czy miasteczko twin peaks wróci jeszcze na szczyty?

Czy dla pokolenia, które oglądało „Miasteczko Twin Peaks” z drugiej ręki - lata po pierwotnej emisji – powrót serialu w 2016 r. będzie miał jeszcze jakieś znaczenie?

tekst i-D Team
|
10 Październik 2014, 9:25pm

Still from Twin Peaks

Jest kilka rzeczy, których chciałbym spróbować drugi raz: związki, jarmuż, noszenie czapek New Era. Gdy wracasz do wspomnień - aby odkryć w nich coś nowego - często ryzykujesz to co już miałeś, ale możesz znaleźć dużo więcej. Tylko czy za drugim podejściem rzeczy okazują się lepsze? Czy w czasach lęku przed tym, że coś nas ominie, mamy tak naprawdę wybór: wracać do przeszłości czy nie?

Do listy pokus, które narodziły się ponownie, można dopisać kolejną pod postacią „Miasteczka Twin Peaks". Podchodziłem do tego serialu bardzo sentymentalnie - urodziłem się gdy ten ledwie się skończył. Sięgałem po ducha lat 90., którego nie było dane mi doświadczyć. Pierwszy raz zakochałem się w nim po tym, jak na wielu (bardzo wielu) Tumblrach zasypała mnie masa teorii spiskowych, którego go otaczały. Później poraził mnie swoim, nietypowym jak na serial, stylem i dziwaczną historią, którym mimo wszystko udawało się uniknąć groteski. Wpadłem po uszy w interpretowanie ich na wszystkie możliwe sposoby.

„Twin Peaks" stało się symbolem kultowych seriali. Do tej pory zachwyca i dezorientuje po równi: sowami, które „nie są tym czym się wydają", tajemniczym olbrzymem i agentem FBI z obsesją na punkcie wiśniowego placka. Nic dziwnego, że David Lynch wskrzesza tę historię, by uzupełnić niedokończone losy postaci ze świata, który wykreował. Spójrzcie tylko jaką masę fanów zdołały zebrać - choć na antenie były tylko przez dwa sezony dwadzieścia lat temu. To naprawdę wielki wyczyn.

Drugi sezon zakończył się sceną, która chyba nie mogłaby brzmieć bardziej intrygująco: duch Laury Palmer oznajmia agentowi Cooperowi, że spotkają się za 25 lat. Odcinek ten wyemitowano w 1991 r. - miałoby to się więc zdarzyć w 2016. I zdarzy - wszyscy fani Twin Peaks trafili do nieba, gdy amerykańska sieć kablowa Showtime ogłosiła niedawno, że planuje wyprodukować dziewięć nowych odcinków serialu. Ale czy uda się w nich uchwycić tę samą - lub jeszcze lepszą - magię jak kiedyś?

Moim ulubionym elementem serialu, był jego klimat - jak opery mydlanej studentów z ASP - to, jak banalne, ale i niejednoznaczne i symboliczne, były wszystkie linie jego fabuły. Z jednej strony oglądałeś codzienne zmagania faceta, który tkwi w nieszczęśliwym związku - z tym, że jego żona jest święcie przekonana, że wciąż ma naście lat. W innym wątku natomiast, samochodowy mechanik James zostaje wplątany w morderstwo męża swojej kochanki - ale walczy z uczuciem do kuzynki jego nieżyjącej dziewczyny - bo obie wyglądały identycznie!

W kontekście telenoweli, nawet najbardziej dziwaczne teorie Lyncha w świecie Bliźniaczych Szczytów czuły się jak w domu. Chociaż nie można tego powiedzieć o niektórych wątkach, które oglądane ponownie nie wytrzymują próby czasu. Częścią finałowego odcinka był wybuch bomby w banku, co było trochę nie na miejscu - wbrew sennemu nastrojowi odcinka.

Sceną, którą wszyscy najlepiej pamiętają, jest sen Coopera w Czarnej Chacie, z której Lynch pozbył się jakiegokolwiek sensu, ale zadbał o jej piękną stylizację - występował tam słynny „Mężczyzna z innego miejsca", który ubrany w czerwony garnitur mówił od tyłu. Jednak nic nie jest w stanie nadrobić atmosfery pierwszego sezonu, ani usprawiedliwić bardzo nierównego poziomu serii drugiej: pełnej otwartych wątków, zagmatwanych historii i ewidentnych błędów w produkcji. Gdy dowiedziałem się więcej o pracach nad drugim sezonem, wszystko zaczęło nabierać kształtów - prawdziwi twórcy serialu tracili wtedy nad nim kontrolę. Mały budżet ograniczył możliwości Lyncha oraz jego współpracownika Marka Frosta. Plotkowano o alternatywnych zakończeniach, które mogłyby się wydarzyć, gdyby nie rozwiązano wątku morderstwa zbyt szybko… Niewykorzystana w serialu potęga wyobraźni Davida Lyncha najbardziej widoczna jest w jego debiutanckim pełnym metrażu „Głowa do wycierania" - z pozoru zwyczajnej historii wariującego mężczyzny. Jeśli wykorzysta ją w nowych odcinkach, to naprawdę mamy na co czekać.

Wiele osób starało się podtrzymywać ducha „Miasteczka Twin Peaks", gdy to na lata zniknęło za mgłą. Japońska marka Black Weirdos, zainspirowana wzorami i postaciami z serialu, przygotowała specjalną kolekcję ubrań. Mamy też np. Lanę Del Rey, która dużą część swojej muzyki i wizerunku czerpie wprost z serialu, czym przesuwa granicę pomiędzy małomiasteczkową Ameryką, a jej mrocznymi obrzeżami…

„Twin Peaks" powraca w czasach, w których comeback czegoś, co było kultowe lata temu, jest możliwy - spójrzcie chociaż na „Bogatych Bankrutów", których nowy sezon nakręcono po siedmiu latach przerwy. Prawdopodobne, że serial Lyncha jeszcze raz przyciągnie dużą i stabilną publiczność - nie tak jak w drugim sezonie, gdy oglądalność drastycznie spadała i uniemożliwiła mu przetrwanie. Tym, o co się martwię, jest to, że coś co znaczyło dla mnie tak wiele, mogłoby to znaczenie stracić Boję się, że nowa wersja - tak jak „Bogatych Bankrutów" - może okazać się jeszcze bardziej dziwaczna i sprawić, że będę unikać wszystkich sezonów „Twin Peaks" - i nowych, i starych.

No więc: ryzykować, czy nie? Czy wchodzić drugi raz do tej samej rzeki, nawet jeśli kiedyś dobrze się bawiłeś płynąc z jej prądem? To, co przeminęło, może nie być tak dobre, jak je wspominasz - ale zawsze może zaskoczyć cię czymś innym. Jestem niepoprawnym optymistą: myślę, że nie ma nic lepszego niż powrót do czegoś, za czym tęsknisz. „Miasteczko Twin Peaks" może jeszcze raz wznieść się na szczyt, ale na razie tylko mieszkańcy Czarnej Chaty wiedzą czy to się uda…

Kredyty


Tekst: Dan Wilkinson
Kadr z „Miasteczka Twin Peaks"

Tagged:
Film
Twin Peaks
Miasteczko Twin Peaks