hobbes ginsberg i selfies w technikolorze

Młody artysta z L.A. konstruuje niezwykle oryginalny i osobliwy projekt z selfie i martwą naturą w rolach głównych.

tekst i-D Staff
|
30 Kwiecień 2015, 8:30am

Hobbes Ginsberg, 21-letni artysta mieszka (zresztą nie sam) w malutkim bungalowie na długiej ulicy porośniętej palmami w okolicy Jefferson Park w L.A.Na ziemi przed domem walają się tysiące niedopałków, na podłodze w środku leżą materace, prąd jest chyba odłączony, a do tego wszystkiego po domu szwenda się kot. Czyli współczesna wersja paryskich artystycznych poddaszy w wersji West Coast. Ginsberg wychował się na przedmieściach Dallas w stanie Teksas, ale do gimnazjum i liceum chodził w Nikaragui. Uważa się za dziewczynę ze środowiska queer i życzy sobie, aby ludzie używali formy „ona" lub „oni". Więc, oni są właściwie artystą-samoukiem, którzy fotografują misternie zaaranżowaną martwą naturę i selfies. Postrzegają robienie selfies jako rodzaj wyrafinowanej alchemii, sposobu transformacji wewnętrznej psychiki. Jest to totalnie inne rozumienie zjawiska selfie od tego, co propaguje rodzina Jenner czy Kardashian. Dziś Hobbes właśnie wrócili z Nowego Jorku, gdzie mieli wystawę razem z The Coven, kolektywem bardzo nieszablonowych i tożsamościowo żeńskich artystów z całego świata. Tu właśnie zaczyna się rozmowa.

Ostatnio bardzo popularne stały się feministyczne kolektywy i aktywizm sam w sobie, a także online społeczności trans i queer. Jak myślisz, dlaczego?
Dlatego, że internet jest miejscem dla ludzi, którzy mają pomysły i chcą być usłyszani. Wcześniej nie było podobnej platformy, który byłaby aż tak demokratyczna, jeśli chodzi o rozprzestrzenianie mediów, ideologii i treści, bo zawsze działo się to za pośrednictwem kogoś innego. A teraz mamy miejsce, gdzie młodzi ludzie mogą wolno wyrazić opinie i podzielić się swoją wiedzą.

Oczywiście kwestie, które się teraz porusza, istniały od zawsze i zawsze się o nich mówiło, ale w ciągu ostatnich dziesięciu lat rozprzestrzenianie informacji stało się łatwiejsze. I coraz trudniej nie zwracać na nie uwagi i kontynuować powielanie nierówności systemowych. Tylu ludzi o tym mówi, dowiaduje się o tym tyle osób, które pewnie w innym wypadku nigdy by się o tym nie dowiedziały. Pewnie sama nie wiedziałabym jaki mam związek z feminizmem, sprawiedliwością społeczną i jaki jest obecny stan rzeczy w Ameryce i na świecie, gdyby nie to, że jestem częścią różnych społeczności na Tumblr. I to jest cholernie ważne. Dla wielu ludzi to właśnie to jest źródło informacji, a miejmy na uwadze, że to tylko dzięki temu, że w żadnym innym czasie to nie miałoby prawa bytu.

Którzy artyści dają ci inspiracje, oprócz twoich rówieśników?
Tak naprawdę to nie znam zbyt wielu artystów, którzy nie są moimi znajomymi. Oni są moim numerem jeden: to ludzie, którzy dają mi przykład, inspirują mnie, których szanuję i których znam. Nie mam też zbytniej wiedzy na temat historii sztuki — a czy to źle, czy dobrze, to komu niby oceniać? Ale to, co robię, to wynik tego, co robią i robili ludzie w moim otoczeniu, w obrębie mojej społeczności.

Jaką wiadomość chcesz przekazać światu?
Ja po prostu chcę podzielić się dawką pozytywnej energii. Że czegokolwiek byś nie robił, to to jest w porządku: to co tworzysz, czy to, w jaki sposób wyrażasz siebie. Wszystko jest ok, nie musisz się martwić o żadne negatywne pociski, którymi inni próbują w ciebie rzucać, a to się najprawdopodobniej dzieje i jest to niepotrzebne.

Więc twoja twórczość to coś znacznie więcej niż kwestie gender?
Gdy portretujesz samego siebie, jako osobę wyraźnie ekscentryczną, to ludzie zwykli odbierać to jako: „ok, robisz zdjęcia samego siebie, swojego ciała i masz dziwne to ciało i w ogóle jesteś dziwny, więc twoja sztuka musi być o tym". I na tym się kończy cała dyskusja, co jest strasznie frustrujące.

A z kolei dla mnie, mój stosunek do tego, co robię, ma dużo więcej wspólnego z depresją, lękami i radzenia sobie z nimi, a także z ogólnym pojęciem własnego „ja" w kontekście zmian, i nie chodzi tu o gender, tylko o pojęcie transformacji, o ciągłą ewolucję. Wszystko się non stop zmienia i nic nie pozostaje takie samo.

Jak robienie selfies wpływa na twoje samopoczucie?
Jest to narzędzie, dzięki którym potrafię znaleźć ujście dla negatywnych emocji, które często odczuwam i zmienić je w coś ładniejszego i bardziej pozytywnego. Gdy łapie cię straszny dół, nic nie robisz i czujesz cholerną pustkę, to czemu nie wykorzystać samego siebie jako ważnego symbolu na zdjęciu i nie stworzyć czegoś przyjemnego dla oka...To automatycznie przekształca energię w coś lepszego.

Czy kiedykolwiek zastanawiasz się nad tym, że robienie selfies to może być przejaw obsesji na własnym punkcie?
Nie.

Serio?
Słyszałam ten argument, ale jakoś go nie kupuję.Myślę, że w momencie, gdy padają podobne stwierdzenia, to jest to wynik wyrażania zakorzenionych uprzedzeń i mam wrażenie, że takie stwierdzenia padają zazwyczaj ze strony starszych ludzi. To jest wynik ignorancji w stosunku do obecnej kultury i technologii, a także piętno nałożone przede wszystkim na młode kobiety. A cokolwiek związane z młodymi kobietami, prawie zawsze wiąże się z piętnowaniem przez kulturę patriarchalną, która nadal góruje, a już zwłaszcza, jeśli chodzi o poprzednie pokolenie i ludzi u władzy.

Uważam więc, że w takim myśleniu dużo jest ukrytej mizoginii. Uważam też, że dużo negatywnej energii niepotrzebnie skupia się na definiowaniu, czym jest selfie. Ludzie od zawsze byli trochę skupieni na sobie, zawsze mieli w sobie odrobinę narcyzmu. Kiedyś malowało się autoportrety, a to trwało dniami, godzinami...Ludzie od zawsze odtwarzali swój własny wizerunek, tyle że teraz jest to dużo łatwiejsze i nie tylko biali ludzie z elity mają do tego dostęp.

Czy twoje autoportrety to szczere odzwierciedlenia? Czy raczej iluzja?
Myślę, że po części i to, i to. Staram się, aby były jak najbardziej szczere, w tym sensie, że zależy mi na pewnej bezbronności i otwartości, z jakimi samą siebie przedstawiam, ale dochodzi do tego też dużo szykowania się. Cała seria obejmuje dużo eksperymentów z fotografią jako sztuką i przygotowaniem samej siebie jako obiektu fotografowanego. Tego, w jaki sposób się prezentuję, co mam na sobie i jak wyglądam. Te zdjęcia to dla mnie nowy eksperyment, więc wiadomo, że będą miały w sobie aspekt idealizacji, ale to nie oznacza, że są przerysowane i sztuczne. Są po prostu najfajniejszą i najlepszą wersją mnie.

Kredyty


Tekst: Dean Kissick
Zdjęcia: Hobbes Ginsberg

Tagged:
sztuka
Kultura
Hobbes Ginsberg
Kolor
technikolor