Reklama

dziewczyńskie hafty i maski sado maso

Z artystką Maggie Dunlap rozmawiamy o narzędziach służących opresji kobiet i wykorzystywaniem ich w inny sposób.

tekst i-D Staff
|
14 Lipiec 2015, 1:15pm

Od czasu, gdy w wieku 12 lat po raz pierwszy ujrzała teledysk Marilyna Mansona do kawałka Heart Shaped Glasses, Maggie Dunlop wiedziała już, jaką artystką chce być i jaki kierunek obrać, co doskonale widać dzisiaj. Twórczość Maggie to bardzo intensywny miks słodkiego kiczu z mrocznym gotykiem. To świat, gdzie róż i dziewczyńskie motywy spotykają się z rzeczami powszechnie uważanymi za tabu. Analizując (niezwykle niezróżnicowaną płciowo) historię sztuki dekoracyjnej, artystka ma na celu wyzwolenie hafciarstwa spod brzemienia konotacji z gospodarstwem domowym i nadanie mu formy kobiecego empowermentu. Weźmy na przykład jej serię wyszywanek ze skórzanymi maskami, kneblami i innymi akcesoriami sado maso. Albo Jungrfrukällan, intymną instalację z sypialni nastolatki, która jest wizją niewinności, brutalnie przełamaną przez tytułową aluzję do XIII-wiecznego wiersza o gwałcie i morderstwie na młodej dziewczynie. Z artystką rozmawiamy podczas przygotowań do jej pierwszej indywidualnej wystawy, mającej ukazać się na jesieni w Miami. 

Co chcesz przekazać swoją twórczością?
Głównie rozmawiam z innymi kobietami i dziewczynami. W najlepszym wypadku jest to rozmowa, w której zachęcam rozmówczynie, aby rozszerzały pomysły, dodawały coś od siebie, zmieniały. Mam nadzieję, że moja twórczość nadaje znaczenie doświadczeniom innych kobiet i sprawia, że czują się mniej samotne. Jeśli dzięki niej jedna dziewczyna poczuje się trochę mniej wyalienowana, to już jestem szczęśliwa.

Bardzo duża część twojej twórczości skupia się na temacie wieku dziewczęcego. Skąd to zainteresowanie?
Teoria feministyczna, a także próby analizy moich własnych doświadczeń w ograniczonym świecie wieku dziewczęcego są głównym motywem moich prac, bo jest to coś znacznie więcej niż tylko teoria akademicka, to jest coś, co dotyka mnie właściwie codziennie. Ja (niestety) nie posiadam luksusu abstrakcyjnego tworzenia w obrębie tych kwestii, bo to są problemy, które ukształtowały moje życie.

Pojawia się dużo referencji do miesiączki, która nadal jest tematem tabu (Instagram pewnie skasowałby ci za to konto). Jakie znaczenie ma to, aby tampony i plamy krwi na stały znalazły swoje miejsce na naszym wizualnym horyzoncie?
Uważam, że bardzo ważne jest to, aby obrazy i symbolika związane z menstruacją stały się czymś normalnym, po to, by młode dziewczyny mogły pogodzić się z własnym ciałem. Celowo waham się z używaniem określeń „zaakceptować" czy „pokochać", bo przecież normalną rzeczą jest nienawidzić tych części twojego ciała, które poddały cię opresji i ograniczeniom. Dla mnie okres, plamy krwi i tampony to wizualna reprezentacja przejściowego okresu w życiu dziewczyny, gdy zdaje sobie sprawę, że jej własne ciało nie należy do niej.

Jaka historia kryje się za Jungfrukällan?
Jungfrukällan to szwedzki tytuł filmu Ingmara Bergmana pt. Źródło. Film jest inspirowany XIII-wiecznym wierszem, który opowiada historię gwałtu i morderstwa na młodej dziewczynie, a następnie zemsty, której dopuszcza się jej rodzina. Tym się właśnie inspirowałam i miałam na celu stworzyć środowisko wykreowane tylko i wyłącznie za pomocą ręki. Takie, w które odbiorca może wejść i z nim oddziaływać, w taki sam sposób, jak wchodzi się do fortu z poduszek i koców.

Dużo haftujesz, co cię tak w tym pociąga?
Hafciarstwo, wyszywanki i inne przejawy kunsztu domowego od zawsze uważane były za rzemiosło typowo żeńskie. Od zarania dziejów kobiety miały swoje „hobby", które pozwalano im uprawiać, co doskonale zgrywało się z przygotowaniami do prowadzenia gospodarstwa domowego. Zepchnięte do statusu „pracy dla kobiet", hafciarstwo uważa się za niewarte tytułu wyższej sztuki, ze względu na skojarzenia płciowe, nawet dzisiaj. Śmiejemy się pogardliwie z dziewczyn, które ręcznie wyszywają słowa swych ulubionych piosenek, a następnie mówimy im: „sprzedaj to na Etsy" (co właśnie przytrafiło się mi). Wydaje mi się, że to wywodzi się z głęboko zakorzenionej mizoginii. Nie znosimy dawać kobietom żadnej władzy, więc przy każdej okazji degradujemy ich pracę. W tym przypadku ­- do poziomu niższego niż sztuka, czyli rzemiosła. Ja mam na celu utożsamianie się z historią tzw. kobiecej pracy, ale jednocześnie chciałabym zmienić jej znaczenie, tak aby kojarzyła się ona z działaniem, akcją i determinacją ze strony kobiet.

Czy uważasz, że twoja twórczość daje kobietom siłę? Jeśli tak, w jaki sposób?
Mam wielką nadzieję, że tak się dzieje. Ja rozmawiam z innymi kobietami, ale nigdy w ich imieniu, to niezwykle ważne. Myślę, że oglądanie czegoś, co sprawia cię w zakłopotanie, już samo w sobie poniekąd może dawać ci siłę. Coś, z czym się nie zgadzasz również, ponieważ od tego może zacząć się dyskusja.

Teraz gdy mamy tak wiele żeńskich kolektywów i feministycznych artystek, czy feminizm nie stał się aby swojego rodzaju modą, trendem, czymś, co jest cool?
Krytyka, a także poprawa istotnych problemów jest konieczne w odniesieniu do każdego ruchu, jednak sprowadzanie feminizmu, który staje się bardzo popularny wśród młodych kobiet do „trendu" jest bardzo krzywdzące. Pojęcie „trend" kojarzy się z czymś płytkim, powierzchownym i przejściowym, typowym dla upodobań młodych ludzi, a już zwłaszcza dziewczyn. Sprowadzanie inwestycji młodych ludzi w feminizm do „cool trendu" to po prostu kolejny przejaw trywializacji ich samych, a także ich ideałów i doświadczeń. Solidna wiedza na jakikolwiek temat, a zwłaszcza jeśli chodzi o feminizm, wymaga ciągłej nauki. Oczekujemy od młodych dziewczyn, które dopiero co go odkryły, że już będą ekspertkami, a jeśli nie jest, to automatycznie jest „złą feministką", albo ewentualnie po prostu ślepo podąża za trendami.

Od lat kolor różowy i inne symbole „dziewczyńskości" stanowiły dowód na uprzedmiotowienie/infantylizację kobiet, teraz jednak słyszy się, że używa się ich w celu kobiecego empowermentu. Jakie masz zdanie na ten temat?
Pokazywanie narzędzi służących do opresji kobiet jest nieodłączną częścią moich prac. Uważam, że powinno używać się tego, co zostało nam dane. Użyć tego, czego inni używali dotychczas przeciwko tobie. Próbuję wywrócić te rzeczy do góry nogami, aby wycisnąć z nich prawdziwe znaczenie.

Nad czym obecnie pracujesz?
Nad swoją pierwszą indywidualną wystawą w & Gallery w Miami, która będzie miała otwarcie w październiku.

maggiedunlap.com

Zobacz też: Akcja „Szmata sama się prosi".

Kredyty


Tekst: Tish Weinstock
Tłumaczenie: Zuza Bień