jest prezydentem. Niedobrze. Postanawiacie, że obejrzycie „The Ranch", żeby zobaczyć życie przeciętnych Amerykanów z centralnej części kraju i bliżej poznać tok rozumowania wyborców Donalda. No dobra, żartujemy. Wystarczy, że w serialu gra Ashton Kutcher. Melodyjny, teksański akcent i brak fabuły bardzo szybko wysyłają was do krainy snów. Gdy się budzicie, jest już po wszystkim, ale Trump nadal jest prezydentem USA.

4. „The Defenders"
Właśnie wróciliście z pierwszych zajęć aeroboksu, a echo EDM i dubstepu wciąż dzwoni wam w uszach. Straciliście już koordynację ruchową i nie macie siły się ruszać, ale endorfiny buzują w waszym ciele. Może by tak wyjść na miasto i spotkać się ze znajomymi? Nie, lepiej obejrzeć „The Defenders" i zamówić jedzenie na wynos. Oczywiście sushi — od teraz wrzucacie tylko zdjęcia z tagiem #fitspo.

5. „Siedem grzechów głównych"
Po obejrzeniu 18 sekund pierwszego odcinka wrzucacie fragment na Instastory z dopiskiem: „Taka niedziela". Wasi krewni odpisują: „Tragedia". I faktycznie, mają rację.

6. „Chłopaki z baraków"
Szczerze mówiąc... my też nie mamy pojęcia, co to za serial.

7. „Santa Clarita Diet"
Oglądacie dokument „Cowspiracy" i postanawiacie przejść na weganizm. Informujecie o tym znajomych na kilku czatach grupowych. Zero reakcji. Następnie pochłaniacie „Santa Clarita Diet" równie łapczywie, jak jutrzejszego kebaba.

8. „F is for Family"
R jak Rodzina? Raczej „R jak rany boskie, co ja robię ze swoim życiem". Spokojnie, nie myślcie o tym tyle, po prostu obejrzyjcie jedną z tych kreskówek o przeciętnych, amerykańskich rodzinach z gadającymi zwierzakami. Nie mówimy tu o „Family Guyu". Musicie zadowolić się tym.

9. „Orange is the New Black"
Co tu dużo pisać, wszyscy to oglądają.

10. „Stranger Things"
Siedzicie otoczeni planszówkami, ubrani w koszulkę z kolekcji Topshop x Stranger Things, a z adaptera leci ścieżka dźwiękowa na winylu. Jesteście lamusami. Jesteście gotowi na drugi sezon.

11. „Przyjaciele z uniwerku"
Nadszedł wtorkowy wieczór. Jesteście kompletnie wyczerpani po dwóch dniach pracy i postanawiacie obejrzeć najbardziej przesłodzoną rzecz z oferty Netflixa. Tak jak wśród waszych przyjaciół ze studiów, poczucie humoru w tym serialu jest żałośnie niskich lotów.

12. „Grace and Frankie"
Nadchodzą wasze urodziny i przechodzicie przedwczesny kryzys ćwierćwiecza. Natykacie się na „Grace i Frankie" i zanim zdążycie się obejrzeć, oglądacie wszystkie trzy sezony. 80-letnia babcia bawi się wibratorem. Nie jesteście pewni dlaczego, ale to pomaga — kryzys zażegnany.

13. „Wet Hot American Summer"
Zapraszacie do siebie osobę, która bardzo się wam podoba. Młodzież mówi na to „Netflix and Chill". Oglądacie pierwszy odcinek „Wet Hot American Summer" i zaczynacie drugi. Wasza randka udaje, że nie widzi, gdy wśród ostatnio oglądanych wyświetlają się „Chłopaki z baraków". Po pożegnaniu oglądacie kolejny odcinek w samotności.

14. „Atypowy"
Sobotni wieczór, przeglądacie wszystkie dostępne relacje na Instastories. Wybiła godzina FOMO. Nawet wasze mamy wrzucają na Snapa zdjęcia drinków z palemkami. Na litość boską, Krystyna, kto cię nauczył znaczenia emotki z bakłażanem? Ktoś musi zadzwonić do ojca.

15. „Unbreakable Kimmy Schmidt"
Wasze życie miłosne to jakiś żart. Właśnie ktoś was zlał (klasyczny ghosting) i od miesięcy nikt nie dał wam superlajka na Tinderze. Co z tego? Skoro Kimmy udało się uciec z sekty i pozostać niezmiernie optymistyczną osobą, to wam też się uda jakoś przez to przebrnąć.

16. „House of Cards"
Starasz się stać bardziej wyrafinowanym człowiekiem i porzucasz Teen Vogue na rzecz dorosłego Vogue'a. Dodatkowo w sobotę zaczynasz oglądać „House of Cards". Wszystko przez to, że nie dasz rady znowu patrzeć pustym wzrokiem w oczy chłopaka współlokatorki, który mówi o kimś: „On ma w sobie coś z Franka Underwooda". Musisz wiedzieć, co to znaczy. Oglądasz cały pierwszy sezon. Trochę się nudzisz, ale w poniedziałek w pracy mówisz, że to „wizjonerski majstersztyk".

17. „Specjalista od niczego"
Kochacie mema, na którym Aziz Ansari mówi „Daj se" (albo „Treat yourself"). Sądząc po jego twarzy na plakacie, zakładacie, że właśnie z tego serialu pochodzi ów wspaniały kadr. Niestety, jesteście w błędzie, ale i tak oglądacie cały sezon, żeby nie myśleć o rozwodzie waszych rodziców.

18. „Luther"
Wmawiacie sobie, że serial detektywistyczny świetnie przygotuje was do nadchodzącego egzaminu z kryminologii.

19. „GLOW"
Piątek, 21:00. Jesteście pijani, a to jest najbardziej budujący serial, jaki w życiu widzieliście. Oglądacie sześć odcinków i tracicie przytomność. Następnego dnia budzicie się z laptopem na poduszce — jest zupełnie jak partner, z którym spędziliście noc.

20. „Bogaci bankruci"
Nowy chłopak mamy chce, żebyście przyjechali do jego mieszkania w Kołobrzegu i spędzili z nimi weekend. Niestety, nie dacie rady — jesteście niesłychanie zajęci pochłanianiem czterech sezonów „Bogatych bankrutów". Sorki Mariusz, może następnym razem.

Artykuł pierwotnie ukazał się w brytyjskim wydaniu i-D.