lekcje kobiecości: mø

Piosenkarka opowiada nam, co jej zdaniem składa się na życie kobiety.

tekst Frankie Dunn
|
15 Grudzień 2017, 9:53am

Czy tak właśnie wygląda życie kobiety? Czy postępuję właściwie? Czy inne kobiety też przez to przechodzą? Czy to ma znaczenie? Wszystkie czasem przeżywamy kryzys kobiecości. W naszym cyklu „Lekcje Kobiecości” badamy fakty i mity.

29-letnia Karen Marie Ørsted jest teraz najbardziej znaną duńską piosenkarką na świecie. Od kiedy w 2014 roku wkroczyła w nasze życie wyprodukowanym przez Diplo albumem „No Mythologies To Follow" wytwórni Chess Club Records i RCA, słuchaliśmy jej jak zahipnotyzowani. Diplo pewnie też, skoro co roku wypuszcza z nią nowe kawałki: wielki przebój „Lean On" Major Lazer dwa lata temu, „Cold Water" z Justinem Bieberem w zeszłym roku i „Get It Right" w tym.

W 2017 roku MØ współpracowała też z Charli XCX przy „3AM (Pull Up)" oraz z Sophie przy marzycielskim kawałku „9 (After Coachella)" Cashmere Cata. Wydała także niespodziewaną EP-kę „When I Was Young", która umiliła nam czekanie na jej drugi album studyjny. Rządzi mainstreamem, ale wcale nie jest typową księżniczką popu. Karen Marie Ø stawia na naturalność — aktualnie ma krótkie włosy inspirowane Juliette Lewis z lat 90. Udało nam się z nią złapać przed świąteczną przerwą i amerykańską trasą koncertową MØ x Cashmere Cat MEØW. Zadaliśmy jej kilka pytań na temat życia kobiety.

Miłość pachnie jak ciepła skóra, śpiąca na poduszce obok mnie. Wygląda jak znajoma twarz, jest jak największy dar i pociecha na świecie.

Najtrudniejszą rzecz w życiu kobiety dla każdej z nas stanowi co innego. Dla mnie to wizja posiadania wszystkiego, majacząca gdzieś na horyzoncie. Moim zdaniem w wielu kwestiach trzeba dokonywać wyborów, nie da się mieć wszystkiego. Jeśli faktycznie macie wszystko, to jesteście superbohaterkami — proszę, zdradźcie mi, jak tego dokonałyście.

Najlepsza rada dotycząca ludzkiego ciała, jaką usłyszałam? Żadne ciało nie jest lepsze, wszystkie są równe.

Gdy miałam 16 lat, starałam się wejść w rolę chłopczycy. Wydawało mi się, że odrzucenie kobiecości było odważnym krokiem. Świetnie się tym bawić, ale umknął mi bardzo istotny fakt: robiłam to tylko dlatego, bo uważałam, że chłopcy byli lepsi, fajniejsi. Teraz nie staram się być nikim innym, poza sobą. Silne kobiety w moim życiu są najlepszymi ludźmi, jakich znam.

Najwięcej o życiu kobiety nauczyły mnie filmy „Spice World" i „Ladies and Gentlemen, The Fabulous Stains".

Z wiekiem jestem coraz bardziej świadoma tego, że jestem kobietą. Dorastając i nawet po dwudziestce nie myślałam o tym, że jestem kobietą. Moja płeć nie miała dla mnie znaczenia. Teraz gdy jestem (prawie) dorosła, mam tego większą świadomość.

Jestem najszczęśliwsza, gdy występuję na scenie. Albo po dwóch godzinach pijackich gier z paczką przyjaciółek.

Moja ulubiona piosenka o życiu kobiety to „Oh Bondage Up Yours!" X-Ray Spex.

Kobiety, które najbardziej podziwiam to: Kim Gordon, Björk, Solange i DANICA ROEM!

W starzeniu się najlepsze jest to, że coraz mniej przejmujecie się sprawami, które w ogóle nie zasługują na waszą uwagę.

Największe kłamstwo związane ze starzeniem to mit, jakoby razem z młodością kończył się entuzjazm i rozwój.

Posiadanie sztućców sprawiło, że poczułam się dorosła. Posiadanie ich oraz świadomość, że po angielsku nazywają się „flatware".

Moje pytanie do kolejnej kobiety, biorącej udział w tym cyklu brzmi: Jak sądzisz, co było największym krokiem naprzód dla kobiet twojego pokolenia, a co dla kobiet w wieku twojej mamy?

Artykuł pochodzi z brytyjskiego wydania i-D.

Przeczytaj też: